Sezon w pigułce: niezmienne podium w siatkarskiej TAURON Lidze
fot. Piotr Sumara/TAURON Liga

Sezon w pigułce: niezmienne podium w siatkarskiej TAURON Lidze

  • Dodał: Kinga Filipek
  • Data publikacji: 28.04.2021, 19:00

Siatkarskie emocje w TAURON Lidze dobiegły końca, medale zostały rozdane więc i przyszedł czas na podsumowania. Sezon 2020/2021 z pewnością był dla pań trudny i nietypowy, ale mimo tego nie zabrakło w nim niesamowitych emocji. Zapraszamy więc na podróż po tauronligowych parkietach, by przypomnieć sobie przebieg minionych rozgrywek.


Sezon inny niż wszystkie


Koronawirus na dobre zadomowił się na świecie i bez zwątpienia wpłynął na wszystkie dziedziny życia. Dało się go również odczuć w siatkarskich rozgrywkach. Po nagłym zakończeniu sezonu 2019/2020 wszyscy czekali na nowe rozdanie z nadzieją, że kolejną odsłonę polskiej ligi kobiet uda się rozegrać w normalnych warunkach. Siatkarki pod koniec września rozpoczęły rywalizację o mistrzostwo kraju, jednak COVID-19 nie odpuszczał. Wraz z kolejnymi meczami, wirus rozprzestrzeniał się na siatkarskich parkietach, a kolejne zespoły odnotowywały pozytywne wyniki i zostawały poddawane kwarantannie. Wiele spotkań było przekładanych, w wyniku czego grafik drużyn wracających po przerwie na boiska, był bardzo napięty. Sytuacja jednak powoli się normowała, co pozwalało kontynuować rozgrywki. Kibice z biegiem czasu przyzwyczajali się do oglądania swoich ukochanych zespołów tylko w telewizji, a zawodniczki do grania w pustych halach. Sezon 2020/2021 przez siatkarki zapamiętany zostanie na pewno jako jeden z najcięższych w ich karierach, jednak mimo tej wirusowej karuzeli w TAURON Lidze nie zabrakło dobrej siatkówki i wielu emocji.


Droga do mistrzostwa usłana kontuzjami


Grupa Azoty Chemik Police po fenomenalnej grze w play-offach obroniła tytuł mistrzyń Polski. Jednak dla podopiecznych Ferhata Akbasa tegoroczne rozgrywki były wyjątkowo trudne. Oprócz mieszającego szyki wirusa, policzanek nie omijały również kontuzje czołowych zawodniczek. Szczególnie trudna dla Chemika była pierwsza część sezonu. W październiku w spotkaniu z BKS-em Stalą Bielsko-Biała kontuzji kolana doznała Wilma Salas, która była dla zespołu filarem przyjęcia i ofensywy. Ten uraz wykluczył Kubankę z dalszej rywalizacji. Swoje problemy miała też druga z przyjmujących – Natalia Mędrzyk, która wracała do zdrowia. Ucierpiał również środek zespołu z Polic, bo kontuzji pod koniec roku doznała Katarzyna Połeć. Przez problemy zdrowotne zawodniczek włodarze Chemika w trakcie trwania sezonu szukali wzmocnień zespołu. Tak to drużyny trafiły Sonia Kubacka i Olga Strantzali. To jednak nie był koniec problemów mistrzyń Polski, bo w lutym kontuzji doznała kolejna środkowa – Iga Wasilewska. Policzanki kłopotów miały sporo, a runda zasadnicza była dla nich karuzelą wzlotów i upadków. Jednak z biegiem sezonu siatkarki Chemika nabierały rozpędu i nie zniechęcały się porażkami. Po wygranym w lutym Pucharze Polski wszystko zaczęło się układać, a w fazie play-off podopieczne Ferhata Akbasa były nie do zatrzymania. Na sam koniec sezonu szeregi Chemika wzmocniła jeszcze Sinead Jack, która zastąpiła kontuzjowaną Wasilewską. W czterech finałowych spotkaniach policzanki oprócz świetnej siatkówki pokazały też siłę mentalną zespołu, co poskutkowało zawieszeniem na ich szyjach złotych medali dla najlepszej żeńskiej drużyny w Polsce.


Jeśli jesteśmy przy drużynie mistrzyń, wspomnieć należy o tych, które na tle zespołu wyróżniały się najbardziej. Zaczynając od przyjęcia, nie sposób nie wymienić pani kapitan. Martyna Grajber z wynikiem 65,68% pozytywnego odbioru była najlepszą przyjmującą w TAURON Lidze. Nie można też zapomnieć o często niedocenianej Paulinie Maj-Erwardt, gdyż libero z Polic na boisku zostawiała całą siebie, dwojąc się i trojąc, aby jak najlepiej pomóc drużynie. Przekładało się to też na statystyki, bo ta zawodniczka na liście najlepiej przyjmujących zawodniczek uplasowała się na piątej pozycji. Tym samym poziom przyjęcia u „Chemiczek” był godny najlepszej drużyny w kraju. W zespole mistrzyń popisywały się też środkowe i mimo wielu zmian i problemów zdrowotnych, blok Chemika funkcjonował bardzo dobrze, a nad wszystkim czuwała Agnieszka Kąkolewska. Środkowa odnotowała aż 97 punktów zdobytych w tym elemencie, tym samym zajmując pozycję wiceliderki w ligowym rankingu blokujących. Pod siatką mądrością popisywała się natomiast Marlena Kowalewska, świetnie dzieląc piłki wśród swoich koleżanek. Najwięcej z nich było posyłanych oczywiście do Jovany Brakocević-Canzian. Serbska atakująca w zespole z Polic zaklimatyzowała się bardzo szybko i popisywała się zaciętością na boisku oraz mocnymi atakami. Co prawda Brakocević miewała gorsze momenty, jednak w decydujących akcjach nie zawodziła. Serbka dla swojej drużyny zdobyła łącznie 593 „oczka”, a ten imponujący dorobek przełożył się na drugą pozycję tej siatkarki, zarówno w rankingu najlepiej punktujących, jak i atakujących TAURON Ligi. Co najważniejsze w każdym, nawet przegranym meczu siatkarki Chemika pokazywały drużynę, która razem przegrywa i razem wygrywa. Tym sposobem ta stworzona przez Ferhata Akbasa i jego sztab drużyna, wygrała już dziewiąte mistrzostwo Polski w historii klubu.

 

Wspaniała runda zasadnicza zwieńczona srebrem


Drużyna Developresu SkyRes Rzeszów w tym sezonie blisko była historycznego złotego krążka, jednak po raz drugi z rzędu musiała zadowolić się srebrem. Mimo że celem Stephane’a Antigi było doprowadzenie „Rysic” do pierwszego w historii klubu mistrzostwa kraju, to postawa jego zawodniczek w tym sezonie nie była rozczarowująca. Rzeszowianki w finale uległy Chemikowi Police, ale przegrały po fenomenalnej walce o każdą piłkę. Spotkania Developresu oglądało się z przyjemnością i z zaciekawieniem od początku fazy zasadniczej. Pierwsza część sezonu należała niewątpliwie właśnie do rzeszowianek, gdyż porażkę poniosły one tylko cztery razy. Tym samym rundę zasadniczą zespół zakończył jako lider tabeli z dorobkiem 53 punktów. Rozgrywki play-off też przyniosły podopiecznym Antigi mnóstwo emocji i pokazały siłę tej drużyny, a srebro, które zawisło na ich szyjach mimo maleńkiego niedosytu, jest przecież nagrodą za świetną walkę w tak trudnym sezonie.


Mówiąc o rzeszowskim zespole, od razu na myśl przychodzi też fenomenalna Kiera Van Ryk. Kanadyjska atakująca była zdecydowaną liderką ekipy trenera Antigi i mimo młodego wieku z tą rolą poradziła sobie znakomicie. 22-latka najlepszą zawodniczką swojej drużyny wybierana była aż 9 razy, a ponadto jej dorobek 558 „oczek” postawił ją na podium najlepiej punktujących zawodniczek polskiej ligi. Każdą siatkarkę Developresu można byłoby wyróżnić i pochwalić za dobrą postawę w tym sezonie, bo podobnie do drużyny mistrzyń Polski, rzeszowianki stworzyły silny zespół walczący o najwyższe cele. Pozwolę sobie jednak wspomnieć o tej, która tą ekipą dowodziła, czyli o kapitan Jelenie Blagojević. Mimo iż Serbka czasem miewała gorsze chwile w przyjęciu, a czasem w ofensywie to jednak zawsze trzymała drużynę w ryzach. Na boisku można było dostrzec jej upór i determinację, a szczególnie pozytywny wpływ na cały zespół, który teraz może cieszyć się z wicemistrzostwa kraju.


Walka o brąz do ostatnich piłek

 

Najwięcej emocji w końcówce rozgrywek zapewniły swoim kibicom niewątpliwie siatkarki ŁKS-u Commercecon Łódź, a szczególnie ich niesamowita walka o brązowy medal z Radomką Radom. Zanim jednak do tego doszło, warto wspomnieć o zmianach kadrowych jakich klub dokonał w trakcie rozgrywek. Z początkiem grudnia niespodziewanie ze stanowiskiem trenera łodzianek pożegnał się Giuseppe Cuccarini. Na jego miejsce włodarze ŁKS-u sprowadzili Michała Maska, który już przed paroma laty osiągał duże sukcesy z łódzkim zespołem. Takie rotacje przyniosły jednak efekt, gdyż łodzianki fazę zasadniczą zakończyły tuż za podium. Jednak mało brakowało, a tak zakończyłyby cały miniony sezon. Wszystko zaczęło się od przegranej walki o finał z Developresem. Trzecie decydujące i przegrane spotkanie z rzeszowską drużyną pozwoliło marzyć podopiecznym Michała Maska tylko o brązowym medalu. Jednak dwa pierwsze mecze o brąz z Radomką nie poszły po myśli zespołu z Łodzi. Zacięte pięciosetowe pojedynki były gratką dla kibiców, lecz horrorem dla łódzkich zawodniczek. ŁKS jednak napisał piękną historię, podnosząc się z kolan i zwyciężając mecz o wszystko. Potem zmotywowana drużyna nie pozostawiła rywalkom złudzeń, wygrywając pozostałe spotkania i zawieszając brązowe medale na swoich szyjach. Commercecon dopełnił więc podium TAURON Ligi 2020/2021 i co ciekawe nie różniło się ono wcale od tego z poprzedniego sezonu.

 

Radomskie odkrycie sezonu


W podsumowaniu całych rozgrywek nie można nie wspomnieć o największej niespodziance tego sezonu, jaką jest drużyna E.LECLERC Moya Radomka Radom. Sezon 2019/2020 radomski zespół zakończył na odległym dziesiątym miejscu. Nikt więc pewnie ani przez chwilę nie pomyślał, że ta drużyna w następnej odsłonie TAURON Ligi będzie bić się o medale. Radomkę jednak w nowym sezonie objął trener Riccardo Marchesi i tej zmiany włodarze klubu z pewnością nie żałują. Włoski szkoleniowiec stworzył całkowicie nową drużynę, która zaskakiwała na każdym kroku. Grą swoich koleżanek dyrygowała doświadczona polska reprezentantka – Katarzyna Skorupa, a zdecydowaną liderką zespołu była Bruna Honorio Marques. Brazylijska atakująca swój debiut w polskiej lidze zaliczyła udanie, gdyż była najlepiej punktującą zawodniczką całych rozgrywek, a jej dorobek to imponujące 656 punktów. Radomka w tak mocnym składzie po rundzie zasadniczej uplasowała się na drugiej pozycji. Siatkarki z Radomia były blisko sensacyjnego medalu, ale ostatecznie musiały one uznać wyższość rywalek z Łodzi. Wspomnieć należy też, że radomianki w fazie play-off musiały zmagać się z problemami zdrowotnymi. Między innymi sezon przedwcześnie zakończyła Janisa Johnson, która była filarem radomskiego zespołu na przyjęciu. Mimo iż podopieczne Marchesiego zakończyły zmagania na niewdzięcznym czwartym miejscu to i tak zostaną zapamiętane jako największe odkrycie tegorocznej odsłony TAURON Ligi.

 

Spadek PTPS-u Piły

 

W każdym sezonie aby ktoś cieszył się z awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej, ktoś musi ustąpić w niej miejsca. W tej odsłonie TAURON Ligi padło na siatkarki Enei PTPS-u Piła, które od kolejnego sezonu walczyć będą w 1. Lidze. Podopieczne Damiana Zemło tylko raz w tegorocznych rozgrywkach mogły cieszyć się z wygranej, po pokonaniu 3:1 Jokera Świecie. Tym samym zasłużony w polskiej siatkówce kobiet klub z Piły zmagania zakończył z czterema „oczkami” na swoim koncie. Pilanki ambitnie walczyły o utrzymanie, jednak niestety tym razem nie wystarczyło to, aby uchronić się od spadku.

 

Coś się kończy, coś się zaczyna

 

Pochylając się nad sezonem 2020/2021 z pewnością pozostaje jeszcze wiele kwestii godnych omówienia, jednak siatkarscy kibice wiedzą, że wymieniać można by jeszcze długo. Teraz po rozstrzygnięciach klubowych dla niektórych siatkarek przyszedł czas na walkę w narodowych reprezentacjach, a dla innych długo wyczekiwany czas odpoczynku. Krótka przerwa niewątpliwie należy się każdej z zawodniczek po tym ciężkim, nie zawsze równym i pełnym zwrotów akcji sezonie. Z końcem rozgrywek rozpocznie się też zawsze interesująca dla kibiców karuzela transferowa, która z pewnością nie jednego zaskoczy. Miniony sezon zapisał się już w siatkarskiej historii, ale przecież lada moment przed nami otworzy się kolejne rozdanie. Co przyniesie? Tego dowiemy już się wkrótce.