F1 - GP Włoch: dublet McLarena, Hamilton i Verstappen bez punktów!
youtube.com

F1 - GP Włoch: dublet McLarena, Hamilton i Verstappen bez punktów!

  • Dodał: Kinga Marchela
  • Data publikacji: 12.09.2021, 17:22

Czternasty wyścig sezonu rozegrano we Włoszech na torze Monza. Dziewiąte zwycięstwo w karierze odniósł Daniel Ricciardo, a zespół McLarena jako pierwszy w sezonie zanotował dublet. Na najniższym stopniu podium stanął Valtteri Bottas, który świetnie prezentował się w minionym tygodniu.  

 

Jak to często w tym sporcie bywa problemy zaczęły się przed startem wyścigu. Tym razem padło na zespół Alpha Tauri. Zaczęło się od tego, że Pierre Gasly startował z alei serwisowej ze względu na wymianę części w samochodzie. Chwilę później usłyszeliśmy o ściągnięciu Tsunody do boksu z powodu problemów technicznych. I o ile Francuz wystartował z innymi kierowcami, o tyle Japończyk nawet nie przystąpił do rywalizacji. 

 

Okrążenie rozgrzewkowe odbyło się bez żadnych problemów, a większość kierowców jechała na pośredniej mieszance. Tylko czterech zawodników zdecydowało się na twarde opony: Kubica, Gasly i kierowcy Mercedesa. 

 

Wraz ze zgaśnięciem czerwonych świateł na prowadzenie wysunął się Daniel Ricciardo, za nim podążał Max Verstappen a za ich plecami Lando z Hamiltonem walczyli koło w koło. Zacięta była walka między Brytyjczykami, ale ostatecznie wygrał ten młodszy, zostawiając siedmiokrotnego mistrza na czwartej pozycji.  

Gotowało się też w środku stawki, gdzie Antonio Giovinazzi rywalizował z Carlosem Sainzem. Skończyło się na kontakcie między kierowcami, a Włoch stracił przednie skrzydło. Na chwilę ujrzeliśmy żółtą flagę, która wraz z wirtualnym samochodem bezpieczeństwa zabraniała wyprzedzania, co uspokoiło zamieszanie na torze. W międzyczasie do alei serwisowej zajrzał kierowca Alfy Romeo, który ukarany został później pięcioma sekundami kary za niebezpieczny powrót na tor. 

 

Po zdjęciu żółtych flag kierowcy zabrali się do wyprzedzania, nie oszczędzając nam świetnych akcji. W miarę kolejnych okrążeń do góry piął się Valtteri Bottas, który startował z 19. pozycji, a już po jedenastu okrążeniach zajmował miejsce 11. Koło w koło walczyli również Sainz i Perez i choć Hiszpan bronił się dzielnie to na szóstą pozycję wskoczył Meksykanin. Pojawiły się również kolejne kary. Po kontakcie z Sebastianem Vettelem 5 sekund kary dostał Esteban Ocon. W międzyczasie z wyścigu wycofał się Gasly, co jeszcze bardziej potwierdziło, że nie był to dobry dzień dla Alphy Tauri.  

 

Na 23 okrążeniu rozpoczęły się zjazdy do alei serwisowej. Zaczęliśmy od lidera, Ricciardo, który zdecydował się na mieszankę twardą i wyjechał na siódmej pozycji przed Bottasem. Na czele pozostawał Max Verstappen, a kolejni kierowcy meldowali się po zmianę opon. Okrążenie później na pit stop zjechał Holender, jednak fatalny pokaz mistrzów pit stopu zepsuł jego plany. Akcja Red Bulla trwała 11.1 sekundy, przez co ich kierowca wyjechał dopiero na 10 pozycji za Fernando Alonso. W tym samym czasie na atak zdecydował się Lewis Hamilton, wyprzedzając Lando Norrisa i obejmując prowadzenie. Chwilę później młodszy Brytyjczyk także zjechał do alei serwisowej, wyjeżdżając jako ósmy przed holenderskim rywalem.  

 

Na 26. okrążeniu na pit stop ściągnięto Hamiltona i w tym momencie na Monzy zrobiło się gorąco. Zmiana opon w Mercedesie trwała długo, bo aż 4.2 sekundy, przez co Brytyjczyk wrócił na tor spotykając się z Norrisem i Verstappenem. Chcąc wykorzystać lukę między Lando a Maxem, Lewis zbliżył się od wewnętrznej stykając się z rywalem do tytułu mistrza. Zacięta walka między kierowcami doprowadziła do tego, że wyeliminowali siebie nawzajem. Samochód Red Bulla został podbity do góry i wylądował na Mercedesie. Brytyjskiego kierowcę ochronił system halo. W innym wypadku moglibyśmy być świadkami tragedii. 

 

Kraksa między pretendentami do tytułu mistrza świata spowodowała, że na długo zawisły żółte flagi, a na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa. Dużo kierowców zdecydowało się wtedy na pit stop. Ostatecznie na prowadzeniu znalazł się Ricciardo, a za nim podążali Leclerc, Norris i Perez, wszyscy na świeżych kompletach opon.  

 

Kiedy zjechał safety car na torze znów zrobiło się ciasno. Daniel odjechał pewnie rywalom, a za jego plecami toczyła się walka o drugie miejsce. Lando i Charles nie dawali za wygraną, ale ostatecznie lepszy okazał się Brytyjczyk. Za plecami Monakijczyka czaił się Perez, a za nim podążał Sainz. Valtteri Bottas zajmował już szóstą pozycję. Ostatecznie Meksykanin zdecydował się zaatakować Leclerca, wskakując na trzecie miejsce. Jego śladami poszedł także Fin, spychając kierowcę Ferrari na piąte miejsce. Lecz o ile z manewrem Bottasa nie było żadnego problemu, o tyle Perez dostał 5 sekund kary za zyskanie pozycji przez przestrzelenie szykany.  

 

Niewiele działo się później w ścisłej czołówce. Na prowadzeniu śmigały dwa McLareny, niosąc dla swojej drużyny dublet. Trzeci Perez walczył z czasem, wiedząc, że czeka go kara. W tym samym czasie w drugim sektorze pojawiły się żółte flagi, Wszystko za sprawą Nikity Mazepina, który stracił moc w bolidzie i zaparkował poza torem. Kiedy wszystko posprzątano kierowcy z dalszej części stawki zdecydowali się jeszcze na kilka manewrów. Ku niezadowoleniu polskich kibiców zarówno Vettel jak i Giovinazzi zdecydowali się zaatakować Roberta Kubicę, który dojechał do mety na czternastej pozycji, nie zdobywając żadnych punktów. Inaczej było z Georgem Russelem, który zajął miejsce dziewiąte i zdobył dwa cenne punkty dla Williamsa. 

 

Jako pierwszy flagę w kratkę ujrzał Daniel Ricciardo, wywołując wielką radość w pomarańczowym zespole. Jeszcze większa była ona, gdy kolejnym kierowcą na mecie był Lando Norris. Trzeci zawitał na niej Sergio Perez, jednak z racji na karę skończył wyścig na miejscu piątym, pomiędzy kierowcami Ferrari. Najniższy stopień podium zajął Valtteri Bottas.