F1 - GP Holandii: Max Verstappen triumfuje na ojczystym torze
Morio

F1 - GP Holandii: Max Verstappen triumfuje na ojczystym torze

  • Dodał: Kinga Marchela
  • Data publikacji: 05.09.2021, 17:15

Trzynasty wyścig sezonu rozegrano na ojczystym torze Maxa Verstappena w Zandvoort. Tym większa była radość kibiców, gdy Holender jako pierwszy minął flagę w biało-czarną szachownicę. Wraz z nim na podium stanęli kierowcy Mercedesa.  

 

Wyścig na holenderskim torze nie należał do najciekawszych. Najwięcej akcji doświadczyliśmy na początkowych okrążeniach. Wraz ze zgaszeniem świateł świetnie wystartował Max Verstappen, utrzymując się tym samym na prowadzeniu. Za nim podążyli Lewis Hamilton i Valtteri Bottas. W dalszej części stawki było ciasno, ale nie zaszły praktycznie żadne zmiany. Świetny manewr wykonał Fernando Alonso, wskakując o dwa miejsca na 7. pozycję. Antonio Giovinazzi już na samym początku spadł o trzy pozycję, przejeżdżając kolejne okrążenia jako 10. zawodnik.  

 

Nasza uwaga od początku skupiona była na Sergio Perezie, który z racji na wymianę kompletu komponentów jednostki napędowej w bolidzie startował z alei serwisowej. Zdawało się, że Meksykanin bez problemu wyprzedzi zawodników z końcówki stawki, jednak utrudniał mu to tłok na torze i mało dogodnych okazji. Dopiero po szesnastym okrążeniu wyprzedził Nikitę Mazepina, a chwilę później Nicholasa Latifiego. Później kierowca przez dłuższy czas jechał na 16. pozycji, by następnie skorzystać ze zjazdów kierowców na pit stopy. Od początku było wiadome, że taka będzie jego strategia, gdyż Meksykanin przystąpił do wyścigu na twardych oponach.  

 

W okolicach 20 okrążenia zaczęły się zjazdy do alei serwisowej na zmianę opon. Jako pierwszy z czołówki zawitał tam Lewis Hamilton, który niestety zaliczył wolny pit stop (3.6 sekundy) i wyjechał na trzeciej pozycji za kolegą z drużyny. Na kolejnym okrążeniu w jego ślady poszedł Holender, zmieniając opony na pośrednie, tak samo jak Brytyjczyk. Szybka organizacja ekipy Red Bulla pozwoliła mu wyjechać pomiędzy kierowcami Mercedesa. Wiadome było, że wyprzedzenie Fina będzie formalnością, gdyż czekał go jeszcze zjazd na pit stop. Tak też stało się na prostej startowej na 31. okrążeniu. Kierowca Red Bulla pięknie wyprzedził Bottasa obejmując tym samym prowadzenie. Brytyjczyk również bez problemu pokonał Fina, którego miękkie opony były już na wykończeniu. Okrążenie później ściągnięto Valtteriego do boksu, ale Charles Leclerc był na tyle daleko, że Fin spokojnie wyjechał pozostając na trzeciej pozycji.  

 

Osiem okrążeń później w alei serwisowej zawitał ponownie Lewis Hamilton. Mimo szybszego niż wcześniej pit stopu Brytyjczyk wyjechał z 23-sekundową stratą do lidera. Chwilę potem także Holender zdecydował się na zmianę obok. Znów byliśmy świadkami szybkiej akcji Red Bulla i kierowca po 2.1 sekundy wyjechał na prowadzenie. Jego przewaga była już na tyle duża, że tylko wypadek mógłby pozbawić go wygranej.  

 

Pod tym właśnie względem niedzielny wyścig był o wiele spokojniejszy od poprzednich dni rywalizacji. Nie byliśmy świadkami żadnej wielkiej kraksy. Do przyblokowania kół doszło m.in. u Giovinazziego, a Sebastian Vettel zakręcił się przy trzecim zakręcie. Do kontaktu doszło także między Norrisem a Perezem podczas próby wyprzedzania. Ostatecznie żaden z nich nie wypadł z toru, a Meksykanin wyprzedził Brytyjczyka i awansował na dziewiąte miejsce. Tylko dwóch kierowców nie ukończyło wyścigu. W połowie rywalizacji w boksie pojawił się Nikita Mazepin, który postanowił wycofać się z gry. Chwilę później do alei serwisowej zjechał Yuki Tsunoda, który stracił moc w samochodzie i nie był w stanie ukończyć wyścigu.  

 

Cztery okrążenia przed końcem do boksu ściągnięto Valtteriego Bottasa, jednak przyblokowane koło zakończyło się pięciosekundowym pit stopem. Fin próbował walczyć o najszybszy czas okrążenia, jednak ten przypadł jego koledze z zespołu, który zmienił opony na przedostatnim okrążeniu.  

Kolejność pierwszej trójki nie zmieniła się już do końca. Jako pierwszy linię mety przekroczył Max Verstappen. Drugi dojechał Lewis Hamilton, a trzeci był Valtteri Bottas

 

Polscy kibice tego dnia skupiali się na kierowcy spoza pierwszej trójki. Robert Kubica startujący w zastępstwie za Kimiego Raikkonena rywalizował w zawodach Formuły 1 po raz pierwszy od 2019 roku. Wtedy to startował w Abu Dhabi w barwach Williamsa. Nasz kierowca dawał dziś z siebie wszystko, walcząc zacięcie m.in. z Sebastianem Vettelem. Ostatecznie ukończył wyścig na miejscu 15. 

 

Wyniki wyścigu