Tokio 2020 - Jak było miesiąc temu? (6 sierpnia)

Tokio 2020 - Jak było miesiąc temu? (6 sierpnia)

  • Dodał: Aleksandra Suszek
  • Data publikacji: 06.09.2021, 16:28

Wczoraj zakończyła się paraolimpiada, ale my w naszym cyklu cały czas wspominamy o igrzyskach olimpijskich. Przedostatni dzień imprezy czterolecia był nie tylko dniem rozstrzygnięć medalowych w wielu dyscyplinach. Przyniósł także nam, polskim kibicom, wiele radości i, przede wszystkim, ogromną niespodziankę w Sapporo. Jak było miesiąc temu i co działo się wtedy w stolicy Japonii?

 

Największa niespodzianka na "dzień dobry"

Jak w każdej innej dyscyplinie, w przypadku lekkoatletyki we wszystkich konkurencjach było grono faworytów do medali. W większości z nich przewidywania się sprawdziły, ale chyba nikt nie spodziewał się tego, co wydarzyło się w nocy w Sapporo. W chodzie na 50 kilometrów startowało trzech Polaków. I gdy część kibiców budziła się na najważniejsze wydarzenia sportowe tego dnia, czekało na nich spore zaskoczenie - i to nie byle jakie! Dawid Tomala, który wyścig na 50km ukończył dopiero po raz drugi w życiu, przekroczył linię mety jako pierwszy. Piękny sen stał się faktem, a obrazek Polaka przechodzącego przez taśmę z napisem "Tokyo 2020" na długo pozostanie w pamięci. Tomala zapisał się bowiem w historii lekkiej atletyki złotymi zgłoskami, jako drugi Polak, który dokonał tak sensacyjnego sukcesu - wcześniej to Robert Korzeniowski trzykrotnie maszerował po złoto olimpijskie (w 1996, 2000 i 2004 roku - przyp. red.). Został on także ostatnim mistrzem olimpijskim w tej konkurencji, bo chód na 50 km nie pojawi się już w programie kolejnych imprez olimpijskich.

Królowa Sportu dumą Polaków

Nie tylko jeden medal tego dnia wywalczyli polscy lekkoatleci. Bardzo liczyliśmy na dobre występy Marii Andrejczyk, która przystępowała do finału w rzucie oszczepem, jako liderka światowych list. Polka sprostała oczekiwaniom i spisała się na medal, dosłownie! Jedyną zawodniczką, która przeszkodziła jej w drodze do złota, była świetnie dysponowana Chinka Shiying Lyu.  

Rekordzistka świata i... nadzieja medalowa Paryża?

Pozostańmy jeszcze przy Biało-Czerwonych. Choć tym razem bez medalu, to wiele radości sprawiła nam także Aleksandra Mirosław. Reprezentantka Polski we wspinaczce sportowej fenomenalnie radzi sobie w speedzie i zdecydowanie potwierdziła to w Tokio. Mierzyła się w finale pierwszej z trzech konkurencji z Francuzką i zdeklasowała ją całkowicie, uzyskując czas 6,84 sekundy, co okazało się wynikiem o dwanaście sekund lepszym od poprzedniego rekordu świata. Taki wynik napawa nas optymizmem w związku z misją Paryż 2024. Dlaczego? Aleksandra Mirosław może tam zdobyć medal, bowiem speed, bouldering oraz lead będą traktowane jako trzy osobne konkurencje.

Medale rozdane w sportach zespołowych

Jako że 6 sierpnia był przedostatnim dniem igrzysk olimpijskich, to właśnie wtedy odbyły się finały w wielu sportach drużynowych. Poznaliśmy mistrzynie olimpijskie w siatkówce plażowej, którymi zostały Amerykanki, w hokeju na trawie niepokonana okazała się reprezentacja Holandii, a w żeńskiej piłce nożnej o tym, jakie medale trafią do Szwecji i Kanady, zadecydowały rzuty karne. Ostatecznie złoto zawisło na szyjach piłkarek z Ameryki Północnej. 

 

O tym, jak wspólnie z Wami przeżywaliśmy ten dzień podczas relacji na żywo, możecie przypomnieć sobie tutaj

Aleksandra Suszek – Poinformowani.pl

Aleksandra Suszek

Od dziecka jestem zagorzałym kibicem Biało-Czerwonych. Najbliżej mi do siatkówki i skoków narciarskich, jednak śledzę prawie każde zawody, w których występują nasi reprezentanci. Na portalu zajmuję się głównie siatkowką, piszę także o piłce ręcznej, lekkoatletyce, wioślarstwie, szermierce i łyżwiarstwie figurowym.