Piłka nożna kobiet: koniec zwycięskiej serii Czarnych Sosnowiec, Medyk górą!
Tomasz Woźniak/Poinformowani.pl

Piłka nożna kobiet: koniec zwycięskiej serii Czarnych Sosnowiec, Medyk górą!

  • Dodał: Wiktoria Kornat
  • Data publikacji: 18.04.2021, 16:45

Szlagierowe spotkanie 16. kolejki Ekstraligi kobiet na swoją korzyść rozstrzygnęły piłkarki Medyka Konin. „Medyczki” ograły Czarne Sosnowiec 3:1, dla których była to pierwsza porażka w sezonie. Pewne zwycięstwo zanotowały również mistrzynie kraju, ekipa Górnika Łęczna. TME UKS SMS Łódź po zaciętym pojedynku zgarnął komplet punktów w starciu z Olimpią Szczecin.

 

Po przerwie reprezentacyjnej powróciliśmy do zmagań na krajowych boiskach. Najciekawiej zapowiadającym się spotkaniem 16. kolejki Ekstraligi kobiet był pojedynek drużyn plasujących się obecnie na pierwszym i trzecim miejscu w tabeli. Liderki ligi, piłkarki Czarnych Sosnowiec podjęły doświadczoną ekipę Medyka Konin. Zespół z Wielkopolski w tym sezonie gra poniżej oczekiwań, natomiast sosnowiczanki z każdym krokiem zbliżają się do upragnionego mistrzostwa kraju. Podopieczne trenera Sebastiana Stemplewskiego w trwającym sezonie nie przegrały ani razu, a punkty straciły tylko w meczu z GKS-em Katowice. Osłabione kontuzjami Czarne Sosnowiec od pierwszych minut szlagierowego starcia ruszyły do odważnych ataków. Piłkarki Medyka miały spore problemy z konstruowaniem akcji ofensywnych i pozwoliły rywalkom na przejęcie inicjatywy na murawie. Pierwsza dogodna szansa na objęcie prowadzenia dla miejscowych nadarzyła się w 14. minucie. Veronika Sulkova wykorzystała błąd w rozegraniu piłki defensorek konińskiego zespołu i znalazła się w sytuacji sam na sam z Oliwią Szymczak. Napastniczka Czarnych uderzyła jednak obok prawego słupka bramki, marnując doskonałą okazję na otwarcie rezultatu. Zawodniczki z Konina przetrwały naciski rywalek i zaczęły odważniej przenosić ciężar gry na połowę sosnowiczanek, ale niewiele dobrego z tego dla podopiecznych trenera Romana Jaszczaka wynikało. Pierwsza połowa nieco rozczarowała, za to druga odsłona znakomicie rozpoczęła się dla przyjezdnych. W 51. minucie Medyk zaskoczył Czarne, wyprowadzając błyskawiczną kontrę. Dośrodkowanie z prawego skrzydła Julii Maskiewicz na gola zamieniła Natalia Chudzik, pokonując golkiperkę Czarnych Sosnowiec świetnym uderzeniem z woleja. Gospodynie szybko zabrały się do odrabiania strat i już w 60. minucie wyrównały stan meczu. Sandra Sałata sfaulowała w polu karnym Agnieszkę Jędrzejewicz, a „jedenastkę” wykorzystała Martyna Wiankowska. Radość z wyrównania nie trwała jednak długo, gdyż cztery minuty później to ekipa z Wielkopolski ponownie objęła prowadzenie. Do siatki rywalek trafiła kapitan zespołu, Anna Gawrońska, efektownie lobując golkiperkę sosnowiczanek z okolic „szesnastki”. Liderki Ekstraligi próbowały jeszcze odrobić straty, ale to „Medyczki” wyprowadziły ostatni cios. Po raz trzeci najskuteczniejszą bronią koninianek okazał się kontratak, a ostateczny rezultat na 3:1 ustaliła Andronika Michalopoulou. Medyk Konin sprawił sensację, pokonując Czarne Sosnowiec na ich własnym terenie. Znakomita seria meczu bez porażki w trwającym sezonie Ekstraligi, którą mogły pochwalić się piłkarki z Sosnowca dobiegła końca.

 

Bardzo ciekawe spotkanie czekało nas na Śląsku, gdzie GKS Katowice podjął Śląsk Wrocław. Oba zespoły sąsiadują ze sobą w ligowej tabeli, wrocławianki nad rywalkami mają pięć punktów przewagi i zajmują obecnie piątą lokatę w kobiecej Ekstralidze. Katowiczanki w ostatniej kolejce zremisowały z akademiczkami z Krakowa, a Śląsk otrzymał lekcję futbolu od mistrzyń kraju, piłkarek Górnika Łęczna, które wygrały 7:0. Spotkanie w Katowicach zwiastowało wiele emocji, gdyż naprzeciw siebie stanęły dwie drużyny, strzelające najwięcej bramek w końcówkach. W lepszej dyspozycji na wiosnę jest drużyna GieKSy. Faworyta wskazać jednak trudno, ponieważ młody zespół z Wrocławia nie raz urywał punkty rywalkom w ostatnich minutach meczu. Śląsk postanowił jednak złamać schematy, gdyż wynik spotkania wrocławianki otworzyły już… w szesnastej sekundzie. Na uderzenie z dystansu zdecydowała się była piłkarka GKS-u, Joanna Wróblewska. Piłka zatrzepotała w siatce i ekipa z Wrocławia objęła prowadzenie. Na wyrównanie nie trzeba było długo czekać, zaledwie dwie minuty później dośrodkowanie z rzutu wolnego na gola zamieniła Marlena Hajduk. Katowiczanki przejęły inicjatywę na boisku, ale przyjezdne groźnie odpowiadały. Do przerwy więcej bramek nie padło, obie drużyny do szatni schodziły z wynikiem remisowym. Po powrocie na murawę wciąż aktywniejsze były miejscowe, które cierpliwie kreowały sobie okazje strzeleckie. Starania GieKSy przyniosły zamierzony efekt w 69. minucie, podopieczne trenera Zająca objęły prowadzenie, a na listę strzelczyń wpisała się Natalia Miłek. Zespół z Katowic utrzymał korzystny rezultat do końcowego gwizdka i dopisał do swojego dorobku komplet punktów.

 

W 16. kolejce rozgrywek na Olimpię Szczecin czekało trudne zadanie. Na Pomorze przyjechały wiceliderki ligi, zawodniczki TME UKS SMS-u Łódź. Łodzianki walczą o medale, a szczecinianki o coś więcej niż tylko dziewiąta lokata w ligowej tabeli. Sobotnie spotkanie źle rozpoczęło się jednak dla faworytek. Dość niespodziewanie to gospodynie objęły prowadzenie, a gola po widowiskowej, indywidualnej akcji lewym skrzydłem zdobyła Weronika Szymaszek. Zapowiadało się na to, że w Szczecinie możemy być świadkami niemałej sensacji, ale Olimpia korzystny rezultat zdołała utrzymywać do 86 minuty. Końcówka meczu należała do łodzianek, które odwróciły losy pojedynku. Najpierw do siatki rywalek trafiła Nadia Kreyzman, a komplet punktów w doliczonym czasie gry uratowała Klaudia Jedlińska. Piłkarki TME UKS SMS-u Łódź uniknęły blamażu i utrzymały pozycję wicelidera ligi. Do liderujących Czarnych Sosnowiec łodzianki tracą pięć oczek.

 

W środku tygodnia w Łęcznej nastąpiła zmiana trenera, a stanowisko objął Robert Makarewicz. Szkoleniowiec mało znany w środowisku kobiecej piłki nożnej, dotychczas pracujący z juniorskim zespołem Górnika. Zmiana opiekuna zespołu nie wpłynęła na cel drużyny z Lubelszczyzny, którym wciąż pozostaje pogoń za liderem, ekipą Czarnych Sosnowiec. Wiosnę „Górniczki” zaczęły znakomicie, od trzech zwycięskich spotkań, w których obecne mistrzynie kraju zdobyły aż 23 gole. Potem przyszła jednak porażka z sosnowiczankami i Górnik musi odbudować morale w drużynie. Szansa na poprawę humorów nadarzyła się w niedzielę, a do Łęcznej przyjechały zawodniczki Akademii Piłkarskiej LOTOS Gdańsk. Beniaminek z Trójmiasta zajmuje dziesiątą lokatę w tabeli i liczy na powiększenie dorobku punktowego. Gospodynie dość długo nie mogły przełamać szczelnej defensywy gdańskiego zespołu, ale kiedy ta sztuka „Górniczkom” się udała to worek z bramkami rozwiązał się na dobre. Festiwal strzelecki w Łęcznej rozpoczęła Nikola Karczewska, trafiając w 38. minucie. Chwilę później z rzutu karnego prowadzenie podwyższyła Ewelina Kamczyk. Po powrocie na murawę bramkarkę przeciwniczek mistrzynie kraju pokonały jeszcze pięciokrotnie, a na listę strzelczyń wpisywały się: Emilia Zdunek, Patricia Hmirova, Ewelina Kamczyk oraz dwukrotnie Nikola Karczewska. Górnik Łęczna pewnie ograł AP Lotos Gdańsk i do trzeciej w tabeli ekipy Medyka Konin traci tylko dwa oczka.

 

Spotkanie w Bydgoszczy to pojedynek dwóch ambitnych drużyny środka tabeli. Miejscowy Sportis mierzy się z plagą kontuzji i w meczu z AZS UJ Kraków zagrać nie mogło aż siedem zawodniczek z podstawowego składu. Faworytem do zwycięstwa były zatem „Jagiellonki”, które liczyły na przełamanie niechlubnej serii 218 dni bez wygranej na wyjeździe. Początek spotkania był wyrównany, choć dłużej przy futbolówce utrzymywały się przyjezdne. Akademiczki z Krakowa kilkukrotnie zagroziły bramce strzeżonej przez Katarzynę Siejkę, a jedna z podjętych prób zakończyła się sukcesem. W 22. minucie dośrodkowanie z rzutu rożnego na gola zamieniła Natalia Wróbel i zasłużenie w Bydgoszczy prowadziły piłkarki krakowskiego AZS-u. Po przerwie „Jagiellonki” dołożyły jeszcze cztery trafienia, najpierw w 51. minucie dublet ustrzeliła Wróbel, niedługo później wynik podwyższyła Katarzyna Daleszczyk. W 72. minucie rozgrywająca świetne spotkanie Wróbel skompletowała hattricka. Dobra gra krakowianek przekładała się na zdobycze bramkowe, a miejscowe były bezradne wobec dobrze dysponowanych tego dnia przeciwniczek, choć udało im się zdobyć bramkę na pocieszenie w samej końcówce. Akademiczki z Krakowa pewnie ograły bydgoski Sportis 5:1 i utrzymały piątą lokatę w tabeli Ekstraligi kobiet.

 

Wyniki

Olimpia Szczecin – TME UKS SMS Łódź 1:2 (1:0)

Czarni Sosnowiec – Medyk Konin 3:1 (0:0)

GKS Katowice – Śląsk Wrocław 2:1 (1:1)

Sportis Bydgoszcz – AZS UJ Kraków (0:1)

GKS Górnik Łęczna – AP Lotos Gdańsk 7:0 (2:0)

Rolnik B. Głogówek – ROW Rybnik 2:3 (0:2)

Wiktoria Kornat – Poinformowani.pl

Wiktoria Kornat

Miłośniczka sportu, w szczególności piłki nożnej w kobiecym wydaniu.