EBL: Start zwycięski w dreszczowcu!
fot. Start Lublin/Piotr Piątek

EBL: Start zwycięski w dreszczowcu!

  • Dodał: Andrzej Kacprzak
  • Data publikacji: 02.04.2021, 22:15

W piątkowy wieczór doszło do drugiego ćwierćfinałowego spotkania fazy play-off Energa Basket Ligi między Stalą Ostrów Wielkopolski a Startem Lublin. Zwycięscy po niezwykle zaciętym meczu okazali się goście z Lublina, którzy wyrównali tym samym stan rywalizacji (1:1).

 

W hali sportowej w Ostrowie Stal podejmowała Start Lublin. Gospodarze zakończyli sezon zasadniczy na 3. miejscu w tabeli, z kolei ich rywale na pozycji 6. Oznaczało to, że przewagę własnego parkietu w pierwszych dwóch spotkaniach będą mieli ostrowianie. Wyraźnym faworytem spotkania byli więc właśnie miejscowi, którzy w pierwszym meczu rozbili swoich rywali 106:81. Gracze z Ostrowa pozbawili wówczas swoich rywali jakichkolwiek nadziei jeszcze w pierwszej połowie, wygrywając ją różnicą aż 17. punktów. Wszystko wskazywało więc na kolejne pewne zwycięstwo Stali.

 

Wbrew wszystkiemu spotkanie dużo lepiej rozpoczął zespół Startu, który aż do ostatnich trzech minut pierwszej kwarty utrzymywał kilkupunktowe prowadzenie. Wtedy do głosu zaczęli dochodzić gospodarze, którzy fantastycznie finiszowali w pierwszej części gry, dzięki czemu z dziewięciopunktowej straty zrobiło się trzypunktowe prowadzenie. Wielka w tym zasługa rezerwowych gospodarzy - Denzela Anderssona oraz Marka Ogdena, którzy w ostatnich akcjach pierwszej odsłony spotkania zdobyli po 5 punktów. Wydawało się wtedy, że miejscowi złapali dobry rytm i będą w stanie odskoczyć od rywali. I właśnie tak stało się w pierwszej cześć drugiej kwarty. Po pięciu minutach gry ostrowianie prowadzili nawet dziewięcioma punktami. Tym razem to jednak gracze Startu prezentowali się świetnie w ostatnich minutach pierwszej połowy. Pozwoliło im to na zejście do szatni z jedynie punktem straty do rywali. Na lidera zespołu przyjezdnych w pierwszej połowie wyrósł Martins Laksa, który zdobył 15 punktów. Pierwsza połowa zakończona wynikiem 54:53 dla Stali nie przypominała więc niczym jednostronnego widowiska jakie można było obejrzeć w pierwszym meczu tej serii. 

 

Trzecia kwarta miała nieco inny przebieg niż pierwsza połowa. Co prawda wynik wciąż pozostawał na styku, jednak drużyny nie prezentowały imponujących serii punktowych, lecz walka toczyła się punkt za punkt. W zespole gości dalej zdecydowanym liderem był Laksa, który utrzymywał swój zespół w grze. Jednak do czasu, bo na parkiecie znów pojawili się fantastycznie grający Andersson oraz Ogden, którzy wraz z Jamesem Florencem wypracowali 8 punktów przewagi. Gospodarzom jednak nie było dane długo cieszyć się z tej przewagi, ponieważ za trzy dla Startu trafili Dustin Ware oraz Mateusz Dziemba, a przewaga natychmiast zmalała do dwóch punktów. Oznaczało to wielkie emocje w ostatniej części spotkania. W ostatniej partii żaden z zespołów nie ustępował rywalowi nawet na krok. Ciężar gry w zespole gospodarzy, tak jak przystało na kapitana,  próbował unieść Florence wspierany przez Treya Kella. Fantastycznie w ostatniej kwarcie spisywał się Devin Searcy, który zdobywał punkt za punktem dla gości, dzięki czemu na pięć minut przed końcem Start objął prowadzenie 90:87. Po chwili na tablicy wyników znów widniał jednak remis, a do końca spotkania pozostawały tylko dwie minuty. Do końca spotkania oglądaliśmy już jedynie trafienia z rzutów osobistych, przy których goście zachowali zimną krew i zwyciężyli 100:94. Lublinianie podnieśli się więc po wysokiej porażce w pierwszym meczu i wyrównali stan rywalizacji na 1:1, a na dodatek dwa kolejne mecze rozegrają w roli gospodarzy

 

Arged BMSlam Stal Ostrów Wielkopolski - Pszczółka Start Lublin 94:100 (25:22, 29:31, 25:24, 15:23)

 

Stal Ostrów Wlkp.: Ogden 18, Florence 17, Andersson 17, Sobin 12, Kell 12, Garbacz 7, Smith 6, Mokros 5, Kucharek

 

Start Lublin: Laksa 22, Searcy 20, Dorsey-Walker 16, Łączyński 9, Ware 9, Davis 8, Szymański 6,  Borowski 5, Dziemba 3, Jeszke 2