Tokio 2020 - Piłka nożna: Niemcy poza turniejem, Brazylia gra dalej, Korea demoluje!
wuestenigel, Marco Verch Professional Photographer/Flickr

Tokio 2020 - Piłka nożna: Niemcy poza turniejem, Brazylia gra dalej, Korea demoluje!

  • Dodał: Jakub Stawski
  • Data publikacji: 28.07.2021, 12:22

Dzień ostateczny w męskim turnieju piłki nożnej na tegorocznych igrzyskach w Tokio! Naprzeciw siebie stanęły reprezentacje, spośród których część już myślała o awansie, część miała nóż na gardle, a pozostałe ekipy były utrzymywane przy życiu przez ambicje. Jak zakończyła się ostatnia batalia fazy grupowej w grupach B i D?

 

Grupa B:

Korea Południowa – Honduras 6:0 (3:0)

Bramki: 12’ Hwang Ui-jo (rzut karny), 19’ Won Du-Jae (rzut karny), 45+5’ Hwang Ui-jo, 52’ Hwang Ui-jo (rzut karny), 64’ Kim Jin-Ya, 82’ Lee Kang-In

Czerwone kartki: 39’ Melendez

Tabela grupy B kształtowała się nad wyraz wyrównanie. Każda z ekip miała na swoim koncie po trzy punkty. Najlepiej zaprezentowali się jednak właśnie Koreańczycy, którzy zdemolowali Rumunów (4:0), byli oni ponadto faworytem w meczu z Hondurasem. Mieszkańcy Półwyspu Koreańskiego udowodnili swoją siłę i w pierwszych 20 minutach zdobyli dwa trafienia. Obydwa były wykorzystanymi „jedenastkami”, do których podchodzili kolejno Hwang Ui-jo oraz Won Du-Jae. Sprawa ich awansu z grupy B wydawała się wówczas już pewnikiem. Spotkanie zakończyło się istną demolką! 6:0 dla faworytów, hat-trick Hwang Ui-jo, w tym dwie bramki z rzutu karnego. Korea Południowa gra dalej!

 

Rumunia – Nowa Zelandia 0:0 (0:0)

Wyrównana sytuacja w grupie B dawała się we znaki także w tym spotkaniu, jednak trudniej było o jednoznaczne wskazanie faworyta. Ku zdziwieniu kibiców, Nowa Zelandia prezentowała otwarty futbol pełen walki, który Rumunom nie przypadł do gustu. W meczu niewiele się działo i poza zagraniami wykraczającymi poza przepisy gry w piłkę, które nagradzane były żółtymi kartonikami, nie uświadczyliśmy żadnego ze znamion „piłkarskiego widowiska”. Bezbramkowy remis pozwolił reprezentacji Nowej Zelandii na zaliczenie awansu z grupy, co jest niespodzianką tego etapu piłkarskich igrzysk!

 

Grupa D:

Arabia Saudyjska – Brazylia 1:3 (1:1)

Bramki: 27’ Al Amri - 14’ Cunha, 76’ Richarlison, 90+3’

Brazylijczycy mając 4 punkty na koncie mogli zapewnić sobie awans jedynie wygrywając w wysokim stosunku bramkowym przeciwko reprezentacji Arabii Saudyjskiej. Na ich szczęście worek z bramkami otworzył się bardzo wcześnie, bo już w 14’. Jeszcze przed upływem pierwszego kwadransa na listę strzelców wpisał się Matheus Cunha, klubowy kolega Krzysztofa Piątka. Radość „Canarinhos” nie trwała jednak zbyt długo, bowiem ledwie 10 minut później przyszło wyrównanie. Po zamianie stron jednak doszło do przebudzenia napastnika Evertonu i Richarlison zaliczył dublet. Było blisko, a bylibyśmy świadkami hat-tricka, jednak „prawie” czyni jednak wielką różnicę, gdyż jego drugie trafienie zostało anulowane po analizie VAR, która wskazała na gola strzelonego ze spalonego. Druga uznana bramka autorstwa Richarlisona padła natomiast w doliczonym czasie gry. Ostatecznie Brazylijczycy dzięki zwycięstwu nad Arabią Saudyjską zagwarantowali sobie awans z grupy D!

 

Niemcy – Wybrzeże Kości Słoniowej 1:1 (0:0)

Bramki: 73’ Lowen – 67’ Henrichs

Nasi zachodni sąsiedzi byli przed meczem skazani na porażkę lub zwycięstwo. O półśrodkach nie było mowy. Tylko wygrana przeciwko reprezentacji WKSu mogła dać im szanse na awans, każdy inny rezultat sprawiłby sensację – ich odpadnięcie już w fazie grupowej. Strzelanie rozpoczęto dopiero w drugiej części spotkania i to Niemcy zdobyli dwa trafienia, jednak… jedno z nich było bramką samobójczą autorstwa Benjamina Henrichsa. Remis sprawił, iż Amiri i spółka odpadli z igrzysk już w fazie grupowej!

Jakub Stawski – Poinformowani.pl

Jakub Stawski

Szerokie spektrum zainteresowań (polityka, psychologia, prawo, technologie, geografia, nauki o kosmosie) uzupełnia bezwarunkowa miłość do sportu, w tym głównie futbolu. Entuzjasta Elona Muska oraz Blaugrany.