Siatkówka: podsumowanie tygodnia w 1. lidze kobiet i mężczyzn

  • Dodał: Enwer Półtorzycki
  • Data publikacji: 12.03.2021, 15:33

Kibicie siatkówki nie mogą narzekać na brak emocji również w środku tygodniu. Tym razem zadbały o to pierwszoligowe zespoły, które kończyły w przypadku pań i zaczynały przez panów bieżące kolejki rozgrywek. Mowa o aktualnych zmaganiach ligowych, ponieważ zaległe, przesunięte z powodów pandemicznych, są jeszcze odrabiane. Tym samym końcówka sezonu zasadniczego będzie ciekawa to ostatniej piłki.

 

Na zakończenie 21. serii gier w rozgrywkach 1. ligi kobiet zespół AZS Politechnika Śląska Gliwice podejmował na własnym terenie drużynę ENEA Energetyk Poznań. Mecz ten nie należał do przysłowiowych „horrorów”. Pokazał siłę przyjezdnych, które od początku kontrolowały spotkanie, nie tracąc koncentracji. Scenariusz dwóch pierwszych setów był bardzo podobny. Poznanianki szybko budowały przewagę, którą w dalszej fazie partii nie tylko utrzymywały, grając punkt za punkt, ale też powiększały, bazując na taktycznych zagrywkach i współpracy blok-obrona. Najbardziej zacięta była trzecia odsłona, w której gliwiczanki przejęły inicjatywę. Wykorzystały rozprężenie przyjezdnych, zwłaszcza w grze przy siatce. Pomogła również skuteczność w pierwszych akacjach, dzięki czemu w decydującą fazę seta wchodziły, prowadząc 20:13. To jednak było za mało, gdyż stały się ofiarą własnej broni. Tym razem to one straciły koncentrację, a rywalki zaczęły seriami odrabiać straty. Finalnie przegrały tę odsłonę 25:23. Dzięki wygranej zespół z Poznania awansował na drugie miejsce w tabeli.

 

AZS Politechnika Śląska Gliwice – ENEA Energetyk Poznań 0:3 (13:25, 15:25, 23:25)

 

W rywalizacji mężczyzn do białostockiego BAS-u przyjechał wicelider BKS Visła Bydgoszcz, który w tym roku nie przegrał żadnego meczu ligowego. Dodatkowo gospodarze, aby utrzymać się w rozgrywkach, potrzebowali nie tylko wygrać spotkanie, ale zrobić to za trzy punkty. Stało się jednak inaczej. Podopieczni Piotra Łuki w pierwszych dwóch setach nawiązywali walkę z rywalem. Byli szybcy przy siatce oraz aktywni w polu zagrywki. Ofensywę opierali na atakującym Kacprze Wnuku, który dawał przewagę w piłkach sytuacyjnych. Nie ustrzegli się jednak błędów własnych, co w połączeniu z niższą skutecznością w ataku niwelowało ich dobre akcje. W trzeciej odsłonie uwidoczniała się zdecydowana przewaga faworytów z Bydgoszczy. Wykorzystali oni brak koncentracji gospodarzy, uzyskując od początku sześciopunktową przewagę. Przejęli całkowicie kontrolę nad spotkaniem, zwłaszcza w grze przy siatce, gdzie każdy atak pierwszym tempem kończył się zdobyczą punktową. Nie pozwolili rywalom odrobić strat, utrzymując przewagę do końca spotkania.  W całym meczu gospodarze zanotowali o jedenaście błędów własnych więcej i o siedem bloków mniej od rywali. Tych punktów zabrakło białostoczanom w końcówce pierwszego i grze na przewagi w drugim secie. Zwycięstwo bez straty seta pozwoliło podopiecznym Marcina Ogonowskiego zbliżyć się na jedno „oczko” do akademików z Lublina.

 

BAS Białystok – BKS Visła Bydgoszcz 0:3 (22:25, 24:26, 13:25)

 

W drugim czwartkowym spotkaniu 27. kolejki Tauron 1. Ligi mężczyzn zespół eWinner Gwardia Wrocław pokonał drużynę z Tomaszowa Mazowieckiego 3:2. Był to rewanż za pierwsze spotkanie obu ekip w bieżących rozgrywkach. Górą wówczas takim samym stosunku setów była drużyna Lechii. Tym razem gospodarze starali się od początku narzuć swoje warunki. Byli dokładni w defensywie i szybko przesuwali się przy siatce, lecz przyjezdni odpowiadali tym samym. Obie ekipy dobre akcje przeplatały błędami własnymi, zwłaszcza w polu serwisowym, co pokazywało, jak bardzo stawiają na ten element w budowaniu przewagi. Wszystkie partie wyglądały podobnie, gra punkt za punkt, a następnie seria jednej bądź drugiej drużyny utrzymywana bezpiecznie do końca seta. Pomeczowe statystyki potwierdziły, jak wyrównane było to spotkanie. Wrocławianie zanotowali 60% pozytywnego przyjęcia przy 53% rywali. Skuteczność ataku również była zbliżona i wyniosła 48% gospodarzy do 43% przyjezdnych. Decydująca różnica wystąpiła w ilości błędów własnych, których osiem więcej zanotował zespół Lechii. Poza tym wykonał on o ponad dwadzieścia ataków więcej przy niższej efektywności, co pokazuje skuteczne czytanie gra przez rywali. Zwycięstwo Gwardii utrzymało zespół w walce lepsze rozstawienie przed fazą play-off.

 

eWinner Gwardia Wrocław – Lechia Tomaszów Mazowiecki 3:2 (25:18, 25:18, 25:27, 20:25, 15:12)