EBL: Zastal łapie oddech w walce o złoto, pokonując Stal w piątym meczu
fot. PLK/Andrzej Romański

EBL: Zastal łapie oddech w walce o złoto, pokonując Stal w piątym meczu

  • Dodał: Krystian Stefaniuk
  • Data publikacji: 04.05.2021, 22:00

We wtorek 4 maja odbył się piąty mecz serii finałowej Energa Basket Ligi, w którym broniący tytułu Zastal Zielona Góra zmierzył się ze Stalą Ostrów Wielkopolski. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Zastalu.

 

Broniący tytułu Zielonogórzanie zmuszeni byli ten mecz wygrać, jeśli chcieli zachować szansę na obronę tytułu. Przed tym spotkaniem Stal była o krok od upragnionego złota, prowadząc w serii 3:1. Finały toczone są do czterech zwycięstw, więc gospodarze ostrowskiej bańki mieli mistrzostwo na wyciągnięcie ręki, ale do rozegrania pozostał jeszcze mecz numer pięć, w którym jednak musieli uznać wyższość wciąż obecnych mistrzów.

 

Trener Zastalu Żan Tabak postawił na rotacje i w pierwszej piątce wystawił swoich najlepszych zawodników. Pierwsze minuty to przewaga Zastalu, która mogłaby być wyższa, gdyby nie niepotrzebne faule w obronie, skutkujące rzutami wolnymi dla Stali. Wydawało się, że Zastal zdominuje Ostrowian, lecz nic takiego nie miało miejsca i po pięciu minutach na tablicy widniał wynik to 13:12 dla Zastalu, który w tamtym momencie miał już na koncie pięć fauli drużynowych, przy dwóch Stali. Końcówka pierwszej kwarty to popis Jamesa Florenc'a, który przy celnym rzucie z dystansu był faulowany, notując tzw. and one. Chwilę później tym samym odpowiedział Kris Richard, wyprowadzając Zastal na prowadzenie, ale to nie wystarczyło. Florence ponownie punktował zza linii 6,75 m, zapewniając Stali prowadzenie po pierwszych dziesięciu minutach.

 

Na początku drugiej kwarty Stal powiększała prowadzenie, głównie za sprawą świetnie dysponowanego Florence'a, który wiódł prym w drużynie z Ostrowa, punktując z każdej możliwej pozycji. Zielonogórzanie nie odpuszczali i jeśli mieli problemy z wejściem pod kosz, to ratowali się celnymi rzutami za trzy punkty autorstwa Łukasza Koszarka i Rolandsa Freimanisa. Kiedy wydawało się, że Zastal jest bliski objęcia prowadzenia, wtedy grę przyspieszali Ostrowianie, odskakując Zielonogórzanom na kilka oczek więcej. Na 48 sekund przed przerwą obrońcom tytułu udało się doprowadzić do remisu, a seria pozostawała otwarta. Tuż przed końcową syreną, zwiastującą przerwę w meczu trójką popisał się Skyler Bowlin, wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie i jednocześnie utrzymując Zastal w grze o złoto. Do przerwy 52:49.

 

Stal po przerwie rozpoczęła od celnego rzutu za trzy punkty Jakuba Garbacza, wyrównując stan spotkania. Chwilę później koledze z zespołu pozazdrościł Trey Kell, który również postanowił zdobyć trzy oczka, co mu się udało. Moment później Kell w kontrze zapakował piłkę z góry, a Stalówka w ciągu niecałych dwóch minut zanotowała serię 8:0. Pierwsze punkty dla Zastalu w trzeciej kwarcie zdobył Freimanis, ale Garbacz odpowiedział trójką i Stal Ostrów Wielkopolski prowadziła już sześcioma punktami. Po nieco ponad pięciu minutach gry Zastal odzyskał prowadzenie, wracając do gry sprzed przerwy. Ostrowianie na moment odzyskali przewagę, lecz Zastal grał konsekwentnie i przed ostatnią kwartą był bliżej wygranej.

 

Ostatnią odsłonę meczu Stal rozpoczęła podobnie do trzeciej – celną trójką, tym razem Florence'a. Chwilę później trzema punktami odpowiedział Koszarek. Późniejsze akcje to sporo niedokładności i niewykorzystanych sytuacji po obu stronach parkietu. W tym festiwalu nieudanych zagrań Stali udało się zmniejszyć dystans do dwóch oczek i końcowy rezultat wciąż pozostawał wielką tajemnicą. Po czterech minutach czwartej kwarty po celnym rzucie z dystansu Marka Ogdena Stal objęła prowadzenie. Ale tylko na chwilę. Raz prowadzili jedni, raz drudzy, każda drużyna zostawiała zdrowie na parkiecie, gdyż dla każdej z ekip był to mecz o wszystko. Na dwie minuty przed końcem meczu Stal miała sześciopunktowe prowadzenie i była bardzo, bardzo bliska osiągnięcia upragnionego celu. Na 28 sekund przed końcem meczu Geoffrey Groselle wyrównał i walka miała trwać do ostatniej syreny. W ostatniej akcji Florence nie wykorzystał sytuacji dla Stali i czekaliśmy na dogrywkę, do momentu której prowadzenie zmieniało się 24 razy i oglądaliśmy 12 remisów. 

 

Na początku dogrywki dwa rzuty wolne zmarnował Freimanis, marnując doskonałą okazję do postawienia swojej drużyny w korzystniejszej sytuacji. Następnie punktował Kell, na co odpowiedział Freimanis i mecz wciąż daleki był od rozstrzygnięcia. Oglądaliśmy grę nerwów, wygrać miała drużyna, która lepiej potrafiła je utrzymać na wodzy. Na 11 sekund przed końcową syreną Janis Berzins wykorzystał okazję z dystansu, wyprowadzając Zastal na prowadzenie, a Stal miała ostatnią szansę w tym meczu na zmianę rezultatu. Ostrowianie rozegrali dobrze swoją akcję, lecz nie grali długo, zostawiając Zastalowi 8 sekund na skonstruowanie akcji. Richard nie trafił z dystansu i czekała nas druga dogrywka. 

 

W drugiej dogrywce dopiero po dwóch minutach nastąpiło przełamanie. Kell wyprowadził Stal na dwupunktowe prowadzenie, a Zastal nie potrafił skutecznie zareagować. Na dwie minuty przed końcem dogrywki Koszarek celnie próbował za trzy i zapewnił przewagę swojej drużynie. Chwilę później odpowiedział Trey Kell i Stal ponownie prowadziła. Niesamowity był to mecz. Na pół minuty przed końcem dogrywki Koszarek ponownie trafił z dystansu, odzyskując prowadzenie. Ostatecznie Zastalowi udało się uciec spod stryczka i utrzymać prowadzenie do końca spotkania. Czeka nas szósty mecz serii, w którym ponownie nie odpuści żadna ze stron.

 

Enea Zastal BC Zielona Góra – Arged BMSlam Stal Ostrów Wielkopolski 105:101 (26:28, 26:21, 23:20, 14:20, 14:12)

 

Zastal Zielona Góra: Koszarek 25, Freimanis 21, Richard 19, Groselle 15, Berzins 10, Bowlin 6, Williams 5, Put 4.

 

Stal Ostrów Wielkopolski: Garbacz 27, Kell 23, Florence 23, Smith 9, Ogden 9, Andersson 6, Mokros 2, Sobin 2.