Siatkówka - Liga Narodów: wyszarpane zwycięstwo Polek z Kanadyjkami

  • Dodał: Seweryn Czernek
  • Data publikacji: 06.06.2021, 20:44

Polskie siatkarki na początek trzeciej serii spotkań Ligi Narodów w Rimini rozegrały kolejne pięciosetowe spotkanie. Rywalkami tym razem były Kanadyjki, które napsuły Polkom sporo krwi. Podopieczne Jacka Nawrockiego nie zagrały najlepszego meczu, ale zdołały zanotować kolejne zwycięstwo 3:2, zaliczając solidny powrót od stanu 0:2.

 

Obie drużyny do niedzielnego pojedynku przystępowały z takim samym bilansem meczowym w rozgrywkach, czyli dwoma zwycięstwami i czterema porażkami. Przekłada się to również na sąsiednie pozycje w tabeli, a aktualnie 11. Polki swoje rywalki wyprzedzają o jedną lokatę. Zapowiadało to duże emocje w tym spotkaniu, bowiem Kanadyjki z meczu na mecz prezentują się coraz lepiej, a gra biało-czerwonych trochę faluje. Z pewnością będą one chciały podtrzymać swoją serię zwycięstw nad przeciwniczkami zza oceanu. 

 

Spotkanie pewniej rozpoczęły Kanadyjki, wykorzystując początkowe problemy w przyjęciu i kończeniu własnych akcji rywalek, odskakując na 2:5. Przewaga prowadzących utrzymywała się w kolejnych akcjach, wzrastając do czterech "oczek". W szeregach polskiej ekipy dalej kiepsko funkcjonowało przyjęcie, a u rywalek od początku na wysokim poziomie prezentowała się Kiera Van Ryk. Z czasem biało-czerwone poprawiły jakość swojej gry i utrudniły zagrywkę, co zaowocowało doprowadzeniem do remisu 12:12. Po fragmencie gry punkt za punkt na trzypunktowe prowadzenie zdołał odskoczyć zespół z Kanady, który w dalszym ciągu prezentował wysoki poziom i zmierzał w kierunku zwycięstwa w pierwszej partii. Rozpędzone rywalki skutecznie wykorzystywały ospałość i problemy ze skutecznością Polek, które nie potrafiły gonić wyniku. Sytuacja nie zmieniła się w końcowej fazie, co doprowadziło do wygrania tej odsłony przez zespół zza oceanu 22:25.

 

Początek drugiej partii to dobra gra blokiem Kanadyjek, co przełożyło się na ich prowadzenie 3:6, jednak już po chwili na tablicy wyników pojawił się remis. W grze biało-czerwonych w dalszym ciągu utrzymywały się chaos i problemy ze skutecznością, a cieniem samych siebie pozostawały Malwina Smarzek i Magdalena Stysiak. Rywalki utrzymywały z kolei swoją świetną dyspozycję w każdym elemencie, ponownie odskakując Polkom i schodząc na drugą przerwę techniczną po dwóch asach Van Ryk z wynikiem 10:16. Bezradność polskich zawodniczek nie miała końca, a pewność siebie rywalek wzrastała z każdą wygraną akcją. Siatkarki z Kanady imponowały ofiarną grą w obronie, gdy ten element w grze goniących wyraźnie szwankował. Im bliżej końca partii, tym polski zespół zaczynał się ożywiać i gonić wynik, doprowadzając do 18:21, a dobre wejście zaliczyła Zuzanna Górecka, poprawiając jakość przyjęcia. W ostatnich akcjach Polki miały już nawet punkt starty, ale trzy ostatnie punkty zapisały na swoim koncie rywalki, kończąc partię punktowym blokiem i wynikiem 21:25.

 

W trzeciej odsłonie zespół z Kanady szybko uciekł na 0:3. Pięć kolejnych akcji zapisały z kolei na swoim koncie biało-czerwone, u których widać było powiew nowej energii. Rywalki nie miały zamiaru pozwolić Polkom na rozwinięcie skrzydeł, utrzymując małą różnicę punktową, a dobrą dyspozycję na skrzydłach utrzymywały Andrea Mitrović i Hilary Howe. Po chwili na prowadzeniu ponownie znalazły się siatkarki zza oceanu, ale polski zespół szybko dogonił wynik. Na drugiej przerwie technicznej jedno "oczko" przewagi miały Kanadyjki, prowadząc z rywalkami grę punkt za punkt. Choć prowadzące miały już dwa punkty przewagi, polskie zawodniczki doprowadziły do remisu, by po bloku Zuzanny Efimienko-Mlotkowskiej i błędzie Van Ryk wyjść na 20:18. Ostatnie akcje to już taka gra Polek, którą chcielibyśmy oglądać na przestrzeni całego spotkania, co pozwoliło im cieszyć się ze zwycięstwa 25:21 i zachowania swoich szans w tym pojedynku.

 

Czwarty set miał najbardziej wyrównany początek, a na tablicy długo utrzymywał się remis. W szeregach kanadyjskiej ekipy zaczęło pojawiać się coraz więcej błędów, szczególnie w przyjęciu i zagrywce, a Polki utrzymywały swoją postawę z końcówki poprzedniej odsłony. Jedynym mankamentem była skuteczność w ataku, jednak tu statystyki poprawiała wchodząca na wyższe obroty Malwina Smarzek. Dobra postawa atakującej oraz solidne zagrywki Martyny Łukasik pozwoliły polskim siatkarkom odskoczyć na 11:8 i przejąć kontrolę nad tą partią. Prowadzące na drugą przerwę techniczną schodziły z 5 "oczkami" przewagi, nie pozwalając przeciwniczkom niwelować strat. W kolejnych akcjach Polki pewnie zmierzały po wyrównanie w tym meczu, prowadząc po asie serwisowym Łukasik 23:15. Po chwili było już po secie, a biało-czerwone wygrywając do 17 doprowadziły do decydującego tie-breaka.

 

Wyrównany początek piątej partii zwiastował wielkie emocje na koniec pojedynku. Choć z czasem na 3:5 zdołały uciec Kanadyjki, polski zespół za chwile doprowadził do wyrównania. Po obu stronach siatki widać było dużą wolę walki, ale od stanu po 5 pięć kolejnych akcji wygrywały Polki. Głównie za sprawą świetnej postawy Góreckiej w polu serwisowym, co pozwoliło zbudować korzystną różnicę punktową. Kolejne akcje to już popis polskiego zespołu i pewna gra zmierzająca do wygrania spotkania. Ostatnią akcję skutecznym atakiem zakończyła jedna z jaśniejszych gwiazd po polskiej stronie, Martyna Łukasik, dając polskiemu zespołowi tryumf 15:7, a w całym spotkaniu 3:2.

 

Polska - Kanada 3:2 (22:25, 21:25, 25:21, 25:17, 15:7)

Seweryn Czernek

O igrzyskach piszę od niedawna, ale z igrzyskami jestem już od wielu lat. Dziennikarz z wykształcenia i pasji. Fanatyk wielu dyscyplin, a w Poinformowanych zajmuję się siatkówką, biathlonem, biegami narciarskimi, tenisem oraz podnoszeniem ciężarów.