Lekkoatletyka - MŚ U20: świetni sprinterzy, miotacze tuż za podium
Wojciech Nowakowski

Lekkoatletyka - MŚ U20: świetni sprinterzy, miotacze tuż za podium

  • Dodał: Arkadiusz Kubiak
  • Data publikacji: 20.08.2021, 17:20

Dwa czwarte miejsca wywalczyli polscy lekkoatleci trzeciego dnia rozgrywanych w Nairobi mistrzostw świata U20. Z bardzo dobrej strony zaprezentowali się sprinterzy i płotkarze.

 

Wysokie miejsca na listach zgłoszeniowych kazały nam upatrywać w obu dzisiejszych finałach konkurencji rzutowych naszych szans na medal. Jako pierwsi do rywalizacji przystąpili oszczepnicy. Eryk Kołodziejczak chciał zmazać plamę jaką był bardzo słaby występ na mistrzostwach Europy U20 w Tallinnie, gdzie nie udało mu się przejść eliminacji. Zawodnik LUKS Startu Nakło rozkręcał się powoli, ale trzeba przyznać, że rzucał dość regularnie - w każdej z prób przekraczał 70 metrów. Już po pierwszych trzech kolejkach stało się jasne, że czołowe lokaty mogą być poza zasięgiem juniorskiego mistrza kraju. Fin Janne Laspa i Ukrainiec Artur Felfner przekroczyli bowiem granicę 76 metrów, podczas gdy "życiówka" Polaka to 74,77 m. Trzecie miejsce było jednak w zasięgu gdyż słabiej niż w eliminacjach (tam aż 78,02 m) rzucał Nigeryjczyk Nnamdi. Afrykanin jednak zakończył zmagania z wynikiem 74,48 m, podczas gdy Kołodziejczak w najlepszym rzucie uzyskał 74,06 m. Wystarczyło to do zajęcia 4. miejsca. 

 

Po oszczepnikach rywalizację rozpoczęli młociarze, a wśród nich mistrz Europy juniorów Dawid Piłat. Polak w pewnym momencie nawet prowadził (75,95 m w II próbie), ale potem trzech zawodników z rzędu przerzuciło 77 metr. Ta granica stała się wyzwaniem dla naszego reprezentanta i ostatecznie i jemu udało się ją pokonać - 77,09 m w V próbie - ale ciągle nie było to wystarczająco do wejścia choćby na najniższy stopień podium. Liczyliśmy, że może powtórzy się scenariusz z Tallinna, gdzie Piłat wyrwał złoto ostatnim rzutem, jednak tym razem nic takiego nie miało miejsca (72,00 m). Do podium zabrakło 61 cm, do złota - 74 cm. Zwycięzca, Czech Jan Dolezalek, na mistrzostwach Europy nie zmieścił się na podium, a jego dzisiejszy "złoty" wynik (77,83 m) nie dałby mu w Tallinnie nawet brązu. 

 

Świetny dzień mają za sobą za to sprinterzy i ich sukcesom nie umniejsza brak przeciwników m.in. z USA czy Wielkiej Brytanii. Dzięki fantastycznej postawie naszych reprezentantów, będziemy oglądać Polaków w finałach 200 m kobiet i mężczyzn, oraz 100 i 110 m przez płotki. 

 

Jako pierwsza awans, z rekordem życiowym 13,36 s wywalczyła rywalizująca na 100 m ppł Weronika Barcz. Zawodniczka AZS-u Łódź minęła linię mety w swoim półfinale jako druga. O ogromnym pechu może mówić druga z naszych reprezentantek, Marika Majewska. Polka wygrała swój bieg eliminacyjny w sesji porannej, a w półfinale wyraźnie biegła na dającej awans drugiej pozycji, ale potknęła się na przedostatnim płotku i ostatecznie dobiegła dopiero szósta. Barcz za to do finału weszła z trzecim rezultatem.

 

Wyczyn koleżanki z kadry powtórzył niedługo później Jakub Szymański. Z wynikiem 13,50 s zajął drugie miejsce w swoim półfinale i z czwartym czasem awansował do jutrzejszego finału. Tam faworyt wydaje się być jeden. Francuz Sasha Zhoya w dzisiejszym półfinale ustanowił nowy rekord świata juniorów (12,93 s). 

 

Bardzo dużą niespodziankę sprawiła w rywalizacji na 200 m Marta Zimna. Choć nikt nie widział w niej kandydatki do finału, zawodniczka Orkanu Września ustanowiła świetną "życiówkę" 23,57 s i zajmując 3. miejsce w swoim biegu awansowała do walki o medale z najlepszym czasem spośród zawodniczek spoza czołowej dwójki. O kolejną niespodziankę może być jednak ciężko, rywalizację zdominowały zawodniczki z Afryki, a wśród nich dwie Namibijki - Christine Mboma (medalistka z Tokio na tym dystansie) i Beatrice Masilingi. Ta druga, która wczoraj zdobyła srebro na 100 m, dzisiaj pobiła rekord mistrzostw wynikiem 22,19 s. 

 

Kapitalnym rekordem życiowym na tym samym dystansie u panów popisał się Jakub Pietrusa. Biegnąc na najbardziej zewnętrznym torze uzyskał 20,70 s i zajmując 2. miejsce awansował do finału. Polak po raz pierwszy w karierze złamał granicę 21 sekund i jednocześnie został liderem krajowych tabel wśród seniorów. 

 

W ostatnim finale dnia, biegu na 3000 m z przeszkodami kobiet, Natalia Bielak zajęła 12. (10:57,21), a Julia Koralewska 15. miejsce (11:22,23). Po długim finiszu (zdublowała obie Polki) złoto wywalczyła Kenijka Jackline Chepkoech. 

 

W sesji porannej kwalifikacje skoku w dal przebrnęły Roksana Jędraszak (6,14 m) i Anna Matuszewicz (6,08 m), a nowy rekord życiowy i pewny awans do finału wywalczyła młociarka Karolina Bomba (62,22 m).  Dopiero w sesji popołudniowej Polakom trafiła się pierwsza porażka. Półfinału nie przeszedł przeszkodowiec Michał Zieleń. Jego wynik 9:34,93 był pierwszym nie dającym awansu. 

 

Złoto w skoku o tyczce wywalczył 17-letni Białorusin Matwiej Wołkow (5,45 m), podczas gdy rzut dysk kobiet wygrała startująca pod neutralną flagą Rosjanka Wioletta Ignatiewa (57,84 m). W sesji popołudniowej ze złotych medali cieszyli się jeszcze Finowie (Janne Laspa w oszczepie), Szwedzi (Maja Askag w trójskoku), Francuzi (Erwan Konate w skoku w dal), a także wspomniani wyżej Czesi (rzut młotem) i Kenijczycy (3000 m z przeszkodami).

Arkadiusz Kubiak

Z wykształcenia dziennikarz i hispanista. Zagorzały fan lekkiej atletyki, olimpizmu i kina. Na igrzyska24 od 2012 roku, pisząc głównie o Królowej Sportu i taekwondo olimpijskim. Kiedyś łodzianin, obecnie sofijczyk.