PlusLiga: Resovia bliżej 5. lokaty po wygranej z Treflem
Biuro prasowe PGE Skra Bełchatów

PlusLiga: Resovia bliżej 5. lokaty po wygranej z Treflem

  • Dodał: Seweryn Czernek
  • Data publikacji: 03.04.2021, 22:48

Ostatnim akordem sobotnich emocji związanych z rozgrywkami PlusLigi był początek rywalizacji o piąte miejsce na koniec sezonu. Po dwóch półfinałach przyszedł czas na pojedynek między Resovią Rzeszów i Treflem Gdańsk, który pozwalał liczyć na ciekawe widowisko. Pierwszy krok w stronę miejsca tuż za strefą pucharową wykonali rzeszowianie, którzy po niezbyt dobrym jakościowo spotkaniu pokonali drugi garnitur Trefla 3:1.

 

Zestawienie drużyn, którym przyszło walczyć o piątą lokatę na koniec tegorocznego sezonu PlusLigi, zapowiadało ciekawe widowisko. Z jednej strony doświadczony klub z bogatymi tradycjami w postaci Asseco Resovi, która mimo słabszego sezonu i łatwej ćwierćfinałowej porażce ze Skrą Bełchatów, z pewnością liczyła na zwycięstwo w decydującym starciu. Po drugiej stronie siatki zameldowała się jednak jedna z rewelacji sezonu. Trefl Gdańsk, bo o nim mowa, zakończył fazę zasadniczą na najniższym stopniu podium, a zacięta rywalizacja w ćwierćfinale, przegrana po trzech spotkaniach, z Vervą Warszawa dodała im skrzydeł przed walką w ostatnim pojedynku sezonu.

 

Sobotnie spotkanie rozpoczęła wyrównana gra po obu stronach siatki. Drużyny nie miała problemów z kończeniem swoich akcji, co odzwierciedlał utrzymujący się na tablicy wyników remis. Z czasem gospodarze zaczęli odskakiwać rywalom, początkowo na dwa punkty i wynik 8:6. W kolejnych akcjach przewaga rzeszowian zaczęła się jednak powiększać, a wystawieni na plac boju po stronie przyjezdnych rezerwowi zawodnicy nie dotrzymywali kroku zawodnikom Resovii. Po serii zdobytych przez rzeszowian punktów na tablicy widniał wynik 16:9, a w ich szeregach od początku błyszczał najjaśniejszy punkt na przestrzeni całego sezonu Karol Butryn. Ekipa Asseco wyraźnie przestraszyła się tak wielkiego prowadzenia, bo w kolejnych akcjach w ich grę wkradł się chaos. Wykorzystali to goście, którzy przy serii zagrywek Kewina Sasaka i później Bartosza Pietruczuka skutecznie gonili przeciwników, by pod koniec doprowadzić do remisu 20:20. Choć nic tego nie zapowiadało, walka o wygraną w tej partii zapowiadała się niezwykle ciekawie. Ostatecznie to prowadzący przez większość czasu gospodarze okazali się w niej lepsi, wygrywając po skutecznym ataku Klemena Cebulja 25:23.

 

Podobny przebieg miały pierwsze akcje drugiej odsłony, w których obie ekipy utrzymując poziom z poprzedniej partii grały na remis. Choć na dwa punkty i wynik 7:9 odskoczyli przyjezdni, przewaga ta szybko została zniwelowana, a na tablicy wyników ponownie zawitał remis. Po stronie gdańszczan bardzo solidnie funkcjonował serwis, natomiast w drużynie Resovii dobrze piłki do kolegów rozdysponowywał Fabian Drzyzga, często gubiąc blok rywali. Chwilę później ponownie dwa oczka z przodu byli goście, ale i tym razem rywale nie pozwolili im długo nacieszyć się tą przewagą, by po asie serwisowym Drzyzgi wyjść na prowadzenie 17:16. Po kilku akcjach z grą punkt za punkt na dwa oczka po raz kolejny odskoczyła ekipa Trefla, w której pewnie prezentował się Sasak. Choć już za chwilę przyjezdni prowadzili 20:23, rzeszowianie wygrywając dwie kolejne akcje byli o krok od wyrównania. Tak się jednak nie stało, a po bloku na Butrynie drużyna z Gdańska mogła cieszyć się z wygrania seta 22:25 i wyrównania stanu meczu.

 

Trzeciego seta rewelacyjnie rozpoczęli gospodarze, którzy przy solidnych serwisach Timo Tammemy szybko odskoczyli na 4:0. Przewaga Asseco utrzymywała się w kilku kolejnych akcjach, jednak z czasem gdańszczanie zdołali zbliżyć się na jeden punkt. Rezerwy Trefla wyraźnie budowały pewność siebie nabierając rozpędu z każdą kolejną partią, natomiast gra rzeszowian falowała, co przekładało się na wyrównaną grę. Niebawem na tablicy wyników pojawił się remis po 10, chociaż w środkowej fazie partii przyjezdni zaliczyli przestój zarówno w ataku, jak i w polu serwisowym, co pozwoliło gospodarzom odskoczyć na trzy oczka. Siatkarze Resovii utrzymywali różnicę w kolejnych akcjach, przybliżając się do zwycięstwa w tej odsłonie, choć rywale zdołali się zbliżyć na jeden punkt i wynik 19:18 głównie za sprawą Mariusza Wlazłego, który wszedł na zmianę. Już bez niego na boisku ekipie Trefla udało się wyrównać na 21:21, doprowadzając do kolejnej emocjonującej końcówki. Górą w niej byli gospodarze, u których było widać w tej odsłonie nową energię, wygrywając 25:22 i tym samym wracając na prowadzenie w całym spotkaniu.

 

Choć czwartą odsłonę z lekką przewagą rozpoczęli przyjezdni, rzeszowianie szybko dogonili wynik, by już za chwilę odskoczyć na 7:4. U gdańszczan zaczęły pojawiać się coraz większe problemy ze skutecznością, a zawodnicy Resovii utrzymywali swój poziom z poprzedniej partii grając świetnie blokiem, którym do tej pory obie drużyny punktowały 10-krotnie. Późniejsza gra punkt za punkt pozwalała gospodarzom utrzymywać przewagę, która z czasem, po kolejnym skutecznym ataku dobrze grającego Rafała Buszka, wynosiła już pięć oczek. Dobrą zmianę dał również na środku Piotr Hain, który punktował zarówno w ataku, jak i w bloku. Siatkarze Trefla nie potrafili znaleźć odpowiedzi na argumenty solidnie grających rywali, którzy prowadzili już 18:11. Zabrany w tym momencie przez Michała Winiarskiego czas przełożył się na serię trzech zdobytych punktów przez jego zawodników, jednak na tym pogoń gdańszczan się zakończyła. Gospodarze pewnie zmierzali do zwycięstwa w tym secie prowadząc 22:16, by po ataku Damiana Domagały wygrać partię 25:19, a całe spotkanie 3:1.

 

Asseco Resovia Rzeszów - Trefl Gdańsk 3:1 (25:23, 22:25, 25:22, 25:19)

MVP: Klemen Cebulj

Seweryn Czernek

O igrzyskach piszę od niedawna, ale z igrzyskami jestem już od wielu lat. Dziennikarz z wykształcenia i pasji. Fanatyk wielu dyscyplin, a w Poinformowanych zajmuję się siatkówką, biathlonem, biegami narciarskimi, tenisem oraz podnoszeniem ciężarów.