NBA play-in: Hornets za burtą, 50 punktów Tatuma
Ho Han/flickr.com

NBA play-in: Hornets za burtą, 50 punktów Tatuma

  • Dodał: Michał Rejterowski
  • Data publikacji: 19.05.2021, 08:36

Dziś odbyły się mecze fazy Play-in we Wschodniej Konferencji. Zwyciężyli wyżej rozstawieni rywale. Indiana Pacers rozgromili Charlotte Hornets, zaś Boston Celtics okazali się lepsi od Washington Wizards.

 

Indiana Pacers – Charlotte Hornets

 

Szanse według bukmacherów były wyrównane. Hornets są niespodzianką sezonu. Zdecydowanie poprawili wyniki względem poprzednich rozgrywek. Do tego zespół z Indianapolis nawiedziła plaga kontuzji. Na parkiecie nie zobaczyliśmy trzech podstawowych zawodników gospodarzy: Carisa LeVerta, Mylesa Turnera oraz TJ Warrena. Po stronie Hornets, głównym nieobecnym był Gordon Hayward. To wszystko pozwalało oczekiwać zaciętego meczu. Nic bardziej mylnego. Na jaw wyszedł rażący brak doświadczenia gości. Przyjezdni zostali stłamszeni już w pierwszej kwarcie przegranej 24:40. Gwiazdą początku spotkania był Doug McDermott. 29-latek zdobył 16 ze swoich 21 punktów właśnie w pierwszych dwunastu minutach meczu. Hornets skupili się na zagęszczeniu strefy podkoszowej, aby ograniczyć możliwości Sabonisa. Wynikiem tego była mniejsza uwaga na obronie linii 7.24m. Dzięki temu wspomniany McDermott miał więcej swobody w rzutach zza łuku. Pomimo wielu kontuzji gospodarzy, lista nieobecnych mogła być dłuższa. Do końca nie było jasne czy Malcolm Brogdon pojawi się na parkiecie. Zawodnik zagrał w dzisiejszym meczu i był to jego pierwszy występ od ponad trzech tygodni. Brogdon wypełnił swoje zadanie, dostarczając 16 punktów. Pacers nie pozwolili przeciwnikom na cień nadziei po pierwszej kwarcie. Podopieczni Nate’a Bjorkgrena sukcesywnie powiększali przewagę, która w pewnym momencie wyniosła 39 punktów. Honor gości starał się ratować Miles Bridges. Zawodnik zaliczył linijkę 23/8/4. Wśród Pacers bohaterów było wielu. Aż ośmiu zawodników zanotowało dwucyfrową zdobycz punktową.

 

Zagrali jak weterani. Widać, że byli tu już wcześniej. Byli twardsi i nie dali się zastraszyć. – James Borrego (trener Hornets)

 

Drużyna z Charlotte kończy sezon, a Pacers grają dalej. Ostatni mecz w walce o Playoffy, zespół z Indianapolis rozegra już w nocy z czwartku na piątek, a przeciwnikiem będą…Washington Wizards.

 

Boston Celtics – Washington Wizards

 

Kolejne starcie gdzie eksperci nie mogli dopatrzeć się zdecydowanego faworyta. Wizards zaliczyli fenomenalną końcówkę sezonu zasadniczego, okraszoną rekordami bitymi przez Russella Westbrooka. Za to drużyna Celtics wyraźnie zwolniła tempo po fatalnej informacji o kontuzji Jalena Browna, która definitywnie zakończyła sezon zawodnika. Pierwsza połowa przebiegła według przewidywań. Żadna z drużyn nie zbudowała bezpiecznej przewagi i nikt nie chciał zbyt wcześnie odkrywać kart. Wizards schodzili na przerwę z lekką przewagą, którą uzyskali dzięki dobrej grze rezerwowych. Goście byli ponad dwukrotnie lepsi w tym aspekcie. Jednak na próżno szukać przewag drużyny ze stolicy w innych elementach gry. Wszystko odmieniło się po przerwie, gdy rozpoczął się teatr jednego aktora. Jason Tatum ugruntował pozycję lidera. 23-latek zdobył 50 punktów, a jego zespół zaliczył serię 22-4 na początku drugiej połowy, co okazało się kluczowe dla losów spotkania.

 

Jayson był wyjątkowy. Nie jest to dla mnie nic nowego. Patrzyłem na niego przez ostatnie dwa lata. To wynik ogromnej pracy. – Kemba Walker

 

Wizards próbowali wrócić do meczu, jednak w tym spotkaniu także ważne okazało się doświadczenie. Podopieczni Brada Stevensa skutecznie odpierali ataki gości. Tatum wymuszał kolejne osobiste, które trafiał na perfekcyjnej skuteczności (17/17). Ogromne wsparcie zapewnił także Kemba Walker, autor 29 punktów (w tym sześciu „trójek”). Mecz zakończył się wynikiem 118:100, a Russell Westbrook ze spuszczoną głową opuścił parkiet kilka minut przed końcową syreną. Celtics wchodzą do Playoffs z siódmego miejsca, a więc rozegrają serię do czterech wygranych z Brooklyn Nets.

 

Już dziś w nocy mecze Play-in po Zachodniej stronie NBA. Los Angeles Lakers podejmą Golden State Warriors, zaś Memphis Grizzlies zmierzą się z San Antonio Spurs.