PlusLiga: ZAKSA za mocna dla Skry w pierwszym półfinale!
PLS

PlusLiga: ZAKSA za mocna dla Skry w pierwszym półfinale!

  • Dodał: Kinga Filipek
  • Data publikacji: 03.04.2021, 16:30

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle nie pozostawiła złudzeń siatkarzom PGE Skry Bełchatów w pierwszym meczu półfinałowym. Aktualni Mistrzowie Polski pokonali podopiecznych Michała Mieszko Gogola 3:0 i tym samym to oni są bliżej finału rozgrywek PlusLigi. Szansę na przypieczętowanie swojego awansu kędzierzynianie będą mieli już 7 kwietnia, kiedy to odbędzie się rewanżowe starcie pomiędzy tymi drużynami.

 

Przed meczem w roli faworytów z pewnością była stawiana ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Podopieczni Nikoli Grbicia zachwycają w tym sezonie zarówno w kraju, jak i w rozgrywkach zagranicznych, o czym świadczy zakwalifikowanie się do finału Ligi Mistrzów. Klub z Opolszczyzny w ligowej rywalizacji pewnie zmierza po potrójną koronę, do której w tym momencie brakuje mu tylko właśnie mistrzostwa Polski. Jednak przeprawa z siatkarzami PGE Skry w półfinale z pewnością nie będzie łatwym zadaniem. Podopieczni Michała Mieszko Gogola w tym sezonie prezentują wachlarz formy, ale w ćwierćfinałowych spotkaniach pokazali, że na walkę o medale przygotowali swoją najlepszą dyspozycję. Przed półfinałowym starciem pewne było tylko, że na boisku nie zabraknie emocji.


Początek pierwszej partii prezentował się wyrównanie punktowo, jednak niepokój u kibiców bełchatowskiej drużyny mogła wzbudzać duża ilość błędów siatkarzy Skry. Najsłabszym elementem ekipy gości była zagrywka, na czym korzystali gospodarze. ZAKSA weszła mocno w sobotnie spotkanie i od początku wykorzystywała niemal każdą okazję do zdobycia kolejnych „oczek”. Tak dobra gra pozwoliła zbudować kędzierzynianom kilka punktów przewagi, a po efektownym bloku Jakuba Kochanowskiego wynik wynosił 8:5. Skra również prezentowała bardzo dobry poziom, szczególnie aktywnie grał środek, a na skrzydłach popisywał się Dusan Petković. Mimo tego to ZAKSA cały czas prowadziła, a duet Śliwka-Semeniuk grali swoją najlepszą siatkówkę. Fenomenalnie działał też blok kędzierzynian, którego nie potrafili sforsować przyjezdni. Tym samym Grupa Azoty powiększyła swoją przewagę, a gdy tablica wyników pokazała 17:13, o czas poprosił trener Gogol. Po przerwie Skra zaczęła odblokowywać się na zagrywce, co pozwoliło niemal dogonić zespół rywali. Gdy Dusan Petković popisał się asem serwisowym, ZAKSA prowadziła tylko dwoma punktami, jednak bełchatowianie nie wykorzystali tej szansy. Gospodarze wciąż skutecznie grali w ofensywie, a goście znowu „kuleli” na linii zagrywki i nie wykorzystywali kontrataków – 22:18. Końcówka jednak pokazała, że Skra potrafi walczyć do końca i z dużej przewagi kędzierzynian zostało tylko jedno „oczko”. Mimo wszystko podopieczni Nikoli Grbicia zdołali wygrać premierową odsłonę, a ostatni punkt rywalom zapewnił Taylor Sander zepsutym serwisem – 25:23.


Druga odsłona rozpoczęła się od wymiany skutecznych akcji obu zespołów, potem jednak mogliśmy oglądać serię zepsutych zagrywek po obu stronach. Dobry rytm gry szybciej złapali gospodarze i to oni jako pierwsi wyszli na wyższe prowadzenie przy mocnym serwisie Davida Smitha – 8:5. Goście jednak z biegiem seta nabierali rozpędu i zdecydowanie poprawili się w elemencie zagrywki. Świetnie w szeregach Skry spisywał się Dusan Petković, który najpierw popisał się efektownym atakiem, a potem odnotował punkt bezpośrednio z zagrywki. Tym samym Skra doprowadziła do remisu – 11:11. Zespół z Bełchatowa nie cieszył się jednak długo z takiego wyniku, bo po drugiej stronie siatki serię udanych ataków zanotował Smith. Gdy akcję później wyczyn swojego kolegi powtórzył Kamil Semeniuk, gospodarze mogli cieszyć się z trzypunktowego prowadzenia – 15:12. Przy takim wyniku trener Gogol zareagował czasem, ale nie pomogło to zespołowi z Bełchatowa. Skrze brakowało skutecznej kontry, co skrupulatnie wykorzystywali siatkarze Grupy Azoty. Gdy Aleksander Śliwka popisał się w ofensywie, kędzierzynianie zupełnie „odjechali” rywalom – 18:12. Końcówka partii należała do finalistów tegorocznej Ligi Mistrzów. Śliwka znakomicie spisywał się zarówno na zagrywce, jak i w ataku, a jego koledzy z drużyny również nie byli gorsi i dopisywali kolejne „oczka” na konto aktualnych Mistrzów Polski. W szeregach gości walczył Dusan Petković, ale w pojedynkę nie dało się dogonić rozpędzonych kędzierzynian. Szalę zwycięstwa ZAKSY przechylił Łukasz Kaczmarek, zdobywając ostatni punkt efektowym atakiem – 25:17.

 

W kolejną odsłonę mocno weszli bełchatowianie. Duet Sander-Bieniek pewnie zdobywał kolejne punkty i mimo wciąż popełnianych błędów to siatkarze z Bełchatowa wyszli na prowadzenie po bloku Milada Ebadipoura – 5:7. Ekipa ZAKSY szybko jednak zdołała zniwelować straty i doprowadzić do remisu po ataku Aleksandra Śliwki. Z biegiem seta gospodarze wchodzili w swoją najlepszą siatkówkę i pewnie wyszli na prowadzenie po asie Davida Smitha – 10:8. W tym momencie gra PGE Skry zupełnie stanęła i mimo iż trener Gogol próbował ratować czasem postawę swojej drużyny, to po przerwie było już tylko gorzej. Kędzierzynianie bombardowali rywali swoją zagrywką i mocną ofensywą. Na skrzydłach szalał Łukasz Kaczmarek, a jego koledzy budowali skuteczny blok – 15:10. Małe przełamanie gości nastąpiło przy stanie 18:12, wtedy świetnie na boisku zaprezentował się Norbert Huber. Młody środkowy popisał się zarówno w bloku, jak i ataku, a gdy Petković dołożył do tego punkt z zagrywki, Skra zmniejszyła dystans do rywali do trzech „oczek”. Taki zryw nie wystarczył jednak żeby odmienić losy tego meczu. ZAKSA do końca nie zwalniała tempa, a Kuba Kochanowski zakończył ten mecz efektownym asem serwisowym – 25:20.


Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – PGE Skra Bełchatów 3:0 (25:23, 25:17, 25:20)
MVP: Aleksander Śliwka