Piłka nożna kobiet: sensacja w Koninie, Sportis z kompletem punktów
Tomasz Woźniak/Poinformowani.pl

Piłka nożna kobiet: sensacja w Koninie, Sportis z kompletem punktów

  • Dodał: Wiktoria Kornat
  • Data publikacji: 11.09.2021, 21:50

W weekend rozegrano piątą kolejkę kobiecej Ekstraligi, a ta przyniosła nam dwie sensacje. Sportis Bydgoszcz ograł Medyk Konin na jego własnym terenie, a AP Lotos Gdańsk zgarnął komplet punktów w starciu z akademiczkami z Krakowa. Mistrzynie Polski z Sosnowca wbiły jedenaście bramek beniaminkowi z Tarnowa.

 

Medyk Konin – Sportis KKP Bydgoszcz

Piłkarki Medyka Konin do weekendowej rywalizacji przystępowały podrażnione zeszłotygodniową porażką z SMS-em Łódź.  W sobotę ekipę w Wielkopolski czekał pojedynek z bydgoskim Sportisem. Bydgoszczanki w poprzedniej kolejce pokonały AP Lotos Gdańsk, notując swoje pierwsze zwycięstwo w tym sezonie i z pewnością zamierzały pójść za ciosem. Faworytem do zgarnięcia kompletu punktów były jednak podopieczne trenera Romana Jaszczaka. "Medyczki" od samego początku próbowały rozgrywać spotkanie na swoich warunkach, ale musiały uważać na groźnie kontrującą drużynę z Bydgoszczy. Mimo dominacji w posiadaniu piłki, gospodyniom brakowało kreatywności, a wszelkie próby sforsowania szczelnej defensywy Sportisu nie przynosiły zamierzonych efektów. Na domiar złego dla konińskiego Medyka w 18. minucie Sportis zdołał zaskoczyć miejscowe i objął prowadzenie w tym spotkaniu. Na uderzenie z dystansu zdecydowała się Karolina Majda, a błąd popełniła Oliwia Szymczak. Wydawało się, że golkiperka gospodyń ma już piłkę w rękawicach, ale ostatecznie ta przeleciała jej między nogami i Sportis znalazł się w bardzo korzystnym położeniu. Do przerwy rezultat nie uległ zmianie, a po powrocie na murawę podopieczne trenera Romana Jaszczaka wciąż nie potrafiły znaleźć sposobu na pokonanie Natalii Piątek. Z każdą kolejną upływającą minutą zapowiadało się na to, że kibice zgromadzeni na trybunach stadionu im. Złotej Jedenastki Kazimierza Górskiego będą świadkami niemałej sensacji. Piłkarki z Wielkopolski mocno naciskały bydgoski Sportis, ale przyjezdne były zdeterminowane, by z niełatwego terenu wywieźć komplet punktów. I tak też się stało, "Medyczki" nie zdołały doprowadzić nawet do remisu i po bezbarwnym spotkaniu musiały uznać wyższość spisywanych na porażkę rywalek z Bydgoszczy. Dzięki temu zwycięstwu Sportis przesunął się na szóstą lokatę w ligowej tabeli, natomiast koninianki spadły na miejsce numer pięć.

 

GKS Katowice – Olimpia Szczecin

Na pierwsze punkty w nowym sezonie Ekstraligi kobiet liczyły też piłkarki szczecińskiej Olimpii. Ekipę z Pomorza w sobotę czekał wyjazd na niełatwy teren do Katowic. Podopieczne trenera Adama Gołubowskiego w poprzedniej kampanii były rewelacją rundy wiosennej, ale po wakacyjnej przerwie gra Olimpijek nie wygląda już tak dobrze. Cztery mecze, cztery porażki, ten bilans sprawił, że zawodniczki klubu ze Szczecina plasują się obecnie na przedostatniej pozycji w ligowej tabeli. Katowiczanki natomiast liczyły na podtrzymanie passy trzech zwycięstw z rzędu i tej sztuki udało im się dokonać. Mecz w Katowicach od początku przebiegał pod dyktando miejscowych, natomiast szczecinianki szukały swoich okazji do zaskoczenia defensywy rywalek w grze z kontrataku. W 16. minucie w zamieszaniu podbramkowym najprzytomniej zareagowała Katerina Vojtkova i to katowiczanki objęły prowadzenie. Dokładnie dwadzieścia minut później na 2:0 podwyższyła Alicja Dyguś. Piłkarki GieKSy dwubramkowym prowadzeniem się jednak nie zadowoliły i po powrocie na murawę niezmiennie atakowały bramkę ekipy z Pomorza. Olimpijki nie zamierzały jednak się poddawać i w 78. minucie zdobyły gola kontaktowego, a do siatki miejscowych trafiła Bissong. Katowiczanki nie dały sobie wydrzeć zwycięstwa, a komplet punktów dla GKS-u w doliczonym czasie gry przypieczętowała Klaudia Maciążka. GieKSa zanotowała kolejną wygraną i plasuje się obecnie na czwartej lokacie, tuż przed konińskim Medykiem, natomiast Olimpia Szczecin znajduje się na samym dnie ligowej tabeli i wciąż czeka na pierwsze punkty w tym sezonie kobiecej Ekstraligi.

 

Czarni Sosnowiec – Tarnovia Tarnów

Starcie mistrzyń kraju z beniaminkiem ligi miało jednego faworyta, ale ekipa z Tarnowa z pewnością zamierzała jak najbardziej utrudnić faworyzowanym sosnowiczankom marsz po komplet punktów. Tarnovia początek debiutanckiego sezonu w Ekstralidze może zaliczyć do udanych – sześć oczek po czterech kolejkach, miejsce w środku ligowej tabeli – to osiągnięcie, które może cieszyć fanów drużyny z Tarnowa. W sobotę debiutantki otrzymały jednak solidną lekcję futbolu od doświadczonej ekipy z Sosnowca. Czarni nie pozostawili złudzeń beniaminkowi i ograli Tarnovię aż 11:0. Przyjezdne zdołały skutecznie odpierać naciski miejscowych przez nieco ponad kwadrans, gdyż od 18. minuty to sosnowiczanki zaczęły układać sobie mecz. Wtedy to na prowadzenie mistrzynie kraju wyprowadziła Nikol Kaletka. W pierwszej odsłonie gospodynie zdobyły jeszcze dwie bramki, najpierw po indywidualnym rajdzie trafiła Martyna Wiankowska, a tuż przed przerwą gola na 3:0 zdobyła Wiktoria Kuciewicz. Po powrocie na murawę worek z bramkami rozwiązał się na dobre - hat-tricka skompletowała Wiankowska, po dwie bramki zdobyły Zofia Buszewska i Veronika Slukova, a na listę strzelczyń wpisała się też Kornelia Grosicka. Piłkarki Czarnych Sosnowiec dały pokaz siły i pokonały beniaminka z Tarnova różnicą jedenastu trafień.

 

Rekord Bielsko-Biała – TME UKS SMS Łódź

Komplet zwycięstw mają na swoim koncie srebrne medalistki minionego sezonu, piłkarki łódzkiego SMS-u. W poprzedniej kolejce łodzianki stoczyły zażarty bój z konińskim Medykiem i ostatecznie wyszły z tego pojedynku zwycięsko. W sobotę na rozpędzoną ekipę wicemistrza kraju czekało spotkanie z beniaminkiem – Rekordem Bielsko-Biała. Bielszczanki w poprzedniej kolejce nie zdołały wywalczyć choćby punktu w starciu z drugim debiutantem, zespołem Tarnovii Tarnów. W sobotę na Rekord czekało jeszcze trudniejsze zadanie, gdyż piłkarki z Łodzi grają jak dotychczas bezbłędnie. Również w tym spotkaniu łodzianki zagrały na "zero z tyłu", a do bramki rywalek trafiały pięciokrotnie. Mecz od samego początku przebiegał wedle przewidywań, to przyjezdne atakowały, a rekordzistki musiały mocno pracować w defensywie. Zapowiadało się na to, że pierwsza odsłona zakończy się bezbramkowym remisem, ale jeszcze przed gwizdkiem kończącym tę partię do siatki Rekordu drogę znalazło uderzenie głową Anny Rędzi. Do szatni piłkarki SMS-u schodziły ze skromnym, jednobramkowym prowadzeniem. Początek drugiej połowy to dwa szybkie trafienia w wykonaniu przyjezdnych, najpierw na 2:0 podwyższyła Dominika Kopińska, a chwilę później Wiktorię Berdys pokonała Paulina Filipczak. W 54. minucie łodzianki wyprowadziły cios numer cztery, a na listę strzelczyń wpisała się Katarzyna Konat. Ostateczny rezultat tego starcia na dwadzieścia minut przed końcowym gwizdkiem ustaliła Konat, notując tym samym dublet na swoim koncie. Piłkarki SMS-u Łódź zanotowały piąte zwycięstwo w sezonie i z kompletem punktów zajmują obecnie fotel lidera Ekstraligi.

 

Górnik Łęczna – Śląsk Wrocław

Najciekawiej zapowiadające się spotkanie weekendowej serii gier rozegrano w Łęcznej, gdzie piłkarki miejscowego Górnika podjęły Śląsk Wrocław. Wrocławianki początku nowego sezonu nie mogą zaliczyć do udanych, ale trzeba przyznać, że podopiecznym trenera Piotra Jagiełły nie sprzyja terminarz. Już na starcie kampanii ekipa z Dolnego Śląska musiała mierzyć się między innymi z aktualnymi mistrzyniami i wicemistrzyniami kraju. Młody, ambitny zespół z Dolnego Śląska wciąż pozostaje jednak bardzo niewygodnym przeciwnikiem, o czym na własnej skórze przekonały się piłkarki z Lubelszczyzny. Łęcznianki wprawdzie plasują się na pozycji wicelidera Ekstraligi, ale zdołały już pogubić punkty, przegrywając z akademiczkami z Krakowa. W sobotnie popołudnie podopieczne trenera Roberta Mazurkiewicza udowodniły, że zeszłotygodniowa porażka była tylko wypadkiem przy pracy i w przekonujący sposób ograły wrocławski Śląsk. Pierwsze trafienie dla "Górniczek" padło w 18. minucie , a do siatki wrocławianek trafiła defensorka ekipy z Lubelszczyzny, Marcjanna Zawadzka. Jeszcze przed gwizdkiem kończącym pierwszą odsłonę meczu na 2:0 prowadzeni podwyższyła jedna z liderek zespołu, Klaudia Lefeld. Po powrocie na murawę piłkarki Górnika dołożyły jeszcze trzy trafienia, a dublet na swoim koncie zapisała najskuteczniejsza strzelczyni zespołu z Łęcznej, Chinonyerem Macleans. Śląsk Wrocław nie dał rady doświadczonym "Górniczkom" i po pięciu seriach gier plasuje się dopiero na dziesiątej lokacie w ligowej tabeli.

 

AP Lotos Gdańsk – AZS UJ Kraków

Piłkarki z Trójmiasta wciąż czekają na pierwsze punkty w tym sezonie. Okazja do poprawy nastrojów nadarzyła się w sobotę, kiedy to AP Lotos podjął AZS UJ Kraków. Zadanie nie należało jednak do łatwych, gdyż akademiczki z Krakowa kilkanaście dni wcześniej sensacyjnie ograły Górnik Łęczna na jego własnym terenie, udowadniając tym samym, że trzeba się z nimi liczyć. Gdańszczanki zadbały jednak o to, by sensacyjny wynik z meczu konińskiego Medyka nie był jedyną niespodzianką w tej kolejce Ekstraligi i pewnie ograły akademiczki z Krakowa różnicą trzech trafień. Strzelanie w Gdańsku w 37. minucie rozpoczęła Anna Kowalczyk, a po przerwie na 2:0 prowadzenie miejscowych podwyższyła Julia Włodarczyk. Niespełna osiem minut później dublet na swoim koncie zapisała Kowalczyk. Piłkarki AP Lotos prezentowały na murawie gdańskiego stadionu wielki spokój i pewnie zmierzały po pierwszy komplet punktów w tym sezonie Ekstraligi. Krakowianki nie miały żadnych argumentów wobec zdeterminowanych rywalek i ostatecznie musiały przełknąć gorycz porażki, ulegając gdańszczankom 3:0.

 

Wyniki 5. kolejki Ekstraligi kobiet:

Medyk Konin – Sportis KKP Bydgoszcz 0:1 (0:1)

GKS Katowice – Olimpia Szczecin 3:1 (2:0)

AP Lotos Gdańsk – AZS UJ Kraków 3:0 (1:0)

Górnik Łęczna – Śląsk Wrocław 5:0 (2:0)

Czarn Sosnowiec – Tarnovia Tarnów 11:0 (3:0)

Rekord Bielsko-Biała – UKS SMS Łódź 0:5 (0:1)

Wiktoria Kornat – Poinformowani.pl

Wiktoria Kornat

Miłośniczka sportu, w szczególności piłki nożnej w kobiecym wydaniu.