Konnichiwa Tokio (32) - Kolarstwo torowe

  • Data publikacji: 13.07.2021, 16:00

Prosimy spojrzeć na zdjęcie prezentujące naszą zapowiedź kolarstwa torowego. Zostało one wykonane podczas mistrzostw świata w Pruszkowie w 2019 roku podczas półfinału sprintu między Mateuszem Rudykiem i Harriem Lavreysenem. Obydwu zawodnikom, szczególnie Polakowi życzymy, aby znaleźli się w strefie medalowej zmagań w Tokio. Rudyk jest naszą największą szansą medalową w kolarstwie torowym, ale nie jedyną. Na medal na torze czekamy prawie 50 lat.

Szczegółowy program w kolarstwie torowym


Garść historii

Kolarstwo torowe rozwinęło się w dużych angielskich miastach: Birmingham, Sheffield, Liverpool, Manchester i Londyn. Bardzo dużą popularność zdobywały jednoślady, a na torze królowały bicykle, czyli rowery z dużym przednim kołem. Tory nie przypominały jednak tego, jak wyglądają obecnie. Były one z reguły dość długie, na otwartej przestrzeni. Najczęściej nawierzchnia toru była ziemna, później wprowadzono szutrową, a na nawierzchnię betonową trochę trzeba było poczekać, nie wspominając o pokryciu toru drewnem. Pierwsze mistrzostwa świata odbyły się w 1893 roku.

 

Na igrzyskach olimpijskich kolarstwo torowe było rozgrywane już od pierwszych nowożytnych igrzysk w 1896 roku. Rozdano wtedy pięć kompletów medali w: sprincie, wyścigach na 10 km, 100 km, wyścigu na 12 godzin i jeździe indywidualnej na czas. Z programu igrzysk wypadło tylko raz - w 1912 roku. Konkurencje kobiece wprowadzono natomiast w 1988 roku. Wszystkie zawody do 1996 roku włącznie były rozgrywane na zewnątrz. Dopiero od igrzysk w Sydney przeniosły się pod dach i tak są rozgrywane do dzisiaj.

 

Kolarstwo torowe w Polsce pojawiło się w drugiej połowie XIX wieku. Pierwszy tor powstał na Powiślu w Warszawie. W 1892 roku powstało Warszawskie Towarzystwo Cyklistów. Wojna zahamowała nieco rozwój kolarstwa w Polsce. Zniszczeniu uległ także tor i potrzebna była jego odbudowa. Na pierwszy olimpijski medal nie musieliśmy długo czekać. W 1924 roku nasi kolarze sięgnęli po srebro w wyścigu drużynowym na dochodzenie. Później kolarstwo torowe w Polsce znów przestało się rozwijać. Zburzono tor, a na nowy trzeba było czekać do lat 70. XX wieku. Na podium igrzysk wróciliśmy dopiero w 1968 roku w Meksyku, gdzie Janusz Kierzkowski wywalczył brązowy medal na 1000 m. Cztery lata później Andrzej Bek i Benedykt Kocot zdobyli dla Polski brązowy medal w tandemie. Był to ostatni krążek olimpijski naszych reprezentantów w kolarstwie torowym.

Zasady

Sprint

Można go nazwać królewską konkurencją kolarstwa torowego. Zasad rywalizacji sprinterskiej nie trzeba zbytnio wyjaśniać. Wygrywa ten zawodnik, który jako pierwszy minie linię mety, pokonując rywala dzięki szybkości i odpowiedniej taktyce. Ogólny format zmagań nieco uległ zmianie po raz pierwszy od 2000 roku, ale nawet wprawni obserwatorzy kolarstwa torowego nie zwrócą większej uwagi na te roszady. Tradycyjnie na początku odbędzie się indywidualny przejazd na 200 metrów, czyli kwalifikacje, które dadzą rozstawienie na całe zmiany. 24 z 30 kolarzy i kolarek awansuje dalej. Potem zostanie rozegrana pierwsza runda, której zwycięzcy awansują do drugiej. Przegrani pojadą w repasażach, których będzie cztery. Przepustkę wywalczy zaledwie jeden z trzech zawodników. W drugiej rundzie wystartuje 16 kolarzy. Awans dla zwycięzców tych biegów oraz triumfatorów czterech repasaży. W 1/8 finału znajdzie się 12 zawodników. Oczywiście zwycięzcy wejdą do ćwierćfinałów, a o dwóch pozostałych miejscach zdecydują ostatnie już repasaże. Od 1/4 finału rywalizacja będzie już klarowna i odbędzie się do dwóch wygranych biegów. I tak: zwycięzcy ćwierćfinałów będą w strefie medalowej, gdzie zostaną rozegrane półfinały, finał oraz zmagania o trzecie miejsce.

Sprint drużynowy

W rywalizacji wystartuje osiem drużyn. Kobiece zespoły składają się z dwóch zawodniczek i rywalizują na dystansie 500 metrów, a panów jest trzech i jadą oni jedną rundę więcej. Wszystko rozpocznie się od kwalifikacji, które zdecydują o rozstawieniu. Także zwycięzca eliminacji pojedzie z ósmą ekipą, druga z siódmą itd. Zwycięskie drużyny w 1/4 finału wywalczą przepustkę do finału lub wyścigu o trzecie miejsce, o czym zdecydują ćwierćfinałowe czasy.

Keirin

Ostatnią konkurencją sprinterską jest keirin, w którym podobnie jak w sprincie, pojedzie 30 zawodników. Kolarze ścigają się na dystansie 750 metrów, gdzie przez dwa okrążenia tempo dyktuje motocykl. Na pierwszą rundę keirinu składać się będzie pięć wyścigów po sześciu kolarzy. Tylko dwóch najszybszych bezpośrednio awansuje do drugiej rundy. Reszta ścigać się będzie w repasażach. Będą to cztery biegi po pięciu kolarzy. Tutaj także najlepsza dwójka wjedzie do dalszej fazy zawodów. Druga runda to tylko trzy wyścigi po sześciu zawodników. Czterech pierwszych awansuje do półfinałów, a reszta odpadnie. W 1/2 finału będziemy oglądać dwa wyścigi, w którym lepsza trójka awansuje do finału, a słabsza pojedzie zaledwie o siódme miejsce. W finale A wystartuje sześciu kolarzy, a najszybszy z nich zostanie mistrzem olimpijskim.

Wyścig drużynowy

Od igrzysk w Rio de Janeiro u kobiet i mężczyzn rywalizacja czteroosobowych zespołów odbywa się na dystansie czterech kilometrów. Format rywalizacji, czyli kwalifikacje, ćwierćfinały, półfinały i finały jest taki sam, jak w przypadku sprintu drużynowego. Dodajmy, że na mecie liczy się czas trzeciego zawodnika w zespole, więc jeden członek drużyny może odpuścić wcześniej.

Omnium

Kolarski wielobój odbędzie się po raz pierwszy na igrzyskach olimpijskich w nowej formule. Jednego dnia zostaną rozegrane cztery konkurencje. Zmagania otworzy scratch. To wyścig na dystansie 40 okrążeń u mężczyzn i 30 u kobiet. Najważniejsze jest wywalczenie, jak najlepszego miejsca na linii mety. Zwycięzca zdobywa 40 punktów do klasyfikacji, drugi zawodnik 38 punktów, a kolejni co dwa punkty mniej. Wyścig tempowy odbędzie się na tych samych dystansach. Po pierwszych pięciu rundach rozpocznie się możliwość zdobycia punktu za pierwsze miejsce na każdym okrążeniu. Dodatkowo, można wywalczyć 20 punktów za nadrobienie okrążenia, co znacząco zwiększy szansę na wygranie wyścigu tempowego. Na podstawie końcowej klasyfikacji wyścigu tempo dodawane są punkty do klasyfikacji omnium na tej samej zasady, co w przypadku scratchu.

Trzecią konkurencją jest wyścig eliminacyjny. Zasada jest prosta - co dwie rundy odpada ostatni zawodnik na mecie. Odpaść można także za przekroczenie dolnej linii toru. Zwycięzca zgodnie ze znaną zasadą zgarnia 40 punktów. Po trzech konkurencjach tworzy się punktacja, do której bezpośrednio dodawane będą oczka zdobyte podczas finałowego wyścigu punktowego. Składa się on ze 100 okrążeń u mężczyzn i 80 u kobiet. Zawodnicy mogą nadrabiać rundy, za co otrzymują 20 punktów. Co dziesięć okrążeń znajduje się lotna premia, gdzie do wywalczenia są odpowiednio pięć, trzy, dwa i jedno oczko. Na mecie premia jest podwójna - dziesięć, sześć, cztery i dwa. Do łącznej klasyfikacji liczą się punkty z trzech pierwszych konkurencji omnium oraz punkty z wyścigu punktowego.

Madison

Madison wraca do programu olimpijskiego w przypadku mężczyzn, a wśród kobiet zadebiutuje. Jest to wyścig punktowy w duetach, gdzie do zmiany dochodzi przez charakterystyczne złapanie za ręce i wypchnięcie. Dystans wynosi 200 okrążeń, czyli 50 kilometrów. Za nadrobienie rundy jest 20 punktów, a co dziesięć kółek jest finisz - pięć, trzy, dwa i jeden punkt. Na mecie premia jest podwójnie punktowana. Zwyciężą duety, które zdobędą największą liczbę punktów.

Faworyci

Konkurencje sprinterskie:

Sprint mężczyzn ostatnio zdominowali Holendrzy. W drużynowej rywalizacji co chwilę poprawiają rekord świata, a są coraz mocniejsi. Wydaje się, że pierwsze miejsce jest już zarezerwowane. O pozostałe medale powinni powalczyć Brytyjczycy, Australijczycy i Francuzi. Możliwe, że w męskim sprincie Holandia zdobędzie komplet złotych medali. W sprincie indywidualnym ostatnio coraz zasięgiem byli Harrie Lavreysen i Jeffrey Hoogland, którzy zmierzyli się w finale ubiegłorocznych mistrzostw świata. Lavreysen triumfował w Berlinie także w keirinie. W tych dwóch indywidualnych konkurencjach zagrozić Holendrom mogą: Mateusz Rudyk, Azizulhasni Awang (Malezja), Denis Dmitriew (Rosja), Sebastien Vigier, Rayan Helal (obydwaj Francja) czy obrońca dwóch tytułów - Jason Kenny. Należy pamiętać, że na każde igrzyska brytyjscy torowcy przygotowują iście olimpijską formę. Swoje dorzucić powinni także gospodarze - Yuta Wakimoto i Yudai Nitta.

W sprincie drużynowym kobiet tytułu bronić będą Chinki. Plany zawodniczek z Państwa Środka zechcą pokrzyżować Niemki, Rosjanki czy Australijki. Bardzo trudno wskazać główną kandydatkę do złota w sprincie indywidualnym i keirinie. Dodatkowo, druga z konkurencji jest często loteryjna. Mistrzynią świata z Berlina w obydwu wyścigach jest Emma Hinze. Do grona faworytek należą również: Mathilde Gros (Francja), Wai Sze Lee (Hongkong), Kelsey Mitchell, Lauriane Genest (obydwie Kanada), Anastazja Wojnowa i Daria Szmelewa (obydwie Rosja).

Konkurencje średniodystansowe:

W Rio de Janeiro wyścigi drużynowe wygrały zespoły z Wielkiej Brytanii. Obrona tytułu przez kobiety i mężczyzn z Wysp Brytyjskich będzie bardzo trudnym zadaniem. Na ostatnich mistrzostwach świata Brytyjki przegrały z Amerykankami z genialną Chloe Dygert na czele. Brytyjska ekipa ma w swoich szeregach Katie Archibald, Laurę Kenny czy Elinor Barker, więc może spokojnie rywalizować z ekipą Stanów Zjednoczonych. Ostatnio wśród mężczyzn niepokonani są Duńczycy, którzy na mistrzostwach świata pobili rekord świata. Wygrana w Tokio ma być potwierdzeniem ich dominacji w drużynie. O medale powalczą także Australijczycy, Nowozelandczycy czy Włosi z fenomenalnym Filippo Ganną.

Panie po raz pierwszy w historii powalczą o olimpijskie medale w madisonie. Mistrzyniami świata są Holenderki - Kirsten Wild i Amy Pieters. Powinny one stoczyć pasjonującą walkę o złoto z Brytyjkami (Katie Archibald, Laura Kenny), Włoszkami, Francuzkami (Clara Copponi, Marie le Net) czy Australijkami. Trudno także wskazać faworytów w madisonie mężczyzn. W Berlinie złoto mistrzostw świata wywalczyli Duńczycy - Lasse Norman Hansen i Michael Morkow, przerywając passę zwycięstw Niemców - Rogera Kluge i Theo Reinhardta. Te dwa duety w Izu Welodrome powinny się oglądać przede wszystkim na Brytyjczyków, Francuzów, Włochów, Hiszpanów, Belgów oraz miejmy nadzieję Polaków - Szymona Sajnoka i Daniela Staniszewskiego. 

Tytułu mistrza olimpijskiego w omnium bronić będzie Elia Viviani. Od igrzysk w Rio de Janeiro zmieniła się formuła rozgrywania tej konkurencji, ale Włoch i tak jest w ścisłym gronie faworytów do podium. W najlepszej trójce ostatnich mistrzostw świata znaleźli się Francuz Benjamin Thomas, Holender Jan-Willem van Schip i Brytyjczyk Matthew Walls. Japończycy, chociaż zabraknie ich na trybunach, z zaciekawieniem będą przyglądać się rywalizacji w kobiecym omnium. Mistrzynią świata jest Yumi Kajihara. Jednak jej rywalki będą ze ścisłej światowej czołówki - ośmiokrotna mistrzyni świata, w tym dwukrotnie w omnium Kirsten Wild (Holandia), obrończyni tytułu Laura Kenny (Wielka Brytania), wicemistrzyni świata Letizia Paternoster (Włochy), Amalie Dideriksen (Dania), Clara Copponi (Francja) i brązowa medalistka mistrzostw świata Daria Pikulik. Jak widać, grono faworytów praktycznie w każdej konkurencji jest bardzo szerokie. Zwiastuje to bardzo emocjonującą rywalizację przez cały czas zmagań kolarzy na welodromie.

Lista uczestników igrzysk

Polacy

Kwalifikacje olimpijskie były dla Polaków bardzo udane. Na igrzyskach w Tokio będziemy mogli wystawić naszych reprezentantów w 10 z 12 konkurencji. Zabraknie tylko drużyn w wyścigach na dochodzenie. Największe szanse na medal dajemy sprinterowi Mateuszowi Rudykowi. Od kilku lat jest on w ścisłej czołówce sprintu, a w 2019 roku wywalczył brązowy medal mistrzostw świata w sprincie. Dodatkowo dwa razy wygrywał klasyfikację generalną Pucharu Świata. Na igrzyskach nie jest bez szans. Na rozkładzie Polak ma już prawie wszystkich czołowych sprinterów świata. Razem z Patrykiem Rajkowskim i Krzysztofem Makselem wystartują w sprincie drużynowym, w którym mogą sprawić niespodziankę i zagrozić najlepszym. W keirinie będą nas reprezentować Rudyk i Maksel, ale jest to dość loteryjna konkurencja i ciężko cokolwiek prorokować. Czarnym koniem może być drużyna sprinterek. W ostatnich latach Polki poczyniły olbrzymi postęp i powoli pukają do światowej czołówki, coraz częściej meldując się w okolicach podium wielu imprez. Urszula Łoś i Marlena Karwacka wystąpią we wszystkich trzech sprinterskich konkurencjach. Pierwsza z nich może również namieszać w keirinie.

 

Na dystansach również nie jesteśmy bez szans. W omnium mężczyzn wystartuje Szymon Sajnok, czyli mistrz świata z 2018 roku w wieloboju kolarskim. W ostatnich latach Sajnok postawił jednak bardziej na ściganie na szosie. Start na mistrzostwach świata w Pruszkowie po treningu szosowym nie wyszedł mu najlepiej, ale Sajnok ma duży potencjał i liczymy, że pokaże go w Tokio. W madisonie razem z nim pojedzie Daniel Staniszewski. W takim zestawieniu Polacy nie jeździli na najważniejszych zawodach i raczej o dobry wynik będzie trudno, ale w sporcie wszystko jest możliwe. Wśród kobiet w madisonie pojadą siostry Daria i Wiktoria Pikulik. W odróżnieniu od panów jeżdżą one ze sobą dość długo, ale do najlepszych trochę im brakuje. W omnium powalczy Daria, która będzie atakowała z drugiego szeregu. Podobnie było na ostatnich mistrzostwach świata, na których wywalczyła brązowy medal i liczymy, że teraz będzie podobnie.

Typy Poinformowani.pl

Sprint mężczyzn: Harrie Lavreysen (Holandia)

Keirin mężczyzn: Harrie Lavreysen (Holandia)

Sprint drużynowy mężczyzn: Holandia

 

Sprint kobiet: Emma Hinze (Niemcy)

Keirin kobiet: Wai Sze Lee (Hongkong)

Sprint drużynowy kobiet: Rosyjski Komitet Olimpijski

Wyścig drużynowy mężczyzn: Dania
Omnium mężczyzn: Elia Viviani (Włochy)
Madison mężczyzn: Niemcy

Wyścig drużynowy kobiet: Wielka Brytania
Omnium kobiet: Kirsten Wild (Holandia)
Madison kobiet: Wielka Brytania

Będziemy wniebowzięci: 3-4 medale
Realnie: jeden medal, kilka miejsc 4-8

ARCHIWUM CYKLU

Przygotowali: Jakub Łosiak, Kamil Karczmarek