Co nas czeka za miesiąc (15) - 4 sierpnia

Co nas czeka za miesiąc (15) - 4 sierpnia

  • Dodał: Bartosz Szafran
  • Data publikacji: 04.07.2021, 09:53

Po szalonym wtorku dla polskiego kibica nadejdzie prawie równie miła, choć nieco spokojniejsza środa, 5 sierpnia. "Spokojniejsza" nie znaczy pozbawiona emocji i medalowych nadziei. Nasza uwaga skupi się oczywiście głównie na Stadionie Olimpijskim, ale i na innych arenach Polacy będą walczyli o dobre wyniki.

 

SZCZEGÓŁOWY PROGRAM 4 SIERPNIA

 

PROGRAM TOKIO 2020 WEDŁUG DNI

 

Sesję poranną na Stadionie Olimpijskim zdominują dziesięcioboiści i siedmioboistki, którzy rozpoczną swoje dwudniowe heroiczne zmagania o olimpijskie trofea. Proszę poprawcie mnie jeśli się mylę, ale nie pamiętam igrzysk ani imprezy rangi mistrzowskiej, w której wieloboje odbywałyby się równolegle. To ciekawy pomysł, jakkolwiek gdybyśmy w tych konkurencjach nie mieli swojego reprezentanta, mogłoby być to ciut nużące. Na szczęście kwalifikację na podstawie rankingu wywalczyli Paweł Wiesiołek i Adrianna Sułek - ta ostatnia dowiedziała się o wyjeździe do Tokio dosłownie kilkanaście godzin temu. Nasi wieloboiści do faworytów należeć nie będzie, ale przy wynikach na poziomie rekordu życiowego w każdej z konkurencji stać ich na awans do czołowej dziesiątki, co byłoby niezłym osiągnięciem. Większe szanse na to ma chyba jednak Wiesiołek. W porannej środowej sesji zobaczymy walczących w eliminacjach oszczepników, wśród nich Marcina Krukowskiego, który powinien do finałowej rozgrywki przebić się bez większych kłopotów oraz Cezarego Mrzygłoda, który powinien pójść w ślady kolegi. Ponadto odbędzie się finał 400 metrów przez płotki pań być może z udziałem Joanny Linkiewicz, choć będzie o to bardzo trudno i półfinały 110 metrów przez płotki, miejmy nadzieje z dobrym występem Damiana Czykiera.

 

Zdecydowanie bardziej interesująca będzie sesja wieczorna. Naszą uwagę zdominuje konkurs rzutu młotem. Już przy okazji zapowiedzi konkursu eliminacyjnego w tej konkurencji pisałem, że Paweł Fajdek ma coś do udowodnienia. Mistrz świata i Europy powinien mieć, by się czuć kompletnym sportowcem, choć jeden olimpijski finał na koncie. Fajdek go jeszcze nie ma, bo w Londynie i Rio zaskakująco odpadał w eliminacjach. Jak to się mówi do trzech razy sztuka. A jak się już uda, to powinno pójść z górki. W finale polski miotacz powinien walczyć o najwyższy cel. Wojciech Nowicki będzie z całą pewnością chciał obronić brązowy medal wywalczony na brazylijskich igrzyskach. Czeka nas więc arcyciekawy konkurs z dwoma Polakami w rolach głównych. To oczywiście nie wszystko. Czekają nas emocje związane z finałem 800 metrów mężczyzn. Dystans ten kojarzy się nam w ostatnich latach oczywiście z Marcinem Lewandowskim i Adamem Kszczotem. Jednak musimy przyzwyczajać się do nowych nazwisk. Kszczot do Tokio nie pojedzie, Lewandowski zapewne skupi się na dystansie 1500 metrów. Zastąpi ich, miejmy nadzieję godnie, Patryk Dobek, który posiada jeden z najlepszych czasów w tym sezonie na tym dystansie. Jest jeszcze Mateusz Borkowski, którego także stać na występ w finale. Czy Dobka stać na podium? Wydaje się że tak, wszystko zależy od tego jak poprowadzony będzie wyścig, jaką formę zbudują rywale. Emocje będą za to na pewno. Ponadto medale rozdane zostaną w biegach na 200 metrów mężczyzn i 3000 metrów z przeszkodami kobiet, te konkurencje będą dla nas mniej interesujące, choć w na tym drugim dystansie jesteśmy bardzo ciekawi występu Alicji i Anety Konieczek. Prócz kontynuacji zmagań wielobojowych rozegrane zostaną jeszcze półfinały 400 metrów kobiet, zapewne z udziałem Natalii Kaczmarek, Justyny Święty-Ersetic oraz Igi Baumgart-Witan. Mamy nadzieję na awans choć jednej z nich do finału. Największe szanse dajemy tej pierwszej.

 

Na Sea Forest Waterway rozpocznie się rywalizacja w czterech kolejnych specjalnościach. Zadebiutuje na igrzyskach C1 200 metrów kobiet, z którą wiążemy spore nadzieje. Nasza zawodniczka Dorota Borowska będzie jedną z faworytek do medali. W kategoriach młodzieżowych Polka w tej konkurencji wygrała wszystko co było do wygrania. W 2018 roku dołożyła brąz seniorskich mistrzostw świata, w czerwcu 2019 stała na podium Igrzysk Europejskich, później była szósta na mistrzostwach świata. Wreszcie kilka tygodni temu w pięknym stylu sięgnęła po tytuł mistrzyni Europy. Trudno więc jej nie widzieć w gronie medalistek igrzysk. Najpierw jednak trzeba przebrnąć szczęśliwie eliminacje i półfinały, a na sprinterskim dystansie nie jest trudno o spóźniony start, którego potem nie ma jak nadrobić. Ponadto na środę zaplanowano trzy konkurencje kajakowe - K1 200 i K2 1000 metrów mężczyzn oraz K1 500 metrów kobiet. Z kajakarzami temat jest jest jasny, w Tokio nie wystartują. Jeśli chodzi o pół kilometra kobiet, to Polkom nie udało się wywalczyć olimpijskiej kwalifikacji na tym dystansie. Jednak wobec zdobycia kwalifikacji w pozostałych trzech konkurencjach w kobiecych kajakach i tu Polka może popłynąć. Czy sztab trenerski zdecyduje się na taki ruch, a jeśli tak, to która z Polek zasiądzie w łódce, tego jeszcze nie wiemy. Niemniej awans do półfinału igrzysk nie powinien być kłopotem.

 

Polacy rywalizować będą też na welodromie. Walkę o olimpijski medal rozpocznie 5 sierpnia brązowy medalista tegorocznych mistrzostw świata w sprincie, Mateusz Rudyk. Wydaje się na dziś, że to nasza największa medalowa szansa w kolarstwie torowym. Na środę zaplanowano eliminacje oraz wyścigi 1/32 i 1/16 finału. To dla naszego kolarza powinna być przysłowiowa "bułka z masłem", choć historia polskich startów na igrzyskach zna przypadki, kiedy w pierwszych rundach odpadali więksi faworyci do czołowych miejsc. W pierwszej rundzie keirinu powinna pojechać Urszula Łoś, którą stać na sprawienie miłej niespodzianki łącznie z miejscem w czołowej ósemce. Oficjalnie kadrę poznanym dziś lub jutro, zapewne obok Łoś w keirnie wystąpi Marlena Karwacka, choć na oficjalne potwierdzenie musimy chwilę poczekać. Tak czy owak obie nasze kolarki powinny awansować do kolejnej rundy. Medale rozdane zostaną w wyścigu drużynowym mężczyzn - tu Polaków z pewnością nie zobaczymy.

 

Na wodach Enoshima Yacht Harbour rozegrane zostaną medale w klasach 470. W odmianie żeńskiej bardzo liczymy na udział w wyścigu medalowym załogi Agnieszka Skrzypulec/Jolanta Ogar. Jak już pisaliśmy kilka dni temu obie to bardzo doświadczone żeglarki, które w karierze osiągnęły wspólnie i osobno bardzo wiele sukcesów. Dobrze znają olimpijski akwen i chyba go lubią, bo w poprzednich startach na tokijskich wodach prezentowały się nieźle, między innymi w mistrzostwach świata dwa lata temu. Ich start są jednak często nierówne, doskonałe wyścigi przeplatają występami poniżej oczekiwań własnych i kibicowskich. Jeśli jednak uda im się zaliczyć większość wyścigów na swoim normalnym, wysokim poziomie, to w wyścigu medalowym powinno być pięknie. Czy medalowo? A czemu nie?

 

O medale w środę będą rywalizowali też zapaśnicy, zapaśniczki, ciężarowcy, jeźdźcy (konkurs skoków), pływacy na otwartym akwenie i debiutujący na igrzyskach skateboardziści. Tu z małymi wyjątkami (kto wie, czego się spodziewać po polskich zapasach) raczej szans na medale trudno szukać, nawet takiemu optymiście jak ja.

 

W środę olimpijski debiut zaliczy skateboarding. Więcej o tej dyscyplinie pisaliśmy wczoraj w naszym cyklu Konnichiwa... TUTAJ. Osobiście kompletnie nie znam się na tym sporcie, chyba nigdy nie miałem przyjemności obserwować go nawet w telewizji. Tym bardziej z przyjemnością popatrzę na rywalizację w parku kobiet, w którym wystąpi Amelia Brodka. Jak twierdzi nasz redakcyjny specjalista od tej dyscypliny szans na medale Polka nie ma, ale może uda się jej wejść chociaż do półfinału. Zawody rozpoczną się o 2:00 naszego czasu.

 

Osiem godzin później na igrzyskach zadebiutują specjalistki od wspinaczki sportowej. Miałem okazję oglądać ten sport na żywo w czasie World Games we Wrocławiu i bardzo mi się spodobał. Tym chętniej będę ściskał kciuki za Aleksandrę Mirosław. Co prawda format olimpijski we wspinaczce jest stworzony nieco sztucznie (mowa o kombinacji, czyli wrzucenia trzech wspinaczkowych specjalności, różniących się od siebie dość istotnie do jednego medalowego "worka"), właśnie w związku z olimpijską nobilitacją dyscypliny i akurat dla Polki nie jest to dobra informacja, bo specjalizuje się ona w speedzie, czyli wspinaczce na czas, a w prowadzeniu i boulderingu osiąga gorsze wyniki. Niemniej i w kombinacji nasza zawodniczka potrafiła powalczyć na miarę olimpijskiej czołówki. O medal będzie szalenie ciężko, ale ósemka jest w jej zasięgu.

 

Jeśli chodzi o sporty walki to na macie zaprezentuje się Jowita Wrzesień w kategorii do 57 kilogramów. Dla nie awans na igrzyska jest już sukcesem, a każda wygrana walka w Tokio będzie dodatkowym bonusem. Jednak jej wyniki z mistrzostw świata i mistrzostw Europy nie pozwalają na snucie zbyt optymistycznych wizji. Na ringu zaplanowano między innymi półfinały w limitach wagowych do 51 i do 69 kilogramów kobiet. Teoretycznie możemy w nich zobaczyć Sandrę Drabik i Karolinę Koszewską, ale ich awans do strefy medalowej byłby sporą niespodzianką. Większe szanse na ten gigantyczny, choć w Polsce bardzo wyczekiwany sukces ma Drabik.

 

Sporo będzie się działo w dyscyplinach zespołowych - ćwierćfinały, półfinały zaplanowano w większości z nich, ale na parkietach będą dominować kobiety, a tu nie mamy naszych drużyn. Nie można wykluczyć, że w którymś z ćwierćfinałów zagrają nasi siatkarze plażowi.

 

Do końca igrzysk pozostaną już tylko cztery dni...

 

Portal poinformowani.pl przeprowadzi oczywiście całodobową relację tekstową, w której znajdziecie szczegółowe informacje o wszystkim, co dziać się będzie w Tokio, nie tylko o występach naszych rodaków, ale także o wyniku każdego meczu w piłce wodnej, hokeju na trawie i każdym rozdanym w Japonii medalu. Zapraszamy!

 

będziemy wniebowzięci: Fajdek, Nowicki, Dobek, żeglarki z medalami

realnie: jeden medal

Bartosz Szafran

Od wielu wielu lat związany ze sportem czynnie jako biegający, zawodowo jako sędzia i medyk oraz hobbystycznie jako piszący wcześniej na ig24, teraz tu. Ponadto wielbiciel dobrych książek, który spróbuje sił w pisaniu o czytaniu.