Siatkówka – VNL mężczyzn: Podsumowanie 6. kolejki Ligi Narodów
CEV

Siatkówka – VNL mężczyzn: Podsumowanie 6. kolejki Ligi Narodów

  • Dodał: Enwer Półtorzycki
  • Data publikacji: 06.06.2021, 12:00

Po sześciu seriach gier panowie udają się na zasłużoną przerwę. Przerwę w trakcie której fotel lidera zajmują Biało-Czerwoni. Podopieczni trenera Vitala Heynena w ostatniej kolejce nie dali szans Rosjanom, pokonując Sborną 3:1. Szczegóły tego spotkania można znaleźć TUTAJ. Sporo emocji towarzyszyło również pozostałym sobotnim meczom.

 

Szóstą kolejkę rozpoczęło starcie Holendrów z Argentyńczykami, czyli drużyn, które na turnieju ze zwycięstwa cieszyły się tylko raz i w obu przypadkach triumfowały nad reprezentacją Niemiec. W sobotniej rywalizacji scenariusz każdego seta wyglądał podobnie. Do jego połowy utrzymywał się wynik remisowy, a w decydujących momentach przewagę uzyskiwała Argentyna. Podopieczni trenera Marcelo Mendeza przeważali w bloku, zdobywając tym elementach dziesięć punktów przy siedmiu rywali. Lepiej wytrzymywali również presję w końcówkach setów, gdyż zanotowali sześć błędów własnych mniej. To sprawiło, że na pozór wyrównany mecz wygrali bez straty seta.

 

Holandia – Argentyna 0:3 (19:25, 20:25, 23:25)

 

Szans na ustabilizowanie formy na dystansie całego spotkania, Niemcy szukali w rywalizacji ze Słowenią i już pierwsza partia nie zapowiadała zmian. Pogromcy Biało-Czerwonych, dobrze spisywali się w polu serwisowym, odrzucając rywali od siatki. Potrafili dzięki temu zmuszać podopiecznych trenera Adrei Gianiego do błędu, a sami ponawiać akcje i budować przewagę, czym wgrali premierową partię. W kolejnych obraz gry zmienił się diametralnie. Mimo podobnych statystyk to niemieccy siatkarze zaczęli dominować w każdym elemencie od gry przy siatce, po efektywność ataku. Zanotowali o trzy punkty blokiem i dwa zagrywką więcej od rywali oraz popełnili o dwa błędy własne mniej. Te różnice sprawiły, że końcówki pozostałych setów należały do naszych zachodnich sąsiadów.

 

Słowenia – Niemcy 1:3 (25:19, 20:25, 21:25, 20:25)

 

Francuzi podrażnieni porażką w ostatniej kolejce chcieli wrócić na szczyt tabeli i pokazać, że mecz z Serbią był przypadkiem potwierdzającym regułę. Stało się jednak inaczej. Co prawda wygrali sobotnie spotkanie, lecz dopiero w tie-breaku. Siatkarze z Kraju Kwitnącej Wiśni dzięki wykorzystaniu w ofensywie wszystkich stref ataku kontrolowali wydarzenia w pierwszej i trzeciej partii. To oni mieli szansę na komplet punktów, czym postawili Trójkolorowych pod ścianą. Podopieczni trenera Laurenta Tillie swoich szans szukali w defensywie, przełamując nią skuteczność ataku rywali. Zanotowali więcej punktowych bloków oraz efektywności z piłek sytuacyjnych. Dołożyli to tego również kierunkową i techniczną zagrywkę, dzięki czemu zdołali przełamać zespół z Azji i wgrać pozostałe trzy sety.

 

Francja – Japonia 3:2 (21:25, 25:22, 24:26, 25:21, 15:11)

 

Mierzący w turniejowe zwycięstwo serbscy siatkarze mierzyli się z Brazylią, która w 4. kolejce straciła komplet punktów przeciwko Francji. Wyczyn Trójkolorowych chcieli powtórzyć podopieczni trenera Slobodana Kovaca. Pierwszy krok zrobili w premierowej odsłonie, zachowując więcej opanowania w końcówce seta, a wcześniej, nie pozwalając rywalom na zbudowanie punktowej przewagi. Kolejne odsłony były równie wyrównane, lecz tym razem Canarinhos ustrzegli się błędów własnych. Jeśli już się takie pojawiały to tylko pojedyncze, a nie w postaci serii podczas jednego ustawienia. Podopieczni trenera Carlosa Schwanke kontrolowali spotkanie, dominowali w ataku, a przede wszystkim w grze przy siatce, notując czternaście boków, przy tylko sześciu rywali. Stosowanie wypracowanych schematów, porządek taktyczny, czytanie gry oraz wyciąganie wniosków z błędów dało Brazylijczykom w tej potyczce komplet punktów.

 

Brazylia – Serbia 3:1 (23:25, 23:25, 25:15, 25:22)

 

W popołudniowej sesji spotkań reprezentanci Stanów Zjednoczonych pewnie pokonali drużynę Australii. Co prawda nie uzyskali takiej przewagi jak Biało-Czerwoni i mieli wahania dyspozycji, lecz na dystansie całego spotkania pokazali swoją wyraźną wyższość. Dominowali zwłaszcza przy siatce aktywnie, wykorzystując pierwsze tempo oraz notując siedem punktowych bloków więcej. Dołożyli do tego sześć asów serwisowych. To wystarczyło, aby spokojnie wygrać mecz, choć nadal w ich wykonaniu nie widać pełnej stabilizacji i płynności w stosowaniu schematów.

 

USA – Australia 3:0 (25:23, 25:20, 25:17)

 

Przedostatni sobotni mecz mimo rezultatu 0:3 przyniósł wiele emocji zwłaszcza w drugiej odsłonie. W niej wynik rozstrzygał się na przewagi, a „przeciąganie liny” skończyło się przy stanie 33:31 na korzyść siatkarzy Iranu. W pozostałych setach podopieczni trenera Vladmira Alekno wyraźnie dominowali nad drużyną Bułgarii, która dobre i skuteczne sety przeplata słabszymi. Nie mogła wypracować stabilizacji na dystansie nawet jednego meczu, co było widoczne również w poprzednich pojedynkach. Najlepiej punktującym zawodnikiem meczu został irański atakujący Bardia Saadat z dorobkiem siedemnastu „oczek”.

 

Bułgaria – Iran 0:3 (20:25, 31:33, 22:25)

 

Ostatnie sobotnie starcie prowadzone przez polskiego sędziego Wojciecha Maroszka pomiędzy Kanadą i Włochami rozstrzygnięte zostało dopiero po pięciu setach. Górą byli młodzi gospodarze, którzy mecz zaczęli od wygrania pewnie dwóch setów. Kontrolowali wydarzenia, utrzymując bezpieczną przewagę, a przy dobrym przyjęciu, wykorzystywali wszystkie strefy ataku. Nie ustrzegli się błędów, które niwelowali punkowymi blokami. W dwóch kolejnych partiach inicjatywę przejęli zawodnicy z Kraju Klonowego Liścia. Co prawda nie potrafili zbudować znaczącej przewagi, lecz trudną i kierunkową zagrywką zmuszali rywali do szukania rozwiązań sytuacyjnych, a to dawało im szanse na kontrataki. W piątym secie przypomniał o sobie włoski blok, który już na początku partii dał przewagę gospodarzom. Przewagę, jaka utrzymała się do końca meczu i pozwoliła cieszyć się podopiecznym trenera Antonio Valentiniego z drugiej wygranej na turnieju.

 

Kanada – Włochy 2:3 (19:25, 21:25, 25:21, 28:26, 11:15)