Siatkówka - Wojna pozycyjna: Marcin Janusz - przyszedł jego czas?
DARIA JANCZYK

Siatkówka - Wojna pozycyjna: Marcin Janusz - przyszedł jego czas?

  • Dodał: Kinga Filipek
  • Data publikacji: 12.05.2021, 19:40

W naszym cyklu siatkarskiej „Wojny pozycyjnej” w tym tygodniu na tapet bierzemy tych, którzy rzadko zdobywają punkty atakiem, jednak bez nich inni zawodnicy nie mogliby tego robić. Mowa oczywiście o kreatorach gry całego zespołu, czyli rozgrywających. Już wczoraj pisaliśmy o filarze polskiej drużyny na tej pozycji, jakim jest Fabian Drzyzga. Dzisiaj natomiast przybliżymy Państwu sylwetkę innego doświadczonego na plusligowych parkietach gracza, a mianowicie Marcina Janusza.

 

Marcin Janusz jest jednym z zawodników, którzy w kadrze narodowej zadebiutowali w 2018 roku u boku Vitala Heynena. Od początku jednak rozrywający z Nowego Sącza musiał rywalizować o miejsce w kadrze z doświadczonymi na reprezentacyjnym szlaku Fabianem Drzyzgą oraz Grzegorzem Łomaczem. Kiedy jednak 26-latek tylko dostał szansę na pokazanie swoich umiejętności, udowadniał, że Heynen nie popełnił błędu, powołując go w szeregi biało-czerwonej kadry. Janusz mimo częstej roli zmiennika ma już w swoim dorobku sukcesy z reprezentacją, gdyż w 2019 roku przyczynił się do zdobycia brązowego medalu Ligi Narodów oraz srebrnego krążka Pucharu Świata. Wśród powołanych przez selekcjonera rozgrywających Janusz ma jednak najmniej rozegranych spotkań, gdyż oprócz czołowego duetu Drzyzga-Łomacz, więcej szans od trenera otrzymał Marcin Komenda, który zagrał między innymi na mistrzostwach Europy w 2019 roku.


W swojej klubowej karierze Marcin Janusz również długo pełnił funkcję drugiego rozgrywającego. Tak było między innymi w PGE Skrze Bełchatów, gdzie 26-latek spędził trzy sezony. W bełchatowskim klubie Marcin występował w roli zastępcy najpierw Argentyńczyka Nicolasa Uriarte, a później swojego kadrowego kolegi – Grzegorza Łomacza. Swoją wartość nowosądeczanin potwierdzał jednak za każdym razem, gdy jego koledzy mieli problemy zdrowotne lub słabsze momenty. Wielką szansą, którą popularny wśród znajomych „Elvis” wykorzystał, był występ w finałowym turnieju Pucharu Polski 2018. Tam Janusz zastąpił kontuzjowanego Łomacza i został najlepszym rozgrywającym turnieju, mimo iż sama Skra w finale uległa Treflowi Gdańsk. To z pewnością był przełomowy występ w karierze 26-latka, gdyż w następnym sezonie opuścił on bełchatowską halę i przeniósł się właśnie do „Gdańskich Lwów”. W klubie z Trójmiasta Marcin Janusz od początku grał pierwsze skrzypce i najpierw pod wodzą trenera Anastasiego, a potem znanego z Bełchatowa Michała Winiarskiego pełnił funkcję pierwszego rozgrywającego drużyny. Mimo iż z gdańskim klubem Janusz nie zdołał wywalczyć miejsca na podium w PlusLidze, to i tak razem z kolegami z boiska prezentował bardzo dobry poziom gry. W tym sezonie 26-latek miewał lepsze i gorsze mecze, ale zdecydowania przeważała ilość tych pierwszych, o czym świadczą trzy zdobyte przez niego statuetki MVP. Rozgrywający jednak wraz z końcem tego sezonu zakończył też swoją gdańską przygodę i jeszcze nie wiadomo, w jakich barwach zobaczymy naszego reprezentanta w kolejnej odsłonie rozgrywek ligowych.


Marcin Janusz co roku jest powoływany do szerokiej kadry narodowej przez Vitala Heynena, ale raczej nie jest on wymieniany wśród pretendentów na igrzyska olimpijskie. Wydaje się, że najbliżej Tokio są dwaj najbardziej doświadczeni polscy rozgrywający, czyli Grzegorz Łomacz i Fabian Drzyzga. Jednakże decyzji selekcjonera polskiej reprezentacji nigdy nie da się przewidzieć, a Marcin Janusz już nie raz pokazywał, że warto zaufać jego umiejętnościom.

 

Do pierwszych meczów reprezentacyjnych już coraz bliżej, a my zapraszamy również do zapoznania się z pozostałymi artykułami naszego cyklu „Wojny pozycyjnej”. Tam przybliżyliśmy już sylwetki naszych środkowych - Norberta HuberaKarola KłosaJakuba KochanowskiegoPiotra Nowakowskiego oraz Mateusza Bieńka.