Konnichiwa Tokio (31) – Wspinaczka sportowa
2018© Daniel Gajda

Konnichiwa Tokio (31) – Wspinaczka sportowa

  • Dodał: Szymon Frąckiewicz
  • Data publikacji: 13.07.2021, 10:00

Wspinaczka sportowa to kolejna z dyscyplin, które w Tokio zobaczymy na igrzyskach olimpijskich po raz pierwszy. Rywalizacja odbędzie się w formacie wymyślonym specjalnie na potrzeby igrzysk. W zawodach wystąpi jedna reprezentantka Polski.

 

Program wspinaczki sportowej na igrzyskach

 

Garść historii

Wspinaczka jako dyscyplina sportowa funkcjonuje od kilkudziesięciu lat. Występuje wiele odmian kompetytywnego wspinania się i wiele z nich odbywa się po prostu w górach. Aczkolwiek jako dyscyplina sportowa funkcjonuje przede wszystkim wspinaczka na specjalnie przygotowanych do tego ściankach. Największe znaczenie mają trzy konkurencje, którymi zarządza federacja IFSC – bouldering (tudzież boulder), prowadzenie (lead) i wspinaczka na czas (speed).

 

Od 2005 roku zmagania we wspinaczce sportowej odbywają się w ramach The World Games. Mogliśmy je zobaczyć choćby przed czterema laty we Wrocławiu. W 2016 roku MKOl poinformował o włączeniu tej dyscypliny w program igrzysk olimpijskich w nowym formacie łączącym wszystkie trzy konkurencje – kombinacji. Już w 2018 ten format został przetestowany w ramach Igrzysk Olimpijskich Młodzieży. Wiemy też już jednak, że w Paryżu, różniąca się znacznie od dwóch pozostałych, rywalizacja w speedzie zostanie przeprowadzona osobno. W skład kombinacji wejdą tylko lead i boulder.

 

Zasady

W olimpijskiej rywalizacji wystąpi po 20 zawodniczek i zawodników. Zmagania rozpoczną się od kwalifikacji, w ramach których każdy uczestnik zawodów sprawdzi się na ściance boulderowej, do prowadzenia i do wspinaczki na czas. Kluczowe będzie miejsce zajęte w każdej ze składowych konkurencji, ponieważ ostateczna klasyfikacja zostanie ustalona na podstawie ich iloczynu. Im będzie on mniejszy, tym lepiej. Do finału awansuje czołowa ósemka i walka o medale zostanie rozstrzygnięta w ten sam sposób.

 

Zarówno kwalifikacje, jak i finały, rozpoczną się od wspinaczki na czas. W tej konkurencji ścianka wygląda zawsze tak samo. Dwóch wspinaczy zabezpieczonych liną ściga się równolegle na 15-metrowej ścianie o pięciostopniowym przechyle. Ze względu na to, że trasa zawsze wygląda identycznie, śledzona jest progresja rekordów świata. Aktualnie męski rekord wynosi 5,208 sekundy i należy do Indonezyjczyka Veddriqa Leonardo, a kobiecy to 6,964 ustalone przez Juliję Kapinę z Rosji. W kwalifikacjach liczy się tylko uzyskany przez zawodników czas. Jednak w finale zmagania toczą się w systemie pucharowym. Drabinka ustalana jest na podstawie wyników z kwalifikacji.

 

Po speedzie przychodzi czas na bouldering, czyli rodzaj wspinaczkowej łamigłówki. Ścianki boulderowe nie są wysokie (ok. 4 metry), ale wielu uważa, że to jest najtrudniejsza z konkurencji. Zawodnicy mają określony czas na "rozwiązanie" kilku zaprojektowanych przez sędziów "problemów". Muszą pokonać wskazaną trasę, osiągnąć szczyt i wykorzystać w tym celu porozstawiane w niezwykle niewygodny sposób uchwyty. Liczy się tu przede wszystkim Zwinność, gibkość, skoczność, oraz siła nóg i ramion. Za osiągnięcie szczytu ścianki zawodnik uzyskuje top, za dosięgnięcie specjalnie oznaczonego chwytu – zonę. Liczy się też ilość podjętych prób. Stąd rezultat w boulderze może wyglądać tak – 2T3z 3 4. Co to oznacza? Otóż, że zawodnik osiągnął dwa topy w trzech próbach i trzy zony w czterech próbach. Kolejność zapisu wskazuje też na hierarchię ważności poszczególnych elementów. Wynik 4T4z 7 6 będzie lepszy, niż 2T5z 2 10. Im więcej topów tym lepiej, im więcej zon tym lepiej im mniej podjętych prób, tym lepiej.

 

Na koniec przychodzi czas na prowadzenie. W praktyce jest to wspinaczka z zabezpieczeniem po 15 metrowej ścianie, w której celem jest wejść jak najwyżej. Za osiągnięcie szczytu zawodnicy notują top. Poza tym dostają punkt za każdy zaliczony zaczep, w który obowiązkowo trzeba wpiąć linę. Za nieudaną próbę zdobycia kolejnego zaczepu do wyniku dopisuje się "+". Zawodnik nie może kontynuować rywalizacji po odpadnięciu od ściany. Mierzony jest też czas i w razie potrzeby rozstrzyga on remisy.

 

Faworyci

IFSC i MKOl były krytykowane za połączenie boulderingu i prowadzenia z zupełnie niepodobnym do nich w kwestii potrzebnych umiejętności speedem. Zawodnicy specjalizujący się w boulderze i leadzie zwykle łączą rywalizację w tych konkurencjach, ale przed wprowadzeniem kombinacji w zasadzie nie zdarzało się, żeby ktoś z nich startował w zawodach na czas. I vice versa, "szybkościowcy" nie parali się boulderem i leadem. Z tego względu też specjalistom od wspinaczki na czas, w tym Aleksandrze Mirosław, może być ciężej w walce o medale. W Paryżu na szczęście nie będzie to już, jak wspomniane zostało wcześniej, problemem. Jednak w Tokio realia są, jakie są.

 

Jeszcze niedawno za murowaną faworytkę u kobiet uznalibyśmy Słowenkę Janję Garnbret. Nie ma ona sobie równych w leadzie i boulderingu, a w speedzie notuje przyzwoite wyniki. Natomiast w ostatnich miesiącach wszystkich zaskoczyła Miho Nonaka. Japonka jak dotąd zwykle była jedną z głównych rywalek Garnbret w konkurencjach technicznych, ale w tym sezonie jako pierwsza udowodniła, że konkurencje techniczne i szybkościową da się połączyć. W rywalizacji na czas też zaczęła stawać na podium. Niemniej jednak wciąż ciężko będzie jej pokonać mistrzynię świata. Do walki o medale może się włączyć również druga z Japonek – Akiyo Noguchi. Podobnie druga ze Słowenek – Mia Krampl. Słoweńsko-japońską dominację mogą zaburzyć Brytyjka Shauna Coxsey, Austriaczka Jessica Pilz, a przy odrobinie szczęścia może i Aleksandra Mirosław.

 

U mężczyzn ciężej wskazać głównego faworyta, ale chyba należy uznać za takiego Jakoba Schuberta z Austrii. Zagrozić mu mogą jednak Japończycy Tomoa Narasaki i Kai Harada oraz Kazach Riszat Chaibullin. Być może do walki włączą się też francuscy bracia pochodzący z Nowej Kaledonii – Mickael i Bassa Mawemowie. Szczególnie groźny może być ten pierwszy, młodszy.

 

Polacy

W Polsce wspinaczka sportowa jest mocna, nawet bardzo, ale... tylko w speedzie. Aleksandra Mirosław, siostry Aleksandra i Natalia Kałuckie, Patrycja Chudziak, Anna Brożek, Marcin Dzieński – to wszystko światowa czołówka, każda z tych osób zawsze walczy o najwyższe cele we wspinaczce na czas. W związku z aktualnym olimpijskim formatem marzenia o olimpijskim medalu prawdopodobnie będziemy musieli odłożyć o kolejne trzy lata, kiedy "czasowcy" powalczą o podium osobno. Przy obowiązującej kombinacji kwalifikację na igrzyska wywalczyła tylko Mirosław, dzięki zajęciu czwartego miejsca na mistrzostwach świata. Jest wielce prawdopodobne, że w Tokio zajmie dokładnie to samo miejsce. Do finału powinna się zakwalifikować, jeśli w speedzie nie zdarzy jej się potknięcie, ale tam musiałoby się jej poszczęścić, aby zanotowała mniej niż 64 punkty, jakie otrzyma przy zwycięstwie w speedzie i ostatnich miejscach w pozostałych konkurencjach. Również łut szczęście musiałby się trafić, by 64 punkty dały miejsce wyższe niż czwarte.

 

Typy redakcji poinformowani.pl:

Kombinacja kobiet: Janja Garnbret (Słowenia)

Kombinacja mężczyzn: Jakob Schubert (Austria)

 

ARCHIWUM CYKLU

Szymon Frąckiewicz

Miłośnik sportu i muzyki alternatywnej. Pasjonat geografii.