NBA: Ważna wygrana Portland, 49 punktów Bogdanovicia
Wikimedia

NBA: Ważna wygrana Portland, 49 punktów Bogdanovicia

  • Dodał: Andrzej Kacprzak
  • Data publikacji: 08.05.2021, 10:20

Zeszłej nocy odbyło się aż 10 spotkań rozgrywanych w ramach ligi NBA. Niezwykle ważne zwycięstwo zapisali na swoim koncie gracze Portland Trail-Blazers, którzy pokonali Los Angeles Lakers. Cenne wygrane zanotowali również Chicago Bulls oraz Utah Jazz.

 

Chicago Bulls - Boston Celtics:

 

W jednym z pierwszych spotkań wczorajszej nocy Chicago Bulls mierzyli się we własnej hali z Boston Celtics. Był to mecz bardzo istotny dla obu zespołów. Bulls grali o utrzymanie przy życiu swoich nadziei na kwalifikację do turnieju play-in, którą gwarantują pozycje 7-10. Z kolei Celtics potrzebowali wygranej, aby uniknąć gry w tej fazie rozgrywek i zakwalifikować się bezpośrednio do fazy play-off. Swój cel udało się zrealizować gospodarzom. Gracze Chicago panowali na boisku przez całe spotkanie wygrywając każdą kwartę meczu i pokonując przyjezdnych z Bostonu 121:99. W zespole z "Wietrznego miasta" błyszczała przede wszystkim trójka Nikola Vucević, Zach Lavine, Kobe White. Pierwszy z nich zdobył 18 punktów, 14 zbiórek oraz 10 asyst, notując tym samym triple-double. Pozostała dwójka rzuciła dla Bulls po 25 punktów, należy jednak zaznaczyć, że White zrobił do na znaczniej lepszej skuteczności rzutów z gry. W zespole przyjezdnych świetnie zaprezentował się Kemba Walker, który zdobył aż 33 punkty. Całkowicie zawiódł natomiast Jason Tatum. Gwiazda zespołu z Bostonu trafiła jedynie 3 z 15 oddanych rzutów, zdobywając tym samym zaledwie 9 punktów. Zespół z Chicago przedłużył swoje nadzieje o grze w fazie play-in, jednak ich sytuacja jest bardzo trudna. Tracą trzy zwycięstwa do Washington Wizards, co oznacza, że muszą wygrywać wszystkie swoje mecze i liczyć na potknięcia rywali.

 

Utah Jazz - Denver Nuggets:

 

Jednym z kolejnych spotkań było starcie na szczycie konferencji zachodniej. Czwarte w tabeli Denver Nuggets przyjechało do Salt Lake City, aby zmierzyć się z prowadzącymi w zestawieniu Utah Jazz. Oba zespoły już od pewnego czasu są pewne gry w play-offach, jednak gra wciąż toczy się o możliwie jak najlepsze rozstawienie w tej fazie, oraz oczywiście o prestiż. Przyjezdni z Denver bardzo dobrze zaprezentowali się w pierwszej połowie, którą zdołali zakończyć na czteropunktowym prowadzeniu. Po zmianie stron obraz gry uległ jednak wyraźnej zmianie. Gospodarze odrobili stratę w trzeciej kwarcie, a w czwartej postawili "kropkę nad i" pokonując rywali 127:120. Bezwzględnym bohaterem spotkania został Bojan Bogdanović, który zdobył dla Jazzmanów aż 48 punktów, co stanowi jego osobisty rekord. Warto zaznaczyć, że skrzydłowy ekipy ze stanu Utah dokonał tego na fantastycznej skuteczności rzutów z gry (16/23; 8/11 za 3) oraz z linii rzutów osobistych, na której był bezbłędny (8/8). Chorwat wziął na siebie ciężar gry wobec nieobecności Donovana Mitchella oraz Mike'a Conleya i wyszło mu to fantastycznie. W zespole z Denver kolejny świetny występ zanotował faworyt do tytułu MVP - Nikola Jokić. Serbski zawodnik zdobył 24 punkty, trafiając 9 z 11 rzutów, dołożył do tego również 13 asyst i zabrakło mu jedynie jednej zbiórki do kolejnego w tym sezonie triple-double. Bardzo dobrze zaprezentował się również Michael Porter Jr., który zdobył 31 punktów. Dzięki wygranej Utah Jazz utrzymali się w tabeli przed Phoenix Suns. Z kolei Denver mocno utrudniło sobie walkę o trzecie miejsce z Los Angeles Clippers.

 

Portland Trail-Blazers - Los Angeles Lakers:

 

Jednym z meczów kończących wczorajsze zmagania na parkietach NBA był pojedynek Portland Trail-Blazers z Los Angeles Lakers. Niezwykle ciasno zrobiło się pod koniec sezonu na pozycjach 5-7 w konferencji zachodniej. Do samego końca sezonu zasadniczego będzie toczyła się więc walka między graczami z Portland, Los Angeles oraz Dallas, o to które zespoły zakwalifikują się do play-offów bezpośrednio, a która z drużyn będzie musiała walczyć w turnieju play-in. Wczorajsze starcie w Portland miało więc olbrzymi ciężar. Prześladowani w tym sezonie przez kontuzje obrońcy tytułu grali m.in. bez LeBrona Jamesa oraz Dennisa Schroedera. Jeziorowcy fatalnie rozpoczęli mecz przegrywając pierwszą kwartę dwunastoma punktami. Jak się później okazało, słaba gra w pierwszej odsłonie spotkania miała ogromne znaczenie, bowiem Lakersi mimo dobrej gry w pozostałych kwartach ulegli rywalom 106:101. Wielka w tym zasługa Damiana Lillarda, który trafił 12 z 16 rzutów z gry i był bezbłędny na linii rzutów osobistych, co przełożyło się na aż 38 punktów w całym spotkaniu. Rozgrywający gospodarzy dorzucił do tego jeszcze 7 asyst. W zespole Lakers świetnie zagrał Anthony Davis, który zanotował double-double, rzucając 36 punktów i zbierając 12 piłek. Kolejny słaby mecz zagrał Andre Drummond, do którego kibice zespołu z Los Angeles powoli tracą już cierpliwość. Podkoszowy w 22 minuty gry popełnił aż 6 fauli, eliminując się tym samym przedwcześnie z gry. Zwycięstwo Portland oznacza dla nich awans na 6. miejsce w tabeli ze stratą jednego zwycięstwa do Dallas Mavericks oraz taką samą przewagą nad siódmymi Lakers.

 

Komplet wyników:

 

Philadelphia 76ers - New Orleans Pelicans 109:107 (32:21, 38:33, 18:37, 21:16)

Chicago Bulls - Boston Celtics 121:99 (30:28, 30:18, 34:28, 27:25)

Charlotte Hornets - Orlando Magic 122:112 (26:31, 34:31, 34:27, 27:25)

Miami Heat - Minnesota Timberwolves 121:112 (28:32, 31:22, 30:24, 32:34)

Milwaukee Bucks - Houston Rockets 141:133 (34:34, 30:29, 43:29, 34:41)

Dallas Mavericks - Cleveland Cavaliers 110:90 (33:19, 29:18, 24:28, 24:25)

Utah Jazz - Denver Nuggets 127:120 (40:41, 29:32, 29:26, 29:21)

Phoenix Suns - New York Knicks 128:105 (30:33, 26:30, 34:25, 38:17)

Portland Trail Blazers - Los Angeles Lakers 106:101 (34:22, 25:33, 23:23, 24:23)

Sacramento Kings - San Antonio Spurs 104:113 (21:25, 28:27, 32:26, 23:35)