Tauron Liga: trudny pojedynek dla MKS-u Kalisz

  • Dodał: Aleksandra Suszek
  • Data publikacji: 26.02.2021, 23:00

Wiele niewykorzystanych akcji, chaos po obu stronach siatki, mnóstwo wzlotów i upadków - tak w krótki sposób można podsumować piątkowy mecz 21. kolejki fazy zasadniczej żeńskiej Tauron Ligi. Siatkarki MKS-u Kalisz ograły na własnym terenie DPD IłCapital Legionovię Legionowo, ale to zwycięstwo nie należało do najłatwiejszych. 

 

Pierwsza partia zaczęła się bardzo wyrównanie. Obie ekipy wymieniały się skutecznymi akcjami aż do stanu 4:4. Wkrótce przyjezdne odskoczyły na dwa "oczka" dzięki Olivii Różański. Jej blok na Monice Ptak poskutkował rezultatem 4:6. Kaliszankom przez dłuższy czas nie pomagały błędy własne i kolejne minuty nie przynosiły większych zmian na tablicy wyników. Dopiero sprytny atak po bloku Aleksandry Gromadowskiej dał miejscowym remisowy punkt. Gdy tylko zawodniczki MKS-u złapały kontakt z przeciwniczkami, bardzo szybko wykorzystały tę okazję i przejęły prowadzenie. Przyjezdne jeszcze przez krótki czas trzymały się blisko rywalek, ale na zagrywce po stronie gospodarzy pojawiła się Monika Ptak i po jej udanym serwisie tablica wyników wskazywała rezultat 17:14. W polu serwisowym nie próżnowała także Ewelina Polak, a siatkarki Legionovii popełniły kilka niepotrzebnych błędów i w końcowej fazie seta to miejscowe prowadziły pięcioma punktami - 20:15. Przy stanie 22:17 błąd w ataku popełniła Shelly Stafford i gdy wydawać się mogło, że taki dystans jest bezpieczny i niemożliwy do odrobienia, przyjezdne zanotowały świetną serię punktową. Genialna Alicja Grabka zafundowała siatkarkom z Kalisza chwilową dawkę grozy, bo gdy pojawiła się na zagrywce to z sześciu "oczek" przewagi zrobił się zaledwie jeden punkt różnicy. Ostatecznie jednak więcej szczęścia miała Energa, która dopisała seta na swoje konto po skutecznym ataku Gałkowskiej.

 

Co nie udało się Legionovii w premierowej odsłonie, zawodniczki postanowiły odzyskać w drugiej partii. Nie było to jednak łatwe zadanie, bo miejscowe cały czas dotrzymywały kroku swoim rywalkom. Zawodniczki MKS-u w prawdzie zaczęły od prowadzenia 3:1, ale szybko wyrównały przyjezdne, a po chwili za sprawą ataku Jesici Rivero Marino było już 3:5 dla Legionowa. Rozpoczęła się rywalizacja punkt za punkt, w którym wciąż przewagę miały przyjezdne. Przy stanie 10:11 remisową akcję wykonała Polak. Gdy miejscowe zdołały wyjść na jednopunktowe prowadzenie, bardzo szybko zareagował Alessandro Chiappini i poprosił o przerwę dla swojej drużyny. Po powrocie na boisko przyjezdne wydawały się być bardziej skupione i nie odpuszczały rywalkom ani na moment. Wciąż trwała wymiana skutecznych akcji i tak naprawdę do samego końca nie można było przewidzieć zwycięzcy tej partii. Znów na dwa "oczka" przewagi wyszły siatkarki Legionovii i gdy było już 17:19, o czas poprosił Jacek Pasiński. Miejscowe zdołały jeszcze wyrównać do stanu 22:22, ale tym razem to podopieczne Chiappiniego były lepsze w końcówce i zwyciężyły - 23:25.

 

Rozdrażnione kaliszanki rozpoczęły trzeciego seta "z wysokiego C" - po chwili miejscowe prowadziły już 5:1 i wówczas pierwszą przerwę na żądanie wykorzystał Alessandro Chiappini. Szkoleniowiec przerwał jednak impas swojej drużyny tylko na moment, bo po chwili MKS prowadził już 9:3. Tego seta całkowicie zdominowały miejscowe - tylko raz siatkarki Legionovii zdołały zniwelować straty do pięciu "oczek", by i tak za moment tablica wyników wskazywała imponujący rezultat 20:13. Koncertowa gra podopiecznych Pasińskiego trwała także w końcówce tej partii - od stanu 22:15 tylko Energa zdobywała punkty i ostatecznie zwyciężyła bardzo wysoko, bo 25:15.

 

Mimo niekorzystnego wyniku w setach zawodniczki Legionowa nie zamierzały spuszczać głów. Bardzo dynamicznie wkroczyły w czwartą partię i powtórzyły sukces punktowy rywalek z poprzedniej odsłony. Już na początku wypracowały sobie kilkupunktową przewagę - 1:5. Bardzo długo przyjezdne utrzymywały taki dystans, dwukrotnie zmuszając szkoleniowca MKS-u do wykorzystania przerwy. Za drugim razem rady Jacka Pasińskiego poskutkowały, bowiem kaliszanki zaczęły niebezpiecznie zbliżać się do przyjezdnych. W pewnym momencie było już nawet 12:13 i tym razem o czas poprosił Alessandro Chiappini. Chwilę później jego podopieczne zanotowały słabszy moment w grze i gospodynie wyrównały do stanu 14:14. Od tego momentu drużyny szły ramię w ramię, jednak zaledwie na kilka punktów przed końcem to miejscowe wrzuciły piąty bieg. Pojawiły się błędy po stronie Legionovii - zawodniczki nie były w stanie niczym zaskoczyć rozpędzonych kaliszanek, które od wyniku 20:20 zanotowały fenomenalną serię punktową i zwyciężyły decydującą partię 25:20 oraz całe spotkanie 3:1. 

 

Energa MKS Kalisz - DPD IłCapital Legionovia Legionowo 3:1 (25:23, 23:25, 25:15, 25:20)

MVP: Justyna Łysiak

Aleksandra Suszek – Poinformowani.pl

Aleksandra Suszek

Można powiedzieć, że piszę o wszystkim po trochu, ale w moim sercu gości głównie siatkówka.