Boks - kwal. IO: Damian Durkacz z awansem! Nieudany występ Polek
Dawid Lis

Boks - kwal. IO: Damian Durkacz z awansem! Nieudany występ Polek

  • Dodał: Jakub Zegarowski
  • Data publikacji: 05.06.2021, 20:21

Damian Durkacz (63 kg) pokonał Milana Fodora i zakwalifikował się do Igrzysk Olimpijskich - Tokio 2020. Niestety, smutny powrót do kraju czeka Sandrę Drabik (51 kg), Karolinę Koszewską (69 kg) i Elżbietę Wójcik (75 kg), które nie zdołały wywalczyć olimpijskiej przepustki. Swoją walkę dziś przegrał także Adam Kulik (+91 kg). 

 

Damian Durkacz świetnie spisał się rewelacyjnie. Polak dominował od początku, narzucając swoje tempo i dobrze boksując lewą ręką. Jego agresja była umiejętna, albowiem bardzo ładnie pracował w obronie, a nawet wyprowadzał zaskakujące ciosy podbródkowe. Węgierski mańkut starał się skracać dystans i bić z dystansu, lecz był nieco bezradny. Na wszystkie jego akcje Durkacz znajdował odpowiedź. Polak dominował więc do samego końca, pewnie uzyskał olimpijską kwalifikację i przepustkę do ćwierćfinału paryskiego turnieju. Tam zmierzy się z wyżej notowanym Białorusinem Dzmitry Asanau, który powinien stanowić dla naszego pięściarza interesującą przeszkodę. 

 

Sukcesu swojego kolegi z kadry nie powtórzył Adam Kulik. Nasz super ciężki był całkowicie bezradny w walce z cenionym Mahammadem Abdullajewem z Azerbejdżanu. Przez pełne trzy rundy był bezkarnie obijany, nie mając w swoim arsenale ani jednego argumentu. Wysoko więc przegrał i marzenia o wyjeździe do Tokio pozostaną niespełnione. 

 

Sesja wieczorna to trzy szanse Polek na uzyskanie kwalifikacji olimpijskiej. Jako pierwsza pokazała się Sandra Drabik (51 kg), która została bardzo dobitnie zweryfikowana przez Brytyjkę Charley-Sian Davison. Podopieczna Karoliny Michalczuk przyjmowała od wyższej rywalki mnóstwo ciosów i nie potrafiła wymyśleć nic, żeby to zmienić. W 3. rundzie nasza zawodniczka była nawet liczona po kolejnej świetnej serii Davison. Szansa na igrzyska uciekła, choć trzeba też przyznać, że Brytyjka zawalczyła dziś doskonale.  

 

Dużym zawodem okazał się występ Karoliny Koszewskiej (69 kg). Polka wydawała się być faworytką w walce z Niemką Nadine Apetz, lecz w jej boksie brakowało agresji. Walka była prowadzona w bardzo spokojnym tempie, a o zwycięstwie Apetz decydowały te krótkie fragmenty, w których zadawała celne ciosy z dystansu. Polka nie umiała podejść do rywalki i jej tam zdominować. Ostatecznie, przegrała wysoko na punkty i nie pojedzie na Igrzyska Olimpijskie w Tokio. Rozczarowanie może być tym większe, iż ostatnie występy Koszewskiej na międzynarodowych turniejach były doprawdy niezwykle obiecujące. Mimo to, nasza reprezentantka ma jeszcze szanse na awans. Jutro rozpocznie rywalizację w miniturnieju przegranych w ćwierćfinałach, z których najlepsza uzyska promocję do Tokio. 

 

W sobotni wieczór przed szansą na wywalczenie biletu do Tokio stanęła jeszcze Elżbieta Wójcik (75 kg). Polka bardzo dobrze weszła w walkę i pewnie wygrała premierową odsłonę. Świetnie pracowała prawą ręką i dobrze uciekała na nogach przed atakami rywalki. Niestety, w drugiej rundzie agresja Aofie O'Rourke przyniosło wymierne skutki, albowiem to Irlandka zaczęła dominować. Przełożyła to również na trzecią odsłonę, w której nawet zmusiła sędziego do liczenia Polki i to ona pojedzie pod koniec lipca do Tokio.