Giro d'Italia: z Turynu do Mediolanu [zapowiedź]

Giro d'Italia: z Turynu do Mediolanu [zapowiedź]

  • Data publikacji: 07.05.2021, 17:00

Przed nami pierwszy wielki tour w sezonie 2021. Tegoroczna, 104. edycja Giro d'Italia zapowiada się niezwykle ciekawie. Tuż przed startem wyścigu zapraszamy do przeczytania naszej zapowiedzi.

 

Historia

Pierwsza edycja Giro d’Italia została rozegrana w 1909 roku, a jej zwycięzcą został Luigi Ganna. Wyścig nie odbywał się tylko w czasie trwania I i II Wojny Światowej. Aż do roku 1950 w Giro triumfowali tylko Włosi. Ich hegemonie przerwał dopiero Szwajcar – Hugo Koblet. Rekord pięciu wygranych w klasyfikacji generalnej dzierży trzech zawodników – Alfredo Binda, Fausto Coppi oraz Eddy Merckx. Za to na końcowym podium najczęściej stawał Felice Gimondi – dziewięć razy (3x1, 2x2, 4x3).  Rekord odniesionych zwycięstw etapowych także należy do Włocha. Mario Cipollini aż 42 razy dojeżdżał jako pierwszy do mety na Giro. Najwięcej końcowych zwycięstw jako nacja mają oczywiście Włosi, którzy odnieśli łącznie 68 triumfów. Bardzo ciekawa była czwarta edycja wyścigu w 1912 roku. Wtedy jedyny raz w historii wyłoniono najlepszy zespół, a nie kolarza. Podczas tego wyjątkowego ścigania najlepsza była drużyna Atala-Dunlop. Na końcowym podium Giro d’Italia nie stanął nigdy nasz reprezentant. Za to udało się jednemu Polakowi wygrać kilka etapów włoskiego wyścigu. Lech Piasecki w latach 1986-1989 był najlepszy na pięciu odcinkach, w tym czterech jazdy indywidualnej na czas.

 

Zeszłoroczna edycja z powodu pandemii koronawirusa musiała zostać przeniesiona z maja na październik. Jednak nie została przez to pozbawiona emocji. Doszło wtedy do bardzo rzadkiej sytuacji. Po dwudziestym etapie wyścigu Jai Hindley oraz Tao Geoghegan Hart mieli taki sam czas. Ostatecznie na wieńczącej Giro czasówcę w Mediolanie w różowej koszulce wyjechał Hindley, ale nie zdołał jej obronić. Geoghegan Hart pokonał go o blisko 40 sekund i triumfował w wyścigu. Z kolei trzecią pozycję zajął Wilco Kelderman.

 

Trasa 

 

Kolarze 104. edycję rozpoczną na krótkiej 8-kilometrowej jeździe indywidualnej na czas w Turynie. Włoscy kibice z pewnością będą bardzo mocno wspierać mistrza świata Filippo Gannę. Po otwarciu wyścigu dzień później na zawodników czeka płaska przeprawa z Stupinigi do Novary. Uciekinierzy pierwszej szansy powinni szukać podczas trzeciego etapu, który prowadzi z Bielli do Canale d’Alba. Po pierwszej płaskiej części w drugiej zawodnicy będą mieli do pokonania trzy górskie premie (jedna trzeciej kategorii oraz dwie czwartej). Podobny profil do trzeciego będzie miał czwarty odcinek. Tylko tym razem na zawodników czekają większe góry do pokonania. Losy etapu powinni rozstrzygnąć się na ostatnim podjeździe pod Colle Passerino (4,3 km, 9,5%), po którym do mety pozostaną dwa kilometry.

 

Piąty dzień rywalizacji będzie kolejną szansą dla najlepszych sprinterów podczas jazdy z Modeny do Cattolici, na której nie usytuowano żadnych trudności. Szósty etap może być pierwszym sprawdzianem dla faworytów rywalizacji. Kolarze walkę rozpoczną w Grotte di Frasassi, a po drodze będą mieli do pokonania Forca di Gualdo (9,8 km, 7,7%), Forca di Presta (4,9 KM, 4,8%) oraz prowadzący do mety długi podjazd pod San Giacomo (15,6 km, 6%). Podczas siódmego odcinka znów powinniśmy się spodziewać rywalizacji sprinterów na mecie. Po pagórkowatej pierwszej części trasy, gdzie umiejscowiona będzie premia czwartej kategorii pod Chieti (3,8 km, 6,8%) na zawodników czeka kompletnie płaska druga część.

 

W drugim tygodniu kolarze rozpoczną wędrówkę w kierunku północnych Włoch. Ósmy etap prowadzący z Foggii do Guardia Sanframondi będzie liczył 170 km. Na trasie pojawią się pagórki, ale najprawdopodobniej nie będzie to etap, który rozstrzygnie klasyfikację generalną wyścigu. 16 maja zawodnicy pojadą z Castel di Sangro do Campo Felice. 158-kilometrowy etap również będzie pagórkowaty, a finisz podobnie jak dzień wcześniej będzie na wzniesieniu. Drugi tydzień zmagań z pewnością nie będzie łatwy dla sprinterów. Również dziesiąty etap to dwie dłuższe wspinaczki. Trasa z L'Aquili do Foligno mierzy zaledwie 139 km, a kolarze przed metą będą mieli niemal 30 km wypłaszczenia. Być może dojdzie w poniedziałkowym wyścigu do finiszu sprinterskiego.


We wtorek 18 maja kolarzy czeka dzień przerwy. Jedenasty etap, który zostanie rozegrany 19 maja, będzie prowadzić z Perugii do Montalcino. Etap będzie bardzo wymagający, gdyż tuż przed metą zawodnicy będą musieli pokonać 9-kilometrowy podjazd pod Passo del Lume Spento. Dzień później czeka na kolarzy jeden z najtrudniejszych dni wyścigowych w tegorocznym Giro. Zawodnicy trzykrotnie będą wspinać się do przełęczy, a ostatni podjazd pod Mortirolo zwieńczy wymagający dzień, w którym kolarze przejadą ponad 200 km. 21 maja peleton pokona płaski etap z Ravenny do Verony. Po prawdziwie górskich zmaganiach być może dojdzie do finiszu z głównej grupy, na co liczy kilkunastu dynamicznych kolarzy. Drugi tydzień walki o Maglia Rosa zakończy się wspinaczką na Monte Zoncolan. Bardzo wymagający 202-kilometrowy etap powinien pomóc w wyłonieniu największych faworytów wyścigu przed ostatnim tygodniem zmagań.

 

Po morderczej przeprawie na Monte Zoncolan kolarzy czeka swobodniejszy odcinek. 145-kilometrowa trasa z Grado do Gorizii prowadzić będzie po lekko pagórkowatej rundzie. Trudności, jakie oferuje nie są jednak na tyle wymagające, by spodziewać się walki faworytów. Na tym etapie swoich szans szukać mogą uciekinierzy lub co bardziej wytrzymali sprinterzy. Etap 16. to odcinek, podczas którego kolarze pokonają najwyższą sumę przewyższeń podczas całego wyścigu - 5710 metrów. Licząca aż 212 kilometrów trasa prowadzić będzie z Sacile do Cortina d'Ampezzo. Zawodnicy zmierzą się na niej z takimi legendarnymi podjazdami jak między innymi: Passo Pordoi (12 km, 6,6%), czy Passo Giau (9,8 km, 9,3%). Meta nie została jednak ulokowana na podjeździe. Do kreski prowadzić będzie stromy, prawie 20-kilometrowy zjazd. Po królewskim etapie przyjdzie czas na ostatni dzień przerwy. 

 

I tym samym wkraczamy w decydującą fazę wyścigu. Na 17. etapie kolarze zmierzą się w końcówce z dwoma wymagającymi podjazdami. Będą to: Passo San Valentino (15,1 km, 7,6%) oraz Sega di Ala (11,3 km, 9,7%). Na szczycie tego drugiego ulokowana będzie meta. Odcinek numer 18 to mały przerywnik od walki w klasyfikacji generalnej, a jednocześnie ostatnia szansa dla sprinterów. Organizatorzy zaplanowali 228-kilometrowy, płaski jak stół etap prowadzący z Rovereto do Stradelli. Dwa kolejne etapy to ciężkie górskie przeprawy obie zakończone metą na stromym podjeździe. Finałowym wzniesieniem na etapie 19. będzie Alpe di Mera (9,8 km, 8,9%). Trudniejszym będzie odcinek 20., gdzie kolarze zmierzą się z legendarnymi podjazdami: Passo San Bernardino (23 km, 6.3%), szwajcarskim Splugenpass (8,9 km, 7,3%) oraz finałowym Alpe Motta (8,1 km, 7,8%). Wyścig tradycyjnie zakończy 30-kilometrowa jazda indywidualna na czas w Mediolanie. 

 

Faworyci

 

Na trasie tegorocznego Giro zabraknie zwycięzcy sprzed roku Tao Geoghegana Harta, który w tym sezonie przymierza się do startu w Tour de France. Liderem ekipy INEOS Grenadiers będzie zatem Egan Bernal, który w tym sezonie meldował się na podiach takich wyścigów jak Strade Bianche i Trofeo Laigueglia. W razie niepowodzenia Kolumbijczyka, palmę pierwszeństwa przejąć może zwycięzca Tour de Pologne sprzed dwóch lat Paweł Siwakow. Drugim najczęściej wymienianym w gronie faworytów zawodnikiem jest Simon Yates (Team Bike-Exchange). Rozochocony ostatnim zwycięstwem w Tour of the Alps Brytyjczyk głośno mówi o chęci zgarnięcia Maglia Rosa. Przypomnijmy, że zawodnik australijskiej ekipy ma już na swoim koncie zwycięstwo w jednym z Grand Tourów - w 2018 roku został zwycięzcą klasyfikacji generalnej Vuelta a Espana.

 

W ekipie Deceuninck-Quick Step z jedynką na plecach obejrzymy Remco Evenepoela, jednak forma rewelacyjnego Belga stoi pod wielkim znakiem zapytania. Giro d'Italia jest pierwszym wyścigiem 21-latka od odniesienia poważnej kontuzji na zeszłorocznym Il Lombardia. Co więcej, jest to debiut tego zawodnika w Wielkim Tourze. Bardziej prawdopodobnym jest, że funkcję realnego lidera pełnił będzie Portugalczyk Joao Almeida, który to w zeszłorocznej edycji Wyścigu Dookoła Włoch uplasował się na czwartej pozycji. Liderem ekipy Astana-Premier Tech będzie młody Aleksandr Własow, dla którego będzie to pierwsza okazja, by pojechać na własnego konto w wyścigu rangi Giro. Rosjanin ma w tym sezonie na koncie drugie miejsce w Paryż-Nicea oraz trzecie w Tour of the Alps.

 

Niespodziankę sprawić może również Hugh Carthy (EF-Education-Nippo), który w zeszłorocznym wyścigu Vuelta a Espana uplasował się na trzecim miejscu. Ma za sobą również udany start w Tour of the Alps, co stawia go w roli, jeżeli nie faworyta to zawodnika, który może namieszać z drugiego szeregu. Podobnie może być w przypadku Jaia Hindley'a (Team DSM), który rok temu w Mediolanie stanął na drugim stopniu podium. Czy Australijczyk jest w stanie powtórzyć ten wynik? Z czystej grzeczności wśród faworytów wymienić należy również Vincenzo Nibalego (Trek-Segafredo) oraz Mikela Landę (Bahrain Victorious), jednak ciężko się oprzeć wrażeniu, że wobec naporu nowego pokolenia seniorzy kolarskiego peletonu mogą mieć ciężko. 

 

Wśród zawodników, którzy pokazać się mogą na płaskich finiszach wymieniłbym Petera Sagana (Bora-hansgrohe), Caleba Ewana (Lotto Soudal), Tima Merlier (Alpecin-Fenix), Giacomo Nizzolo (Team Qhubeka ASSOS), Fernando Gavirię (UAE-Team Emirates) oraz Elię Vivianiego (Cofidis). 

 

Polacy

 

W 104. edycji Giro d'Italia wystartuje trzech Polaków. Na starcie w Turynie pojawią się Maciej Bodnar (BORA - hansgrohe), Tomasz Marczyński (Lotto Soudal) oraz Łukasz Wiśniowski (Team Qhubeka ASSOS). Żaden z Biało-Czerwonych nie będzie liderem swojego zespołu.

 

Bodnar najprawdopodobniej będzie pomagał w rozprowadzaniu na finiszach Petera Sagana. Na etapach górskich będzie pracować na Matteo Fabbro, który wydaje się być najlepszym wieloetapowcem w zespole. Marczyński w swoim zespole ma jednego z najlepszych sprinterów w stawce, czyli Caleba Ewana. W ekipie Wiśniowskiego pierwsze skrzypce najpewniej będą grać Giacomo Nizzolo oraz Domenico Pozzovivo.


Typ pierwszej dziesiątki redakcji:

1. Simon Yates
2. Egan Bernal
3. Mikel Landa
4. Aleksander Własow
5. Hugh Carthy
6. Jai Hindley
7. Joao Almeida
8. Remco Evenepoel
9. Pello Bilbao
10. Vincenzo Nibali

 

Przygotowali: Kacper Tyczewski, Paweł Ukleja, Krzysztof Gostomczyk