EURO 2020: co już wiemy i na co czekamy w drugiej serii spotkań?

  • Dodał: Rafał Judka
  • Data publikacji: 16.06.2021, 11:38

Świetne spotkania, wspaniałe bramki, dramat Eriksena i falstart Polaków. Pierwsze dni Euro przyniosły nam cały wachlarz emocji. Nie brakowało głosów, że przez rozbicie turnieju na wiele państw i opóźnienie o rok wpływa na odczuwanie emocji związanych z wielką dla Europejczyków imprezą. Lecz gdy mistrzostwa ruszyły, futbolowa gorączka zaczęła zarażać kibiców. W pierwszej serii spotkań dostaliśmy praktycznie wszystko czego mogliśmy się spodziewać. Były już mecze słabe, były też trzymające w napięciu do samego końca. Widzieliśmy bramki genialne, jak i tzn. “farfocle”, czy gole samobójcze. Część ekip potwierdziło swoją wysoką formę, niektórzy zaskoczyli, a jeszcze inni zawiedli. Czas na krótką analizę pierwszej kolejki i małą zapowiedź kolejnych spotkań.

 

 

Grupa A

 

Piątkowy mecz otwarcia zapowiadał się na bardzo ciekawe widowisko. Turcy przez wielu ekspertów typowani byli na “czarnego konia” Euro. Włosi też są na fali wznoszącej od kilku miesięcy. Po ceremonii otwarcia i pierwszym gwizdku widzieliśmy jednak grającą tylko jedną ekipę. Włosi zdominowali spotkanie, ale brakowało im konkretów pod bramką rywali. Squadra Azzurra przycisnęła jednak w drugiej połowie i pewnie wygrała 3:0. Z roli faworyta wywiązała się perfekcyjnie. Pytanie brzmi: czy to słaba postawa gości, czy świetny mecz gospodarzy? To okaże się już w środę, kiedy Turcy zagrają z Walią. Jeżeli jedynie nie trafili z formą na mecz otwarcia w pojedynku z wyspiarzami powinni pokazać klasę. W przypadku kolejnej straty punktów o wyjście z grupy może być im bardzo trudno. Włosi z kolei spotkają się ze Szwajcarią.

 

A ta właśnie Szwajcaria skomplikowała sobie w sobotę sytuację w turnieju. Ich przeciwnikami była Walia, która wydaje się najsłabszą drużyną w grupie A. Helweci przeważali w pierwszej części spotkania, ale nie dochodzili do czystych sytuacji strzeleckich. Napastnicy obudzili się dopiero w drugiej połowie i za sprawą Embolo wyszli na prowadzenie. Kiedy wydawało się, że Szwajcarzy spokojnie dowiozą wygraną do końca spotkania Walijczycy wyrównali i mecz zakończył się remisem. Taki brak konkretów jak w pierwszej części spotkania nie może im się przydarzyć w dalszej części turnieju. Brak punktów w kolejnym spotkaniu z Włochami sprawi, że ekipa Xhaki, Rodrigueza czy Shaqiriego będzie musiała walczyć do ostatniej kolejki z Turcją. Chyba, że ta przegra w swoim spotkaniu z Walią. Walijczycy już zaskoczyli remisując ze Szwajcarią i mogą mieć ochotę sprawić kolejną niespodziankę. Jeżeli wyspiarze zagrają uważnie w obronie, a Turcja nie podniesie się po porażce z Włochami, drużyna Roberta Page’a może zbliżyć się do wyjścia z grupy.

 

Wyniki:
Włochy - Turcja 3:0 (LINK)
Walia - Szwajcaria 1:1 (LINK)

 

Kolejne spotkania:
Turcja - Walia, środa 18:00
Włochy - Szwajcaria, środa 21:00

 

 

Grupa B

 

W tej grupie znalazła się kolejna reprezentacja, którą również można było zaliczyć do potencjalnych nieoczywistych bohaterów turnieju. Duńczycy nie dali Finom w pierwszej połowie choć cienia szansy na stworzenie zagrożenia pod własną bramką, lecz jak dobrze pamiętamy, niestety obraz tego spotkania to leżący na murawie Christian Eriksen aniżeli dobre akcje Duńczyków. Pomocnik Interu Mediolan na szczęście przeżył całą sytuację, ale jego koledzy z drużyny musieli dograć spotkanie do końca. Na drugą połowę wyszli bardzo zdeterminowani, lecz w 60. minucie Pohjanpalo oddał jedyny celny strzał Finów w meczu, co dało im niespodziewane trzy punkty. Duńczycy przegrali spotkanie z najsłabszą ekipą w grupie, a w kolejnym meczu zagrają z rozpędzoną Belgią. W razie porażki ich sytuację będzie bardzo ciężka. Nie wiadomo też jak zawał Eriksena wpłynie na morale zespołu.

 

Belgowie z kolei nie wydają się ekipą, którą ktokolwiek mógłby zatrzymać. W sobotni wieczór Czerwone Diabły przejechały się po Rosji, a show skradł Romelu Lukaku, który zdobył dwie bramki. Napastnik Interu Mediolan ma na pewno chrapkę na tytuł króla strzelców turnieju. A Belgia ma prawo liczyć na powtórzenie wyniku z Mistrzostw Świata. Wygrana w kolejnym meczu z Danią oznaczać dla nich będzie praktycznie pewny awans. Rosja z kolei będzie musiała zdobyć punkty z Finlandią, najlepiej aż trzy. Ekipa Suomi dobrze radziła sobie z kombinacyjnie grającymi Duńczykami, a bardziej bezpośredni styl preferowany przez reprezentację Sbornej powinien być dla nich łatwiejszy do przeciwstawienia. Chyba, że przebudzi się Artiom Dziuba, który pod wodzą Stanisława Czerczesowa stał się najważniejszym graczem swojej drużyny.

 

Wyniki:
Dania - Finlandia 0:1 (LINK)
Belgia - Rosja 3:0 (LINK)

 

Następne spotkania:
Finlandia - Rosja, środa 15:00
Dania - Belgia, czwartek 18:00

 

 

Grupa C

 

Austria w swoim pierwszym meczu długo męczyła się z Macedonią Północną, zdecydowanym outsiderem tej grupy. Choć po pierwszej połowie na tablicy wyników widniał remis m.in. po bramce Gorana Pandeva, który został dzięki temu drugim najstarszym strzelcem gola w historii Mistrzostw Europy. W drugiej połowie jednak faworyci dopięli celu i zdobyli trzy punkty w meczu, który zdecydowanie musieli wygrać, aby myśleć o wyjściu z grupy. Teraz na Austriaków czeka nie lada wyzwanie w spotkaniu z Holandią, ale mogą podejść do niego w dobrych nastrojach i licząc na niespodziankę.

 

W drugim spotkaniu Oranje byli zdecydowanie lepsi od rywali z Ukrainy w pierwszych 45. minutach. Rywalizacja ta przypominała mecz otwarcia, gdzie Włosi długo nie mogli “napocząć” Turków. Nie oznacza to, że nasi wschodni sąsiedzi nie potrafili odgryźć się przeciwnikowi. Oglądaliśmy dość otwarte spotkanie, ze wskazaniem na gospodarzy. Po przerwie worek z bramkami rozwiązał się dość szybko i Holendrzy wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Kiedy wydawało się, że to już zakończy emocje w tym spotkaniu, sprawdziły się słowa Czesława Michniewicza, że “2;0 to niebezpieczny wynik”. Najpierw Yarmolenko strzelił jedną z najpiękniejszych bramek pierwszej kolejki i kandydata do gola turnieju. Następnie swoją cegiełkę dołożył Yaremchuk i znowu mieliśmy remis. Holendrzy potrafili się jednak otrząsnąć i zakończyć mecz z trzema punktami. Pokazali się jako bardzo silna ekipa, która potrafi jednakże mieć momenty dekoncentracji. Ukraińcy nie mogą się wstydzić za swój występ, ale w meczu z Macedonią Północną potrzebują zdobycia trzech punktów, aby w ostatniej kolejce móc walczyć z Austrią o drugie miejsce w grupie.

 

Wyniki:
Austria - Macedonia Północna 3:1 (LINK)
Holandia - Ukraina 3:2 (LINK)

 

Następne spotkania:
Ukraina - Macedonia Północna, czwartek 15:00
Holandia - Austria, czwartek 21:00

 

 

Grupa D

 

W piękne i słoneczne niedzielne popołudnie swoje zmagania na Euro 2020 rozpoczęli Anglicy i Chorwaci. Spotkanie określane jako rewanż za półfinał ostatnich Mistrzostw Świata jednak rozczarowało. W całym meczu obejrzeliśmy jedynie trzy celne strzały obu ekip i jednym z nich był gol Sterlinga. Jako, że samym spotkaniem nie można było się zbytnio ekscytować, to angielskie media zajęły się wspominaniem o bliskości domu rodzinnego strzelca od stadionu Wembley. Anglia nie pokazała dobrej piłki, lecz wyrachowanie w dążeniu do trzech punktów. Na tle wcale nie najlepiej dysponowanych rywali martwi forma Chorwacji. Srebrni medaliści globu będą musieli teraz szukać trzech punktów w spotkaniu z Czechami.

 

Ci z kolei, dzień później o tej samej porze zepsuli święto Szkotów w Glasgow. Po początkowych atakach ze strony gospodarzy, nasi południowi sąsiedzi wydawali się kontrolować wydarzenia na boisku. Przyniosło im to prowadzenie tuż przed przerwą, a z kolei niewiele po rozpoczęciu drugiej połowy Patrik Schick postanowił włączyć się do wyścigu o najlepszego gola turnieju. Napastnik zauważył, że Szkocki bramkarz wyszedł z bramki o kilka metrów za daleko i postanowił uderzyć praktycznie z połowy boiska. Czesi pokazali, że w zależności od sytuacji potrafią zarówno utrzymywać się przy piłce nie dając przeciwnikowi okazji na stwarzanie zagrożenia, jak i cofnąć się do obrony i czekać na szybkie kontry. Szkotom z kolei brakowało wykończenia, które muszą poprawić przed zbliżającą się konfrontacją z Anglią w drugiej kolejce spotkań. Porażka praktycznie przekreśla ich szanse na awans.

 

Wyniki:
Anglia - Chorwacja 1:0 (LINK)
Szkocja - Czechy 0:2 (LINK)

 

Następne spotkania:
Chorwacja - Czechy, piątek 18:00
Anglia - Szkocja, piątek 21:00

 

 

Grupa E


No i czas na “polską grupę”. Zmagania rozpoczęły się w poniedziałek o 18:00, a dokładną analizę Polska - Słowacja możecie przeczytać TUTAJ. Polacy nie pokazali nic, co predestynowało by ich do awansu z grupy. W kolejnym meczu zagramy bez Grzegorza Krychowiaka i bez pewności siebie, tak potrzebnej w meczu z byłymi mistrzami Świata i Europy. W sobotę rozegramy mecz o wszystko i mecz o honor jednocześnie. Porażka eliminuje nas z turnieju, punkty dadzą złudną nadzieję na dobry wynik.

 

O 21:00 na boisko w Sewilli wyszły ekipy Hiszpanii i Szwecji. Gospodarze wymieniali niezliczone ilości podań, ale brakowało im finalizacji akcji. Prawdopodobnie w meczu z Polską na szpicy Alvaro Moratę zmieni Gerard Moreno. Skandynawowie postawili na głęboką obronę i sporadyczne kontrataki. W każdej z połów udało im się to po jednym razie i w każdej z nich największą robotę wykonał Isak, który obok bramkarza Olsena był najlepszym graczem gości. Ich potencjał jest trudny do oszacowanie, ponieważ mecz z takim rywalem determinuje taktykę na mecz. W kolejnym meczu Szwedzi mogą zagrać już zupełnie inaczej i w przypadku wygranej ze Słowacją mogą być już praktycznie pewni awansu do kolejnej fazy turnieju.

 

Wyniki:
Polska - Słowacja 1:2 (LINK)
Hiszpania - Szwecja 0:0 (LINK)

 

Następne mecze:
Szwecja - Słowacja, piątek 15:00
Hiszpania - Polska, sobota 21:00

 

 

Grupa F

 

Ostatnią omawianą przez nas grupą jest tzw. grupa śmierci. W pierwszej fazie turnieju los połączył ze sobą aktualnych mistrzów Europy oraz aktualnych i poprzednich mistrzów Świata. Do tego grona włączeni zostali Węgrzy, którzy po pierwszym meczu z Portugalią mogą jednak wyjść z podniesionym czołem, ponieważ przez długi czas dzielnie stawiali opór wyżej notowanym rywalom. Nie była to desperacka obrona, a momentami i w ofensywie można było znaleźć pozytywy. Zryw Portugalii pod koniec spotkania i dublet Ronaldo sprawił, że końcowy wynik wygląda na taki, który można było przewidywać przed meczem. Nie można oczekiwać do Węgrów wyjścia z tej grupy, ale można zaryzykować stwierdzenie, że ekipa której Madziarze urwą punkty, skończy na trzecim miejscu w tej grupie.

 

Na koniec pierwszej fazy turnieju czekało na nas spotkanie kolejki. Francja mierzyła się z Niemcami (w Monachium, lecz technicznie gospodarzami byli Trójkolorowi). Obie ekipy pokazały bardzo dobry, dojrzały futbol. Żadna z drużyn nie zdominowała rywala, ale nie można również powiedzieć, że spotkanie było nudne. Wynik otworzył Hummels, ale był to gol samobójczy. W drugiej połowie Niemcy musieli podejść wyżej aby gonić wynik, a to dawało więcej miejsca na szybkie ataki Francji. Ci zdobyli nawet dwie kolejne bramki, ale przy obu z nich sędziowie dopatrzyli się spalonych. Francja pokazała, że rola faworytów turnieju nie jest dla nich obciążeniem, a środek pola z Kante i Pogbą to duet perfekcyjny. Obaj pokazali świetną formę i na tle Kroosa i Gundogana wyglądali znacząco lepiej. Dla Trójkolorowych spotkanie z Węgrami powinien być szansą na kolejne trzy punkty i ew. oszczędzanie liderów po kilkudziesięciu minutach. Niemcy z kolei wyjdą na spotkanie z Portugalią z lekkim niepokojem. Co prawda ich gra z Francją nie była zła, ale w drugim meczu turnieju liczyć się będą już punkty, nie styl. Ekipa Cristiano Ronaldo w przypadku zwycięstwa może być pewna awansu z grupy.

 

Wyniki:
Węgry - Portugalia 0:3 (LINK)
Francja - Niemcy 1:0 (LINK)

 

Następne spotkania:

Węgry - Francja, sobota 15:00

Portugalia - Niemcy, sobota 18:00