PlusLiga: VERVA lepsza od Skry w pierwszym meczu o brąz!
Biuro prasowe Verva Warszawa Orlen Paliwa

PlusLiga: VERVA lepsza od Skry w pierwszym meczu o brąz!

  • Dodał: Kinga Filipek
  • Data publikacji: 14.04.2021, 20:05

Zawodnicy VERVY Warszawy Orlen Paliwa pokonali 3:2 siatkarzy PGE Skry Bełchatów w pierwszym meczu o trzecie miejsce PlusLigi. Stołeczni mimo dwóch fatalnych setów w decydującej partii zachowali więcej zimnej krwi i zwyciężyli 21:19. Tym samym to warszawianie są bliżej brązowego medalu, ale przed nimi jeszcze co najmniej jedno spotkanie.

 

Siatkarzom VERVY Warszawy i PGE Skry po dzielnej, lecz przegranej walce w półfinałach pozostała rywalizacja o najniższe miejsce na ligowym podium. Drużyna z Bełchatowa jednak do środowego spotkania przystępowała nieco osłabiona. Przez kontuzje Skra straciła dwóch przyjmujących – Taylora Sandera i Milana Katicia. Tym sposobem trener Michał Mieszko Gogol do dyspozycji miał tylko dwóch zawodników na tej pozycji – Milada Ebadipoura oraz Mikołaja Sawickiego. Mimo problemów wiadomo było, że obie drużyny w walce o medale będą chciały pokazać swoją najlepszą siatkówkę. Stawką przecież jest brązowy „krążek” i gwarancja udziału w następnej edycji Ligii Mistrzów CEV.


Obie drużyny na boisko wyszły zdeterminowane, dzięki czemu kibice od początku mogli cieszyć oko ciekawymi akcjami. Jednak lepiej w premierową odsłonę weszli gospodarze, u których przede wszystkim świetnie funkcjonowała zagrywka. Bełchatowianie przy stanie 6:3 mogli pochwalić się aż trzema asami serwisowymi. Z biegiem seta „Żółto-Czarni” nakręcali się jeszcze bardziej, a oprócz serwisu Skra nie miała problemu też w przyjęciu i ofensywie. Pochwalić należy też środek ekipy gospodarzy, gdzie popisywał się Mateusz Bieniek – 11:6. Natomiast drużyna VERVY zupełnie nie przypominała Stołecznym z półfinałów. Na nic zdały się też przerwy na żądanie trenera Anastasiego. Warszawianie mieli duże problemy zarówno w przyjęciu, jak i w skończeniu kontrataków. Bełchatowianie jak natchnieni zdobywali kolejne „oczka”, a ich przewaga nad ekipą gości wciąż rosła – 20:11. W szeregach Skry pochwalić też należy Mikołaja Sawickiego, który godnie zastępował kontuzjowanego Taylora Sandera. Gospodarze w pierwszej odsłonie rozgromili swoich rywali, zwyciężając z kolosalną przewagą dziesięciu punktów, a partię zakończył właśnie młody przyjmujący z Bełchatowa skutecznym atakiem.


Początek drugiej partii był dominacją podrażnionych porażką w poprzednim secie gości z Warszawy. Odmienieni siatkarze VERVY popisywali się dobrą grą, a przede wszystkim skutkowało precyzyjne przyjęcie. Tym samym tablica wyników po szczelnym bloku Piotra Nowakowskiego pokazała czteropunktową przewagę Stołecznym – 3:7. Jednak po przerwie dla trenera Gogola bełchatowscy siatkarze wytrwale „gonili wynik”. Ciężar gry wziął na swoje barki Dusan Petković, który brylował zarówno w ataku, jak i na linii zagrywki. Po dwóch punktach Serba bezpośrednio z serwisu Skra doprowadziła do wyrównania – 12:12. Jednakże warszawianie nie potrzebowali dużo czasu, żeby ponownie zbudować kilkupunktowe prowadzenie, a tym razem to bełchatowska ekipa miała kłopoty w przyjęciu. Stołeczni z każdym punktem nabierali coraz więcej pewności, a Igor Grobelny nie zwalniał ręki w ofensywie. Kilka ważnych nieskończonych akcji przez zespół gospodarzy przeważył szalę zwycięstwa na korzyść gości, a błąd serwisowy Ebadipoura zakończył druga partię – 20:25.

 

Trzeciego seta „z wysokiego C” rozpoczęła drużyna gospodarzy. Po problemach z poprzedniej odsłony nie było śladu, a na boisku dominował duet Petković-Sawicki. Bełchatowianie odnotowali wspaniałą sześciopunktową serię, a po raz kolejny różnicę robiła świetna zagrywka. Po dwóch asach z rzędu serbskiego atakującego Skra prowadziła już 8:1. Goście nie potrafili zatrzymać rozpędzonych gospodarzy, a kibiców VERVY mógł martwić fakt, że jedyne „oczko” przyjezdnych było błędem rywali. Warszawianom nie pomogły przerwy wzięte przez Andreę Anastasiego, a Skra wróciła do dominacji z pierwszego seta. Bełchatowianom wychodziło niemal wszystko, rozpoczynając od solidnej gry blok-obrona, a kończąc na efektownej ofensywie. Dzięki takiej grze w pewnym momencie siatkarze z Bełchatowa prowadzili aż jedenastoma punktami – 17:6. VERVA ponownie była bezradna w stosunku do koncertowo grającej drużyny PGE Skry. Popis gospodarzy w tej odsłonie zakończył atakiem Mikołaj Sawicki - 25:11.

 

Początek kolejnej partii prezentował się wyrównanie. VERVA poprawiła swoją dyspozycję, ale również Skra prezentowała swoją solidną siatkówkę. Tym samym gra długo toczyła się punkt za punkt. Jednak jako pierwsza na wyższe prowadzenie wyszła ekipa Stołecznych po asie serwisowym Angela Trinidada De Haro – 8:11. W szeregach warszawskiej drużyny dobrze spisywał się duet przyjmujących. Zarówno Bartosz Kwolek, jak i Igor Grobelny radzili sobie na swoich nominalnych pozycjach, a dodatkowo nie zwalniali tempa w ofensywie. Na półmetku seta podopieczni trenera Anastasiego jeszcze powiększyli swoją przewagę, a kolejne „oczka” zdobywali wcześniej wspomniani gracze – 13:17. Przy takim wyniku czasem zareagował Michał Mieszko Gogol, ale bełchatowianie nie mogli dogonić rywali. „Żółto-Czarni” mimo zbliżenia się do ekipy gości, w decydujących momentach popełniali dużo błędów własnych, co automatycznie przełożyło się na większą nerwowość w grze. Końcówka partii również należała do Stołecznych, a piłkę setową świetnym atakiem po bloku zdobył Michał Superlak. Całą odsłonę natomiast na korzyść warszawian zakończył błąd serwisowy Bartosza Filipiaka – 19:25.

 

Decydująca partia rozpoczęła się na korzyść gospodarzy. Gracze PGE Skry nie zwalniali ręki zarówno w ataku, jak i w serwisie, budując sobie kilkupunktowe prowadzenie – 6:3. Po drugiej stronie skutecznie odpowiadali warszawianie i obie ekipy wymieniały się udanymi akcjami. Jednak przewaga zbudowana przez bełchatowian na początku partii opłaciła się graczom Skry, która długo prowadziła dwoma „oczkami”. W końcówce tie-breaka zmobilizowana VERVA dzięki duetowi Nowakowski-Grobelny doprowadziła do stanu 13:13. Ostatnie akcje obfitowały w wiele emocji, a gra toczyła się na przewagi. Więcej zimnej krwi zachowała jednak ekipa z Warszawy, a mecz asem serwisowym zakończył Bartosz Kwolek.

 

PGE Skra Bełchatów – VERVA Warszawa Orlen Paliwa 3:2 (25:15, 20:25, 25:11, 19:25, 19:21)
MVP: Igor Grobelny