Konnichiwa Tokio (27) - Siatkówka plażowa
Dawid Lis

Konnichiwa Tokio (27) - Siatkówka plażowa

  • Dodał: Dawid Lis
  • Data publikacji: 11.07.2021, 10:00

Siatkówka plażowa to jedna z tych dyscyplin, w której mamy nadzieję na medal i liczymy, że doczekamy się tego już w Japonii.

Garść historii

Ojczyzną siatkówki plażowej jest Brazylia. Nic więc dziwnego, że to Canarinhos, wespół z inną potęgą - Amerykanami, niemal całkowicie zdominowali olimpijską rywalizację w tej dyscyplinie. Z 36 rozdanych dotychczas medali w siatkówce plażowej aż 23 przypadło w udziale tym dwóm nacjom.

Mimo krótkiej historii (debiut w 1996) „plażówka” ma już swoich olimpijskich bohaterów. A konkretnie bohaterki - Kerri Walsh Jennings i Misty May-Treanor, bo o nich mowa, trzy razy z rzędu (Ateny, Pekin, Londyn) sięgały po olimpijskie złoto w rywalizacji pań. O ile May-Treanor po igrzyskach w Londynie zakończyła karierę, o tyle Walsh w Rio de Janeiro grała jeszcze z April Ross i dołożyła kolejny krążek do swojej kolekcji - tym razem brąz.

Dopiero w Londynie na olimpijskiej plaży zadebiutowali reprezentanci Polski. Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel pozostawili po sobie bardzo dobre wrażenie odpadając dopiero w ćwierćfinale z późniejszymi wicemistrzami olimpijskimi - Brazylijczykami Emanuelem i Alisonem. W Rio mieliśmy już dwie męskie pary oraz jedną żeńską. Debiutowali Piotr Kantor i Bartosz Łosiak oraz Kinga Wojtasik (wtedy Kołosińska) i Monika Brzostek. Naszym paniom udało się wyjść z grupy z drugiego miejsca, ale w pierwszej rundzie uległy Australijkom. Para Kantor/Łosiak w swoim debiucie miała mniej szczęścia. Polacy zajęli trzecie miejsce w grupie i w walce o najlepszą szesnastkę przegrali z Włochali - Nicolai i Lupo, którzy ostatecznie zakończyli turniej z srebrnymi medalami. Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel w swoim drugim starcie na igrzyskach dotarli do tego samego etapu, co reprezentacyjni koledzy. Cały czas więc czekamy co najmniej na strefę medalową w wykonaniu Biało-Czerwonych.

Zasady

Zasady olimpijskiego turnieju siatkarzy plażowych są bardzo proste. Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę, że mimo, że plażowa - jest to nadal siatkówka. Na boisku obowiązują zatem wszelkie reguły przyjęte w tej grze. Z trzema wyjątkami: tu w jednej drużynie grają tylko dwie osoby, jeden set rozgrywany jest do 21 punktów (ale nadal trzeba uzyskać 2 „oczka” przewagi), no i gramy do dwóch zwycięskich setów.

Na turnieju olimpijskim - zarówno u mężczyzn jak i u kobiet - najlepsze 24 pary podzielone zostały na 6 grup (po 4 ekipy w każdej). W nich rozgrywane są mecze na zasadzie każdy z każdym. Awans do 1/8 finału uzyskają zwycięzcy, drugie miejsca każdej z grup oraz dwie najlepsze ekipy z trzecich miejsc. Pozostałe drużyny, zajmujące po fazie grupowej 3. miejsce w grupie rozegrają pomiędzy sobą baraż o prawo udziału w 1/8 finału.

Faworyci

Faworytami tegorocznych zmagań w przypadku panów mogą być Norwegowie - Anders Mol i Christian Sorum, którzy praktycznie od początku 2018 grają w tym zestawieniu i to z bardzo dobrym skutkiem. Potrafili wygrywać m.in. Mistrzostwa Europy, World Tour Finals oraz kilka innych turniejów z cyklu World Tour. Zaskoczyć Norwegów mogą Katarczycy - Younousse Cherif i Tijan Ahmed, którzy z roku na rok poprawiali swoją grę i byli coraz bardziej skuteczni. Ostatecznie zajęli trzecie miejsce w olimpijskim rankingu i wydaje się, że w Tokio także powinni znaleźć się w strefie medalowej. Przeszkodzić tym parom mogą Viacheslav Krasilnikov i Oleg Stoyanovskiy - czyli mistrzowie świata z 2019 roku oraz wicemistrzowie Europy z 2020. Rosjanie w ostatnich tygodniach nie są w najwyższej formie, ale mając pewny awans na igrzyska nie musieli też aż tak mocno starać. Na pewno będą chcieli potwierdzić swoją wartość w Tokio. Na pewno nie można lekceważyć mistrzów z Rio, czyli Alisona oraz Bruno. Brazylijczycy tym razem nie zagrają w jednej parze, a to oznacza, że do walki o najwyższe cele włączą się dwa duety z mistrzami w składzie. Liczymy jednak, że nie tylko w gronie faworytów na papierze będą Polacy, ale potwierdzą to także na piasku.

Wśród pań faworytkami także będą liderki olimpijskiego rankingu - Sarah Pavan i Melissa Humana-Paredes. Kanadyjki są także mistrzynia świata z 2019 roku i już wtedy miały zapewniony awans do Tokio, ale jak widać ich forma nie spadła i weszły na szczyt rankingu. Zawsze groźne są pary z USA oraz Brazylii i duety tych dwóch nacji na pewno będą uznawane w gronie faworytek. Gdyby nie ograniczenia związane z liczbą par dla danego kraju, to z rankingu na pewno awansowałaby Kerri Walsh Jennings. Która z europejskich par może stać się "czarnym koniem" i namieszać w rywalizacji kobiet? Zdaje się, że największe szanse powinny mieć Rosjanki - Nadezda Makroguzova i Svetlana Kholomina. Lekceważyć nie można także Szwajcarek, a te mają aż dwie pary na zawody w Tokio. W podobnej sytuacji są Niemki, a wśród nich jest Laura Ludwig, która w Rio cieszyła się z olimpijskiego złota. Tym razem ta zawodniczka w jednej parze o medale będzie walczyła z Margaretą Kozuch, która znana w Polsce jest bardziej jako Małgorzata Kożuch. Niewątpliwie kibice mogą wspierać Niemkę, która ma polskie korzenie.

Polacy

Jeśli jednak chodzi o Polaków, to w Tokio mamy dwie męskie pary. W Rio mieliśmy jeszcze duet kobiecy, tym razem naszym paniom nie udało się wywalczyć awansu, choć ambitnie walczyły w turniejach do samego końca. Grzegorz Fijałek poleci na olimpijski turniej po raz trzeci i liczymy, że w jego przypadku "do trzech razy sztuka" się sprawdzi i Biało-Czerwoni będą mogli cieszyć się z medalu. Tym razem jednak "Fifi" zagra z Michałem Brylem, dla którego będzie to debiut. Ten zestaw już wielokrotnie udowodnił, że w turniejach World Tour może powalczyć o najwyższe cele, więc jest nadzieja, że i w Tokio włączą się oni do walki o olimpijskie medale. W stolicy Japonii pojawią się także Piotr Kantor oraz Bartosz Łosiak. "Kanty" i "Łosiu" wygrali w Soczi pod koniec maja, a poprzedni triumf odnieśli w Warszawie... w 2018 roku. Cieszymy się, że w ostatnich tygodniach ta forma wzrosła, zapewnili sobie awans z rankingu i teraz mogą powalczyć o sukces podczas igrzysk. Mamy tylko nadzieję, że naszych reprezentantów będą omijały wszelkiego rodzaju urazy, bo już kilkukrotnie musieli oni kończyć turnieje z powodów kontuzji. Jeśli zdrowie dopisze, to na pewno oba duety z Polski mogą włączyć się do walki o strefę medalową.

Nasze typy:

POLACY
Będziemy wniebowzięci: medale obu par
Realnie: jedna para na podium, druga w 8.

Kobiety: Pavan/Humana-Paredes (Kanada)
Mężczyźni: Cherif/Ahmed (Katar)