Sezon w pigułce: z ziemi włoskiej do Polski, czyli siatkarska Superlega
Daria Jańczyk

Sezon w pigułce: z ziemi włoskiej do Polski, czyli siatkarska Superlega

  • Dodał: Aleksandra Suszek
  • Data publikacji: 29.04.2021, 17:05

Nie tylko w Polsce sezony ligowe dobiegły końca. Siatkarki i siatkarze ze wszystkich krajów rozpoczynają już przygotowania do nadchodzącego sezonu reprezentacyjnego, co oznacza, że ligi zagraniczne również wyłoniły swoich mistrzów. O tym, co działo się w PlusLidze oraz TAURON Lidze opowiedzieliśmy ostatnio - teraz czas na podsumowanie występów naszych reprezentantów zagranicą, a dokładniej na włoskich parkietach Superlegi. Tam dopiero się działo!

 

Z dala od COVID-a?


Ten temat wszyscy znają już doskonale. O skutkach spustoszenia w świecie sportu, jakie siał koronawirus przez ostatni rok również nie trzeba zbyt wiele mówić. Po prostu - nie było kolorowo, a kolejne drużyny siatkarskie napotykały problemy związane z pozytywnymi wynikami testów i kwarantanną. Jednak w niektórych ligach na świecie pojawiały się światełka w tunelu, co dawało wiarę w to że, jak śpiewał kiedyś zespół Tilt: "Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie" - włoska Superlega była tego bardzo dobrym przykładem. Oczywiście, w Italii również nie obyło się bez wzrostów zakażeń wśród siatkarzy i siatkarek. Kilka klubów musiało zmierzyć się z trudnym przeciwnikiem - szczególnie problematycznym okresem dla włoskich klubów był listopad. Wówczas najpierw w drużynie prowadzonej przez Vitala Heynena odnotowano aż dwanaście pozytywnych przypadków wirusa, a to oznaczało, że Perugia musi pauzować już na początku sezonu. Podobna sytuacja w listopadzie spotkała drugą drużynę z czołówki Superlegi - Itas Trentino. Do klubu z Trydentu również zawitał nieprzyjaciel, który zmusił klub do przełożenia hitu ligowego na inny termin. Warto jednak podkreślić, że sytuacja, jaka wyklarowała się w sezonie 2020/2021 w kolejnych tygodniach dawała znacznie więcej nadziei niż kilka miesięcy wcześniej. Wiadomo przecież, że kraj znad Półwyspu Apenińskiego był jednym z tych, które miały ogromne problemy z pandemią i w pewnym momencie wyglądało to dramatycznie.


Wzloty i upadki, czyli przygody Perugii


O tym, jak ten sezon wyglądał dla zawodników i sztabu Sir Safety Conad Perugii, można byłoby napisać książkę. Lista wątków, które mogłyby zaciekawić czytelników jest bowiem dosyć obszerna - problemy ze zdrowiem zawodników, transfer Macieja Muzaja, świetna gra, a później tendencja spadkowa i porażka w Lidze Mistrzów... Zacznijmy jednak od początku. Ekipa Heynena borykała się z zakażeniami koronawirusem, ale z drugiej strony była jedną z tych szczęśliwych drużyn, która zwalczyła COVID-a już na początku - dzięki temu później było im łatwiej złapać rytm rozgrywek i konsekwentnie dążyć do swojego celu. Perugia zwyciężała mecze od samego początku, łącznie w całej fazie zasadniczej przegrywając tylko cztery spotkania. Dzięki temu ten etap rozgrywek drużyna zakończyła z pierwszą lokatą. Niekwestionowanym liderem Perugii był Wilfredo Leon Venero. Kubańczyk rzadko kiedy zdobywał mniej niż 20 punktów na mecz, często ratując drużynę z opresji gdy nie szło reszcie zawodników. Łączna nota 631 punktów (!) w całym sezonie robi ogromne wrażenie, a Leon zgarnął wiele statuetek MVP - zresztą całkiem zasłużenie. Problemy w Perugii zaczęły się wraz z pogorszeniem się stanu zdrowia Aleksandara Atanasijevicia. Wtedy też, na początku lutego do zespołu dołączył kolejny Polak. Maciej Muzaj trafił pod skrzydła Heynena prosto z rosyjskiego Uralu UFA. Drużyna wciąż jednak zwyciężała i udało jej się utrzymać prowadzenie w fazie zasadniczej. Do pewnego momentu i w play-offach było kolorowo, ale nagle nastąpił delikatny spadek formy, który spowodował porażkę w Pucharze Włoch oraz odpadnięcie z Ligi Mistrzów. Na krótko przed finałowymi meczami Superlegi kibiców zaskoczyła informacja o rozwiązaniu kontraktu włoskiego klubu z obecnym trenerem polskiej kadry. Perugia nawet mimo tak istotnej zmiany nie zdołała wywalczyć mistrzostwa kraju mimo świetnych występów przez większość sezonu i Polacy musieli zadowolić się srebrnym medalem.


Zwycięska passa Imoco


Wiele radości polskim kibicom przyniosły rozgrywki żeńskiej ligi we Włoszech. W najlepszych klubach Italii występują przecież aż trzy obecne reprezentantki Polski i każda z nich może być zadowolona ze swojej gry w tym sezonie. Nie da się jednak ukryć, że najbardziej wyróżniła się drużyna, która od kilku lat wiedzie prym w żeńskiej Superledze - Imoco Volley Conegliano, a wraz z nią doświadczona Joanna Wołosz. Ten zespół w sezonie 2020/2021 wygrał wszystko, co tylko mógł w rodzimej lidze, a przecież wciąż czeka je jeszcze jedno, bardzo realne do wykonania zadanie - zwycięstwo w finale Ligi Mistrzyń. Nie ulega wątpliwości, że drużyna z Conegliano nie miała sobie równych w tym sezonie. Ani jednego przegranego meczu, zaledwie jeden tie-break... Te statystyki mówią same za siebie.

 

Polskie podium we Włoszech

 

Jak to wyglądało u Malwiny Smarzek-Godek i Magdaleny Stysiak? Ta pierwsza radziła sobie raz lepiej, raz gorzej ale stale utrzymywała poziom gry i dawała pozytywne wrażenie. Marzenie o mistrzostwie Włoch co prawda odebrała jej kadrowa koleżanka, ale srebrny medal w jednej z najlepszych lig na świecie to świetny wynik. Bardzo dobry sezon rozegrała również nasza druga atakująca. Magdalena Stysiak sprawdziła się w roli liderki i mimo młodego wieku już zbudowała sobie świetną pozycję na zagranicznych parkietach. Gdy w styczniu nabawiła się kontuzji, zamarli nie tylko polscy kibice, którzy doskonale wiedzą, że jej dyspozycja reprezentacji jest niezwykle potrzebna. Wkrótce wróciła na boisko i bez żadnych większych problemów zdobywała punkt po punkcie. Stysiak również zakończyła sezon z medalem na szyi. Mamy więc sporo powodów do dumy, bo każdy stopień podium reprezentował polski pierwiastek.

 

Polscy reprezentanci mają za sobą naprawdę udany sezon. Mimo wzlotów i upadków, mimo tego, że nie wszystkim udało się zrealizować plany o mistrzostwie Włoch - cały sezon w wykonaniu naszych siatkarek i siatkarzy daje pozytywne światło na nadchodzące reprezentacyjne potyczki i udowadnia, że polska siatkówka bardzo lubi się z tą włoską.

Aleksandra Suszek – Poinformowani.pl

Aleksandra Suszek

Od dziecka jestem zagorzałym kibicem Biało-Czerwonych. Najbliżej mi do siatkówki i skoków narciarskich, jednak śledzę prawie każde zawody, w których występują nasi reprezentanci. Na portalu zajmuję się głównie siatkowką, piszę także o piłce ręcznej, lekkoatletyce, wioślarstwie, szermierce i łyżwiarstwie figurowym.