Siatkówka – Wojna pozycyjna: Maciej Muzaj – siatkarz do zadań specjalnych
DARIA JANCZYK

Siatkówka – Wojna pozycyjna: Maciej Muzaj – siatkarz do zadań specjalnych

  • Dodał: Enwer Półtorzycki
  • Data publikacji: 22.05.2021, 12:55

Rozpoczynająca się 28 maja we włoskim Rimini, Liga Narodów będzie ostatnią szansą na szlifowanie formy przed zbliżającymi się igrzyskami olimpijskimi. Będzie to również ostateczny etap selekcji zawodników na imprezę czterolecia. Trener Biało-Czerwonych ma, komu się przyglądać i w kim wybierać, dlatego w naszym cyklu „wojna pozycyjna” przyszła pora na atakujących, a rozpoczynamy ją od Macieja Muzaja.  

 

Siatkarz pochodzący z Wrocławia nie może być pewny miejsca w drużynie olimpijskiej. Musi w każdym meczu Ligi Narodów pokazać swoją przydatność nie tylko sportową, ale i mentalną. Przed turniejem selekcjoner podkreślił, że do Tokio pojadą ci, którzy stworzą drużynę, a niekoniecznie będą najlepsi. Poczucie zrozumienia, wspólny cel, ważność każdej osoby i duch drużyny pozwolił przecież Biało-Czerwonym w 2018 roku obronić tytuł Mistrzów Świata, a następnie dość pewnie zdobyć kwalifikację olimpijską. Pamiętamy, też jak celowy brak większej ilości zmian na Mistrzostwach Europy w 2019 roku wpłynął na losy meczu półfinałowego oraz jak nieprzewidywalny jest Vital Heynen. Kibice i eksperci zakładają, że na tokijskie zawody trener zabierze klasycznie dwóch atakujących. Obecnie w Rimini przygotowuje się ich trzech, a niewykluczone, że na igrzyska pojedzie tylko jeden. Dlaczego? Przy braku kontuzji wyborem numer jeden jest Bartosz Kurek, a na tę pozycję przestawiony może zostać „bombardier” Wilfredo Leon, tym samym zwolniłoby się miejsce dla kolejnego przyjmującego.

 

Scenariusze, dywagacje i rozwiązania mogą być różne, dlatego popatrzymy, co różni naszego bohatera od jego konkurentów. Na pozór nic, lecz to on przy absencji Bartosza Kurka wychodził w pierwszej szóstce reprezentacji, nie musi także uczyć się zachowań zespołu, ponieważ już w nim zaistniał. Dodatkowo przez ostatnie trzy miesiące na płaszczyźnie klubowej współpracował z Vitalem i Wilfredo, reprezentując barwy Sir Safety Perugia. Jednocześnie ostatni sezon był w jego wykonaniu dość nierówny, a zmiana zespołu na światowego „giganta” nie dawała gwarancji regularności.

 

2020 rok rozpoczął w rosyjskiej Ufie Ural, gdzie notował najwyższą średnią liczbę punktów na set ze wszystkich atakujących. Zgrał się z zespołem, dobrze czuł się w tej lidze, a drużyna zmierzała do fazy play-off. W starciu ze swoim poprzednim klubem Gazpromem Jugra Surgut zdobył trzydzieści cztery „oczka” i był to jego szósty ponad trzydziestopunktowy wynik w sezonie. Warto podkreślić, że przed fazą pucharową statystycy zanotowali w jego występach 51% efektywność ataku, a w klasyfikacji najskuteczniejszych o blisko 100 punktów wyprzedzał, znanego z gry w Rzeszowie, reprezentanta Niemiec Georga Grozera. Mimo dobrych występów popartych liczbami rosyjscy włodarze nie byli zadowoleni z postawy wrocławianina. Dodatkowo szukali oszczędności, wiedząc, że zostanie im jedynie walka o miejsce w środku tabeli. Wystąpili więc o rozwiązanie kontraktu za porozumieniem stron, co wykorzystała Perugia, która szukała zastępstwa za kontuzjowanego Aleksandra Atanasijevica. Włoska przygoda Maciej Muzaja nie trwała długo, lecz jako zmiennik pomógł nowym kolegom sięgnąć po tytuł wicemistrza Włoch oraz dojść do półfinału Ligi Mistrzów.

 

Zagraniczne kluby zaczęły zwracać uwagę na leworęcznego atakującego po tym, jak radził sobie i rozwijał się w rodzimej lidze. W przeciągu siedmiu sezonów zdobył tytuł Mistrza Polski i krajowy Superpuchar w barwach Skry Bełchatów, dwa brązowe medale z Jastrzębskim Węglem i wicemistrzostwo z warszawską ONICO, gdzie trafił po fazie zasadniczej na zasadzie transferu medycznego. Przygodę z siatkówką rozpoczął Gwardii Wrocław, by w młodej lidze reprezentować Szkołę Mistrzostwa Sportowego w Spale.

 

Biało-Czerwony trykot pierwszy raz założył, jako reprezentant Polski juniorów na Mistrzostwach Europy. Drużyna prowadzona przez Jacka Nawrockiego zajęła wówczas szóste miejsce, a on sam pokazał, jak duży drzemie w nim potencjał. Jego kariera toczyła się szybko, a umiejętności rosły z każdym kolejnym meczem, sezonem i zgrupowaniem. Od 2018 roku zaczął być regularnie powoływany do seniorskiej drużyny narodowej, z którą zdobył brązowe medale Ligi Narodów oraz Mistrzostw Europy, oraz drugie miejsce Pucharu Świata, rozgrywanego w Japonii.

 

Czy dobra gra w Rosji, krótki pobyt we włoskim gigancie, doświadczenie zebrane, grając z najlepszymi, aklimatyzacja w drużynie narodowej oraz wspólne treningi i wewnętrzna rywalizacja sprawią, że wrocławianin dostanie swoją szansę w zawodach olimpijskich? Jak wspomniałem wcześniej, Vital Heynen jest nieprzewidywalny w swoich koncepcjach, decyzjach i planach. Pewnym jestem jednego. Maciej Muzaj jest przyszłością polskiej siatkówki, tym bardziej nie odpuści pozycji bez walki.  

 

Zapraszamy również do zapoznania się z sylwetkami pozostałych reprezentantów, jakich mieliśmy przyjemność przedstawić. Ostatnie dotyczyły Aleksandra Śliwki - MVP finału Ligi Mistrzów CEV oraz Wilfredo Leona - najlepszego przyjmującego Pucharu Świata.