Tokio 2020 - Koszykówka: Dream Team w końcu zwycięski
Wikimedia Commons, Cyrus Saatsaz

Tokio 2020 - Koszykówka: Dream Team w końcu zwycięski

  • Dodał: Łukasz Nocuń
  • Data publikacji: 28.07.2021, 18:10

Reprezentanci Stanów Zjednoczonych po porażce z Francuzami na inaugurację olimpijskich zmagań, mierzyli się dziś z Irańczykami. Spotkanie miało jednostronny przebieg, a obrońcy tytułu wygrali 120:66.

 

W zasadzie już przed spotkaniem było jasne, kto zwycięży, a obserwatorzy zadawali sobie pytanie, iloma punktami Amerykanie wygrają z Irańczykami. Po dość niespodziewanej porażce z Francją, podopieczni Gregga Popovicha wyszli na parkiet z zadaniem zrehabilitowania się. Zadanie to udało się w pełni zrealizować. Już po pierwszej kwarcie zawodnicy Dream Teamu wypracowali dwucyfrową przewagę, a na przerwę schodzili z 30-punktowym prowadzeniem. Po powrocie na parkiet trener rotował składem i dał odpocząć swoim liderom. Nie miało to najmniejszego wpływu na rezultat. Amerykanie po przerwie kontynuowali efektowną grę i dorzucili kolejne 60 punktów. Mecz zakończyli zwycięstwem 120:66. Najwięcej punktów dla podopiecznych Popovicha zdobył Damian Lillard, na którego dorobek złożyło się siedem celnych rzutów zza łuku. 

 

USA - Iran 120:66 (28:12, 32:18, 22:13, 38:23)

 

W drugim pojedynku grupy A Francuzi rywalizowali z Czechami. Europejski pojedynek rozpoczął się dość niespodziewanie, bowiem to Czesi narzucili wyżej notowanym rywalom swój styl. Niesamowita skuteczność w rzutach zza łuku - 6 trafionych na 8 prób (trafiali Jan Vesely, David Jelinek, Blake Schilb) - pozwoliła naszym południowym sąsiadom na wygranie pierwszej kwarty 28:22. Odpowiedź Trójkolorowych była jednak znakomita. Francuzi poprawili skuteczność i dołożyli przy tym agresywniejszą obronę. Wynik 29:12 w tej odsłonie meczu pozwolił im objąć bezpieczne prowadzenie przed drugą połową. Pogromcy Dream Teamu po przerwie dalej prezentowali ładny dla oka basket. 20-punktowa przewaga po trzech kwartach sprawiła, że na ostatnią Francuzi wyszli już w rezerwowym składzie. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 97:77 dla Francji, która przewodzi tabeli grupy A.

 

Francja - Czechy 97:77 (22:28, 29:12, 26:16, 20:21)

 

Grupa A 

 

1. Francja 4 pkt

2. USA 3 pkt 

3. Czechy 3 pkt 

4. Iran 2 pkt

 

 

W grupie B na początku dnia doszło do pojedynku Nigeryjczyków z Niemcami. Kapitalne zawody zagrał Jordan Nwora, który nieco ponad tydzień temu świętował zdobycie mistrzostwa NBA z Milwaukee Bucks. Nigeryjczyk grał dziś koncertowo - zdobył 33 punkty i zebrał siedem piłek, ale to nie wystarczyło na grających bardziej zespołowo Niemców. Podopieczni Henrika Roedla grali doskonale w ataku (zanotowali skuteczność 54% w rzutach z pola) i w pełni zasłużenie wygrali 99:92. Najskuteczniejszy w zwycięskiej ekipie był Johannes Voigtmann (19). Co więcej - aż pięciu zawodników przekroczyło 10 oczek.

 

Nigeria - Niemcy 92:99 (21:24, 29:26, 24:24, 18:25)

 

Australijczycy, stawiani przed igrzyskami w roli drużyny mogącej zagrozić Amerykanom, na razie prezentują się w Tokio solidnie. Co prawda w trakcie rywalizacji z Włochami mieli gorsze momenty, jednak  zachowywali więcej zimnej krwi w kluczowych dla losów meczu momentach. Słabszy dzień miał dziś lider Boomers - Patty Mills. Zawodnik San Antonio Spurs zdobył 16 oczek, ale był przy tym bardzo nieskuteczny. Trafił tylko 6 na 17 oddanych prób z pola, w tym tylko dwie "trójki" na dziewięć prób. Na szczęście dla Australijczyków miał dziś wsparcie w kolegach - Jock Landale rzucił 18 punktów, a kolejne 15 dołożył Joe Ingles. Wynik 86:83 dla Millsa i spółki stawia ich w komfortowej sytuacji przed ostatnim meczem z Niemcami. W przypadku wygranej będą rozstawieni w fazie pucharowej i trafią na niżej notowanych rywali.

 

Włochy - Australia 83:86 (25:25, 20:19, 17:21, 21:21)

 

Grupa B

 

1. Australia 4 pkt 

2. Włochy 3 pkt 

3. Niemcy 3 pkt 

4. Nigeria 2 pkt