NBA: Bucks wyeliminowali Heat, Clippers i Suns wyrównali stan serii
Gaurav Kumar/flickr.com

NBA: Bucks wyeliminowali Heat, Clippers i Suns wyrównali stan serii

  • Dodał: Andrzej Kacprzak
  • Data publikacji: 31.05.2021, 12:30

W miniony weekend na parkietach NBA oglądać mogliśmy mecze pierwszej rundy play-off, wkraczającej już powoli w swoją decydującą fazę. Poznaliśmy również pierwszą drużynę, która awansowała do drugiej rundy (półfinał konferencji). Została nią ekipa Milwaukee Bucks, która w sobotę po raz czwarty pokonała Miami Heat.

 

Miami Heat - Milwaukee Bucks

 

W pierwszym zaplanowanym na sobotni wieczór meczu mierzyli się ze sobą Miami Heat oraz Milwaukee Bucks. Gospodarzami spotkania byli gracze z Miami, którzy znajdowali się w niezwykle trudnym położeniu. Ubiegłoroczni finaliści NBA prezentowali się do tej pory fatalnie i nawiązali walkę z rywalami z Wisconsin jedynie w pierwszym meczu, w którym i tak ulegli. W efekcie stan serii wynosił 3:0 dla Bucks i kolejne ich zwycięstwo oznaczało dla nich awans do półfinałów konferencji wschodniej, z kolei dla Heat, oznaczało koniec sezonu. Pierwsza połowa spotkania dała duże nadzieje na przedłużenie serii do co najmniej pięciu spotkań, bowiem gospodarze schodzili na przerwę na siedmio-punktowym prowadzeniu. Były to jednak płonne nadzieje. Po zmianie stron ekipa gości całkowicie zdominowała rywali wygrywając dwie kolejne kwarty różnicą odpowiednio 13 i 11 punktów. Milwaukee Bucks wygrali więc całą serię 4:0 biorąc tym samym srogi rewanż za zeszłoroczne półfinały konferencji, w których Bucks ulegli 4:1 właśnie zespołowi z Miami. W kolejnej rundzie gracze z Wisconsin zmierzą się najprawdopodobniej z ekipą Brooklyn Nets, która prowadzi w swojej serii 3:1 z Boston Celtics.

 

Memphis Grizzlies - Utah Jazz

 

W innym spotkaniu rozgrywanym w sobotnią noc, Memphis Grizzlies podejmowali Utah Jazz. Ekipa Grizzlies stawia w tej serii nadspodziewanie duży opór graczom z Salt Lake City, a same mecze nie przypominają w żaden sposób starć między najwyżej i najniżej rozstawioną drużyną. Mecz numer trzy tej serii miał podobnie jak dwa poprzedzające go starcia bardzo wyrównany przebieg. Niestety dla gospodarzy, kiepsko weszli oni w mecz, przegrywając pierwszą kwartę dwunastoma punktami i mimo bardzo dobrej gry w kolejnych minutach, zdołali oni urwać z tej straty jedynie dwa punkty. Największym problemem dla Grizzlies po raz kolejny okazał się Mike Conley. Rozgrywający, który obok Marca Gasola czy Zacha Randolpha uznawany jest za największą legendę zespołu z Memphis znów zagrał fantastycznie, zdobywając 27 punktów i 8 asyst. Tyle tylko, że dla zespołu z Utah, który reprezentuje drugi sezon z rzędu. Swoje zrobił również Donovan Mitchell, który zdobył 29 punktów. W zespole gospodarzy, po raz kolejny bardzo dobrze zagrali Ja Morant (28 punktów) oraz Dillion Brooks (27 punktów). Nie otrzymali oni jednak wystarczającego wsparcia od reszty zespołu i ulegli ostatecznie 121:111. Stan rywalizacji wynosi więc 2:1 dla Utah Jazz.

 

Los Angeles Lakers - Phoenix Suns 

 

W niedzielny wieczór w Los Angeles mierzyli się ze sobą miejscowi Lakers oraz Phoenix Suns. Przed rozpoczęciem spotkania stan rywalizacji wynosił 2:1 dla gospodarzy, którzy po słabym pierwszym meczu wydawali się odnaleźć odpowiednią formę. Fani w Staples Center mogli zobaczyć bardzo ciekawe widowisko, w którym naprzemiennie przeważały obie drużyny. Kluczowa dla losów spotkania okazała się druga oraz trzecia kwarta. W drugiej odsłonie spotkania niefortunnie na parkiet upadł Anthony Davis i to właśnie wtedy rozpoczęły się problemy Lakersów, bowiem skrzydłowy po upadku nie wrócił już na parkiet, a inicjatywę zaczęli przejmować goście z Phoenix. Wydawało się, że w przerwie Frank Vogel (trener Los Angeles Lakers) będzie miał czas odpowiednio przygotować zespół pod względem taktyki w przypadku braku Davisa. Jeziorowcy po rozpoczęciu trzeciej kwarty nie zmienili jednak nic w swojej grze i rzucili w niej zaledwie 15 punktów, tracąc przy tym ich aż 27. Dopiero po 6 minutach gry w trzeciej kwarcie doszło do zmian w ekipie gospodarzy, a wówczas gra zaczęła się zazębiać. Dobre zmiany dali wspomniany już Gasol czy Ben Mclemore. Było to jednak za mało, aby odrobić całość strat. Ostatecznie Phoenix Suns pokonali Los Angeles Lakers 100:92, dając przy tym popis drużynowej gry (aż sześciu graczy zdobyło ponad 10 punktów).

 

Dallas Mavericks - Los Angeles Clippers

 

Znacznie lepiej zaprezentowała się inna ekipa z Los Angeles - Clippers. Kalifornijczycy po dwóch fatalnych meczach na swoim parkiecie, w których dali się całkowicie zdominować Luce Donciciowi, odbili się od dna i w dwóch kolejnych meczach rozgrywanych na wyjeździe zdołali wyrwać wygrane, wyrównując stan serii na 2:2. Zwycięstwo Clippers w czwartym meczu było bezdyskusyjne. Ich rywale z Dallas doznali wyraźnej zadyszki i o ile w meczu numer trzy w grzej wciąż utrzymywał ich wspomniany Doncić, o tyle ubiegłej nocy nawet on zaczął zawodzić, trafiając jedynie 9 ze swoich 24 rzutów z gry. Fantastycznie za to w zespole Clippers znów spisał się Kawhi Leonard, który zanotował double-double, zdobywając 29 punktów i 10 zbiórek. Clippers wygrali w tym meczu każdą kwartę, zwyciężając ostatecznie 106:81. Kolejne starcie w tej rywalizacji odbędzie się w nocy z wtorku na środę.

 

 

Komplet wyników:

 

Miami Heat - Milwaukee Bucks 103:120 (26:22, 38:35, 21:34, 18:29)

Portland Trail-Blazers - Denver Nuggets 115:95 (32:24, 25:23, 36:19, 22:29)

Washington Wizards - Philadelphia 76ers 103:132 (28:36, 30:36, 28:37, 17:23)

Memphis Grizzlies - Utah Jazz 111:121 (22:34, 29:28, 34:34, 26:25)

Atlanta Hawks - New York Knicks 113:96 (25:26, 28:23, 35:22, 25:25)

Los Angeles Lakers - Phoenix Suns 92:100 (24:23, 26:31, 15:27, 27:19)

Boston Celtics - Brooklyn Nets 126:141 (34:33, 26:40, 31:39, 35:29)

Dallas Mavericks - Los Angeles Clippers 81:106 (22:31, 23:30, 15:21, 21:24)