Tokio 2020 - Lekkoatletyka: dramat Lewandowskiego, "Aniołki" pewnie w finale

Tokio 2020 - Lekkoatletyka: dramat Lewandowskiego, "Aniołki" pewnie w finale

  • Dodał: Radosław Kępys
  • Data publikacji: 05.08.2021, 15:18

Świetny bieg żeńskiej sztafety 4x400, szczęśliwie uzyskany finał przez Michała Rozmysa, a w tle dramat Marcina Lewandowskiego, w końcu bardzo ciekawe zakończenie wieloboju, w którym główne role odgrywali Polacy. Wieczór na Stadionie Olimpijskim w Tokio był bardzo interesujący.

 

Jednym z ważniejszych elementów wieczoru na Stadionie Olimpijskim w Tokio były eliminacje sztafety 4x400 metrów kobiet. Polki trafiły do dużo łatwiejszego biegu eliminacyjnego obok Bahamek, Belgijek, Niemek, Szwajcarek, Australijek, Kubanek i Francuzek. Jak można się było spodziewać, nasze „Aniołki Matusińskiego” rozbiły całą stawkę, zdecydowanie wygrywając, o dobrych kilka metrów przed resztą, a biegnąca na ostatniej zmianie Justyna Święty-Ersetic na ostatnich metrach mocno zwolniła, bo nie musiała nadwyrężać sił tak bardzo potrzebnych na finał. Czas Polek – 3:23,10 był dobrym prognostykiem przed finałem. W drugim półfinale stawka była dużo mocniejsza, ale prym wiodły te sztafety, które miały to zrobić – Amerykanki i Jamajki. Wyścig zwyciężyły te pierwsze z czasem 3:20,86. Jamajki pobiegły 3:21,95, a do finału poza trzema faworyzowanymi sztafetami dostały się jeszcze Brytyjki, Kubanki, Belgijki, Holenderki i Kanadyjki. Decydujący wyścig w sobotę o 14:30.

 

Olbrzymie rozczarowanie – po raz drugi w przeciągu kilku dni – przeżyliśmy oglądając bieg na 1500 metrów mężczyzn, a konkretnie półfinały tej rywalizacji. Liczyliśmy, że po tym, jak Marcin Lewandowski upadł w eliminacjach i został dołączony do półfinału decyzją sędziów, limit pecha się wyczerpał. Nic z tych rzeczy. Polak bieg półfinałowy zaczął bardzo dobrze. Bieg w środku stawki, bardziej po wewnętrznej stronie, jednak w pewnym momencie zszedł z toru, z powodu bolesnego skurczu i stało się jasne, że na pewno Polaka nie będzie w finale. W tym wypadku liczyliśmy jeszcze na Michała Rozmysa, który startował w drugim wyścigu półfinałowym. Tu jednak czekał na nas kolejny pech… Tuż po starcie Polakowi spadł jeden but, a w takich warunkach nie da się równo biec po bieżni i to z takimi rywalami. Co ciekawe, bieg Polaka, w którym był on ostatni został okraszony przez Abela Kipsanga nowym rekordem olimpijskim – 3:31,65. To pobicie rezultatu Noaha Ngeny’ego – 3:32,07. Tymczasem już dłuższą chwilę po biegu dowiedzieliśmy się, że Michał Rozmys został dołączony do składu finalu, dzięki temu, że ktoś przyczynił się do utraty buta przez Polaka. Decydujący wyścig w sobotę.

 

15 zawodniczek wystartowało w finale skoku o tyczce kobiet. To ta rywalizacja rozpoczęła zmagania w ramach sesji wieczornej zawodów na Stadionie Olimpijskim w Tokio. Wśród faworytek konkursu można było wymienić Amerykanki Katie Nageotte i Sandi Morris, które w tym sezonie regularnie skakały powyżej 4,80, Rosjankę Anżelikę Sidorową, Brytyjkę Holly Bradshaw czy też Greczynki – Katerinę Stefanidi i Nikoletę Kyriakopoulou. Rywalizacja mogła być zacięta, ale wiele zależało od panujących warunków atmosferycznych. Początek był słaby. Z pierwszymi wysokościami nie poradziło sobie kilka zawodniczek, a 4,50 w pierwszej próbie zaliczyła piątka. Dwie zawodniczki – Anicka Newell z Kanady i Morgann Leleux Romero odpadły już na tej wysokości. Było jasne, że zawodniczki mogą mieć w czwartek trudne zadanie z zaliczeniem znaczących wysokości, ale zaskoczeniem było to, że już na drugiej (4,70) odpadło 9 kolejnych startujących – w tym Yarisley Silva, Robeilys Peinado czy Nikoleta Kyriakopolou. Wtedy w konkursie została czwórka – Sidorowa, Bradshaw, Nageotte i Stefanidi.

 

Jako pierwsza 4,80 zaliczyła Rosjanka, robiąc duży krok w kierunku złotego medalu. Chwilę później to samo zrobiła Katie Nageotte, ale w jej wypadku problematyczne były zrzutki na poprzednich wysokościach. Gorsze nie chciały być Bradshaw i Stefanidi, ale one zrobiły to w drugich próbach i były w gorszej sytuacji. Do próby na 4,85 w znakomitym stylu podeszły Sidorowa, Bradshaw i Nageotte. W takiej kolejności wszystkie tyczkarki zaliczyły tę wysokość w pierwszej próbie i taką kolejność w klasyfikacji zachowały też na tym etapie. Stefanidi musiała zagrać va banque i przeniosła na 4,90. Pierwszej próby nie skoczyła, drugiej zresztą też i zakończyła udział w konkursie. Jako pierwsza z tą poważną już wysokością poradziła sobie Katie Nageotte, czym postawiła w szachu rywalki, a przede wszystkim Sidorową. Ta przeniosła wysokość na 4,95, ale nie skoczyła przez co mogła cieszyć się ze srebra. Złoto dla Nageotte, która próbowała jeszcze skakać, ale nawet nie podeszła do  5,01. Brąz dla Holly Bradshaw, która skończyła konkurs po trzech nieudanych próbach na 4,90.

 

W czwartek poznaliśmy też najszybszego człowieka na dystansie jednego okrążenia 400 metrów. Nie było w gronie finalistów rekordzisty świata z 2016 roku – Wayde Van Niekerka, który przepadł we wcześniejszej fazie. Wśród faworytów byli inni: Kirani James (Grenada), Anthony Jose Zambrano (Kolumbia), Michael Cherry i Michael Norman (USA) czy Steven Gardiner (Bahamy). Najlepiej pobiegł ten ostatni. Od początku trzymał się gdzieś w przodzie, kontrolując stawkę, a na ostatniej prostej wyprzedził Kirani Jamesa, przed którego jeszcze w ostatnim momencie wdarł się Kolumbijczyk Jose Zambrano – czas zwycięzcy 43,85 to najlepszy rezultat  mistrza olimpijskiego w tym sezonie, a także 6. rezultat zwycięzcy finału w historii igrzysk.

 

Po południu rywalizację kończyli wieloboiści i wieloboistki. Bardzo zadowoleni mogliśmy być z Adrianny Sułek, która po sześciu konkurencjach była ostatnią klasyfikowaną zawodniczką (20.), ale znakomicie spisała się w słabszej grupie B biegu na 800 metrów i do końca walczyła o zwycięstwo z Xenią Krizsan. To dało czas 2:07,99 i 995 punktów, co było rekordem życiowym. Po mistrzostwo olimpijskie sięgnęła Nafissatou Thiam – 6791 punktów, druga była Holenderka Anouk Vetter – 6689, a na trzecim miejscu skończyła Emma Oosterwegel – druga z Holenderek (6590). Adrianna Sułek zajęła 16. miejsce w całej rywalizacji – 6164. U siedmioboistów odbyły się wieczorem dwie konkurencje. Wiesiołek zaliczył w rzucie oszczepem tylko 51,60, dzięki czemu wyprzedził jednego zawodnika z grupy B i był 20. (612 punktów). To przed ostatnią konkurencją 1500 metrów dawało Wiesiołkowi 14. Miejsce. Świetnie spisał się on jednak w biegu na 1500 metrów i z rezultatem 4:30,02 był 4., a w końcowej klasyfikacji zajął 12. lokatę (8176). Zwyciężył z rekordem olimpijskim  Kanadyjczyk Damian Warner (9018) przed Kevinem Mayerem (8726) oraz Ashleyem Moloneyem (8649).

 

Wyniki:

 

Skok o tyczce kobiet:
1. Katie Nageotte - Stany Zjednoczone - 4,90
2. Anzhelika Sidorowa - Rosyjski Komitet Olimpijski - 4,85
3. Holly Bradshaw - Wielka Brytania - 4,85
4. Katerina Stefanidi - Grecja - 4,80
5. Maryna Kyłypko - Ukraina - 4,50
5. Wilma Murto - Finlandia - 4,50
5. Tina Sutej - Słowenia - 4,50

400 metrów mężczyzn:

1. Steven Gardiner - Bahamy - 43,85
2. Anthony Jose Zambrano - Kolumbia - 44,08
3. Kirani James - Grenada - 44,19
4. Michael Cherry - Stany Zjednoczone - 44,21
5. Michael Norman - Stany Zjednoczone - 44,31
6. Christopher Taylor - Jamajka - 44,79
7. Isaac Makwala - Botswana - 44,94
8. Liemarvin Bonefacia - Holandia - 45,07

Siedmiobój kobiet:
1. Nafissatou Thiam - Belgia - 6791
2. Anouk Vetter - Holandia - 6689
3. Emma Oosterwegel - Holandia - 6590
4. Noor Vidts - Belgia - 6571
5. Kendell Williams - Stany Zjednoczone - 6508
6. Annie Kunz - Stany Zjednoczone - 6420
7. Carolin Schafer - Niemcy - 6419
8. Ivona Dadić - Austria - 6403
16. Adrianna Sułek - Polska - 6164

Dziesięciobój mężczyzn:
1. Damian Warner - Kanada - 9018
2. Kevin Mayer - Francja - 8726
3. Ashley Moloney - Australia - 8649
4. Garrett Scantling - Stany Zjednoczone - 8611
5. Pierce Lepage - Kanada - 8604
6. Zachery Ziemek - Stany Zjednoczone - 8435
7. Lindon Victor - Grenada - 8414
8. Ilja Szkureniow - Rosja - 8413
12. Paweł Wiesiołek - Polska - 8176 

 

Radosław Kępys – Poinformowani.pl

Radosław Kępys

Mam 30 lat. W październiku 2017 roku uzyskałem dyplom magistra Politologii na Wydziale Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Wcześniej od 2015 roku pisałem dla igrzyska24.pl. Odpowiedzialny za biathlon, kajakarstwo, pływanie, siatkówkę i siatkówkę plażową, ale w tym czasie pisałem informacje z bardzo wielu sportów - od lekkiej atletyki po narciarstwo alpejskie. Sport to moja pasja od najmłodszych lat i na zawsze taką pozostanie. Poza nim uwielbiam dobrą literaturę, dobrą muzykę i dobre jedzenie. Interesuje się też historią najnowszą i polityką.