CS:GO: ESL Pro League - Cloud9 zaskoczyło FURIĘ,  TeamOne i MIBR na wylocie
Stephanie Lindgren/DreamHack

CS:GO: ESL Pro League - Cloud9 zaskoczyło FURIĘ, TeamOne i MIBR na wylocie

  • Data publikacji: 22.03.2021, 21:40

Dzień sądu w grupie C. Poniedziałkowe zmagania były ostatnią szansą dla TeamOne, MIBR i Cloud9 na utrzymanie szans w kwestii awansu. Porażka dla każdej ze stron oznaczała eliminację.

 

Gambit 2:0 TeamOne

Brazylijczycy stanęli przed chyba najcięższą z dotychczasowych prób, a żadnej wcześniejszej nie zdołali przejść. Dla Gambit zapowiadał się zwykły spacerek w drodze po pierwsze miejsce w całej grupie.

 

TeamOne nie wygrało w EPL ani jednego swojego picku. Decyzja o wyborze Inferno wydawała się wręcz karkołomna, chociaż można powiedzieć, że przeciwko Rosjanom nie ma czegoś takiego jak pewniak wśród map. Dziś Gambit tylko to udowodniło. Pod wodzą Ax1le'a (29-7; rating 2.10) skład zmasakrował rywali do pięciu. Nie ma co się tu specjalnie nad czym rozwodzić, niespodzianki nie było, a zwycięzcy tradycyjnie dla siebie pokazali wręcz podręcznikową grę, zawieszając poprzeczkę stanowczo za wysoko na możliwości TeamOne.

 

Mirage również nie przyniósł rewelacji. Gambit nie przegrało jeszcze na tej mapie w tym roku i choćby Brazylijczycy wylali siódme poty by to dzisiaj zmienić tak wydaje się, że wciąż byłoby to za mało. Na rosyjską piątkę po prostu nie ma aktualnie mocnych. Tu wszystko gra jak w szwajcarskim zegarku. Skład z łatwością zameldował się w play-offach, pytanie jeszcze tylko, na którym miejscu zakończy fazę grupową.

 

 

Inferno 16:5 (11:4; 5:1)

Mirage 16:5 (10:5; 6:0)

 

Natus Vincere 2:0 MIBR

Upokorzone wczorajszymi derbami z FURIĄ, MIBR musiało dzisiaj zatriumfować nad Na'Vi. Problem w tym, że rosyjski skład miał dokładnie ten sam plan, gdyż czołówka ani myślała zwolnić tempa, a na karku czuć już było oddech Cloud9.

 

Wejściowy Mirage to kolejna mapa, która może bezproblemowo zostać wizytówką 13. sezonu ESL Pro League. Obie drużyny zaserwowały nie lada popisy, co ciekawe przede wszystkim po stronie atakującej. W końcówce regulaminowego wymiaru meczu emocje sięgnęły zenitu przy istnie epickim clutchu s1mpla i spektakularnie wygranym forcie MIBR na wagę dogrywki. Ostatecznie na jednej zresztą się nie skończyło, bo zawodnicy rozegrali dodatkowe 18 rund by w końcu na finiszu to Natus Vincere okazało się lepsze. Praktycznie dwie godziny CS:GO na najwyższym poziomie - było co oglądać. Zwłaszcza dzięki popisom wyżej wymienionego s1mpla (52-28) oraz chelo (46-37). Obaj panowie za wszelką cenę chcieli zagarnąć zwycięstwo dla siebie, lecz ostatecznie to ten pierwszy wręcz stanął na głowie by osiągnąć cel. Z powtórek Ukraińca z całej mapy można złożyć nie byle jaką kompilację. W końcu miano drugiego najlepszego gracza świata zobowiązuje, s1mple dalej robi swoje.

 

Dust2 nie miał szans dorównać poziomem poprzednikowi. MIBR wyglądało jak dziecko, któremu zabrano lizaka - w tym przypadku to aluzji do kradzieży pierwszej mapy przez Na'Vi. Brazylijczycy stracili wcześniejszą werwę, a na pustynnej mapie Natus Vincere nie potrzebuje dodatkowych forów by sobie świetnie radzić. Ponownie na medal spisał się s1mple (24-15; rating 1.68), ale czy to jeszcze kogokolwiek dziwi? Tym sposobem MIBR poszło w ślady rodaków z TeamOne, żegnając się z EPL. Dużo jeszcze pracy przed całym składem, bo poziom trzymał praktycznie jedynie chelo. Na razie brakuje chemii i wygląda na to, że bardzo ambitny projekt utracił całkiem sporo na swoim wizerunku. Cóż, czas pokaże jakie będą losy Made in Brasil, póki co bowiem są bardzo niepewne.

 

 

Mirage 25:23 (6:9; 9:6; OT 10:8)

Dust2 16:8 (13:2; 3:6)

 

FURIA 0:2 Cloud9

Po dotychczasowych zmaganiach wydawało się, że zatrzymać FURIĘ będzie w stanie tylko Gambit. Dla zupełnego kontrastu, Cloud9 mogło się pochwalić jedynie skromną wygraną z TeamOne. Dzisiaj nie było raczej osoby, która bez strachu postawiłaby duże pieniądze na amerykańską organizację.

 

Cloud9 przyzwyczaja nas już do upartego wybierania Overpassa. Raz to Chmurom wychodzi, raz nie do końca - dość spora i ryzykowna loteria, biorąc pod uwagę wczorajszy występ na tej mapie FURII z MIBR. Dzisiaj jednak wśród ciasnych kanałów napisana została zupełnie inna historia. C9 zanotowało kapitalne wejście w mapę i zanim Brazylijczycy zdołali wpisać się na tablicę wyników, amerykańska organizacja miała już na swoim koncie osiem rund. To nie była ta sama FURIA z Overpassa co ostatnio, albo to Cloud9 tak skutecznie to maskowało. Tak nieomylny junior dziś został kompletnie zgaszony przez rywala. C9 pewnie dociągnęło mapę 16:6, obejmując prowadzenie w serii o kluczowym znaczeniu dla ich losów w EPL.

 

Koło Nuke'a nie jeden fan FURII chciałby przejść bez słowa. To co się tam wydarzyło ciężko jest w ogóle opisać. Pogrom? Kompromitacja? Nie, to chyba i tak za mało by oddać tak szokujące wydarzenia z drugiej mapy tego starcia. 16:1. Słownie: szesnaście - jeden. Brazylijczycy zostali przegryzieni, zmiażdżeni, a na koniec wypluci przez Cloud9. Czegoś takiego w tym sezonie EPL chyba jeszcze nie było. Nikt nie spodziewał się tak łatwego wieczoru dla C9, które widowisko skończyło znacząco przed czasem. W zasadzie jednak nie ma na co narzekać, bowiem aktualnie awansu pewne może być tylko Gambit. Walka o ostatnie dwa sloty między FURIĄ, Na'Vi i Cloud9 będzie nie lada gratką, zwłaszcza, że ci pierwsi o wyjście będą musieli zawalczyć właśnie z niepokonanymi Rosjanami. Atmosfera nagle zrobiła się dużo gorętsza niż byśmy zakładali.

 

 

Overpass 6:16 (5:10; 1:6)

Nuke 1:16 (1:14; 0:2)

 

 

Wtorek będzie dniem wolnym od zmagań w ESL Pro League. Rywalizacja wróci już w środę, z ostatnimi spotkaniami w grupie C. Najciekawiej zapowiada się batalia FURII z Gambit, ale mecze Cloud9 z MIBR oraz Na'Vi przeciwko TeamOne na pewno również znajdą swoich koneserów. Pełna drabinka, klasyfikacja i terminarz znajdują się na oficjalnej stronie ESL Pro League.