NBA: ciężka przeprawa Nets, kolejna porażka Miami
All-Pro Reels/CC BY-SA 2.0

NBA: ciężka przeprawa Nets, kolejna porażka Miami

  • Dodał: Marcin Weiss
  • Data publikacji: 24.03.2021, 08:19

Ostatniej nocy w amerykańskiej lidze NBA odbyło się sześć spotkań. Zdecydowanie najwięcej emocji dostarczył mecz w Portland, gdzie Blazers zmierzyli się z Nets. Ciekawie było również w Miami, gdzie Heat podejmowali Suns oraz w pojedynku Warriors z 76ers.

 

Phoenix Suns - Miami Heat

Naszą podróż rozpoczynamy od starcia na Florydzie w AmericanAirlines Arena, gdzie Miami Heat mierzyli się z Phoenix Suns. Goście po transferze Chrisa Paula stali się z miejsca jedną z najlepszych drużyn w lidze, a aktualnie zajmują świetną 2. pozycję w Konferencji Zachodniej. Z kolei ich dzisiejsi rywale złapali ostatnią zadyszkę i po kilku dobrych spotkaniach przegrali trzy kolejne mecze i są zagrożeni spadkiem na pozycje, z których potrzebna będzie walka w play-in. Mecz mocno rozpoczął Kendrick Nunn (25pkt, 10/19 z gry), zdobywając osiem z pierwszych dziesięciu punktów Żarów, ale to Suns nieznacznie wygrali pierwszą kwartę. Drugą odsłonę lepiej rozpoczęli gospodarze, dzięki czemu po trójce Tylera Herro zbliżyli się na trzy oczka do rywali, ale od tego momentu spotkanie w całości należało do Chrisa Paula i spółki. Podopieczni Monty'ego Williamsa zrobili serię 15:2 i w przerwie prowadzili już różnicą piętnastu oczek, która na początku trzeciej odsłony dobiła do aż dwudziestu trzech punktów. Goście co prawda nieznacznie zmniejszyli rozmiary porażki w ostatniej kwarcie, ale nie miało to już znaczenia dla wyniku całego starcia. Phoenix Suns zwyciężyli 110:100, a wyróżniającymi się graczami byli Deandre Ayton (17pkt, 16zb, 3as, 3blk) oraz Devin Booker (23pkt, 5zb, 3as).

 

Golden State Warriors - Philadelphia 76ers

Następnie przenosimy się na zachodnie wybrzeże, do Kalifornii na mecz Warriors z 76ers. W spotkaniu nie mogli wziąć udziału liderzy obu ekip - Stephen Curry po stronie gospodarzy oraz Joel Embiid w barwach 76ers. Pomimo tego widowisko było na bardzo wysokim poziomie z wieloma zwrotami akcji. Starcie od dominującej gry rozpoczęli zawodnicy trenera Doca Riversa i po ledwie dziesięciu minutach prowadzili już 35:11, a dziesięć oczek na koncie miał rozgrywający przyjezdnych, Ben Simmons. Warriors przez długi czas nie potrafili znaleźć swojego rytmu i dopiero w trzeciej kwarcie powrócili do gry. Zrobili to jednak w kapitalnym stylu i po serii 31:13 to oni schodzili z pięciopunktowym prowadzeniem na przerwę przed ostatnią odsłoną. Duża w tym zasługa Kelly'ego Oubre Jr (24pkt, 10zb, 3as), który zagrzał kolegów z drużyny do walki, samemu zdobywając trzynaście oczek w trzeciej kwarcie. Przez pierwsze sześć minut decydującej kwarty Golden State utrzymywali nieznaczną przewagę, ale wtedy w ledwie cztery minuty zawodnicy Philadelphi odwrócili całą sytuację, notując serię 19:4 i na dwie minuty przed końcem prowadzili różnicą dziewięciu oczek, której nie dali sobie odebrać. Ostatecznie 76ers wygrali 108:98, a najlepszym zawodnikiem w meczu był Tobias Harris, który zapisał u siebie 25 punktów, 13 zbiórek oraz 4 asysty.

 

Portland Trail Blazers - Brooklyn Nets

Ostatnie starcie nocy było jednocześnie najciekawszym, a także najbardziej wyrównanym ze wszystkich. Po stronie gości z Brooklynu brakował co prawda Kevina Duranta oraz Kyriego Irvinga, ale to nie przeszkodziło im w podjęciu walki z mocną ekipą Trail Blazers. W meczu żadna z drużyn nawet na moment nie była w stanie odskoczyć rywalowi i przez 48 minut ani razu nie mieliśmy dwucyfrowej różnicy na tablicy wyników. Do tego dochodzi fakt, że zmiany na prowadzeniu miały miejsce aż dwadzieścia jeden razy, co tylko podkreśla poziom emocji związany z tym starciem. Kluczowe dla ostatecznego wyniku okazały się pierwsze minuty ostatniej odsłony, kiedy to Nets zdobyli osiem kolejnych punktów, co pozwoliło im objąć prowadzenie 100:93. Gospodarze próbowali odrabiać straty, ale po celnych rzutach Covingtona czy Kantera następowały pudła dwójki liderów - Damiana Lillarda (5/17 z gry, 3/14 za 3) oraz C.J. McColluma (5/19 z gry, 4/12 za 3). Dzięki temu zwycięstwo odnieśli przyjezdni 116:112 i to pomimo słabszej postawy rzutowej Jamesa Hardena (7/24 za gry, 0/7 zza łuku), który zapisał jednak na swoim koncie 25 punktów, 7 zbiórek oraz 17 asyst.

 

Pozostałe mecze

Kolejną potrójną zdobycz zanotował Nikola Jokic (28pkt, 15zb, 10as), a jego Nuggets pokonali na wyjeździe Orlando Magic 110:99, pomimo solidnego występu Evana Fourniera (31pkt, 6as). Z kolei w Nowym Jorku miejscowi Knicks zdeklasowali Wizards, wygrywając 131:113, a najlepszym zawodnikiem spotkania był Julius Randle, zdobywca 37 punktów, przy skuteczności 7/10 zza łuku. Natomiast w starciu Pelicans z Lakers lepsi okazali się gracze z Nowego Orleanu, wygrywając 128:111. Najlepsi na parkiecie byli Brandon Ingram (36pkt, 4as) oraz Zion Williamson (27pkt, 9zb, 5as). Po stronie Jeziorowców zabrakło kontuzjowanych Anthony'ego Davisa oraz LeBrona Jamesa.

 

Komplet wyników minionej nocy:

Orlando Magic - Denver Nuggets 99:110 (15:30, 24:31, 30:19, 30:30)

New York Knicks - Washington Wizards 131:113 (39:31, 30:18, 39:31, 23:33)

New Orleans Pelicans - Los Angeles Lakers 128:111 (32:29, 27:17, 43:30, 26:35)

Miami Heat - Phoenix Suns 100:110 (20:25, 23:33, 30:27, 27:25)

Golden State Warriors - Philadelphia 76ers 98:108 (17:35, 28:24: 40:21, 13:28)

Portland Trail Blazers - Brooklyn Nets 112:116 (41:37, 25:28, 25:27, 21:24)

Marcin Weiss – Poinformowani.pl

Marcin Weiss

Zarywam noce dla amerykańskiej ligi NBA, ale moje sportowe zainteresowania wychodzą daleko poza koszykówkę. Skoki, żużel, tenis, snooker - zwyczajnie wszystko.