Piłka nożna kobiet: pięć bramek Arsenalu w meczu z The Citizens
James Boyes / Flickr

Piłka nożna kobiet: pięć bramek Arsenalu w meczu z The Citizens

  • Dodał: Wiktoria Kornat
  • Data publikacji: 26.09.2021, 21:45

Za nami weekend zmagań w kobiecej piłce. We Francji pewne zwycięstwa odnotowały ekipy Lyonu i Paris Saint-Germain. W Hiszpanii kolejną wygraną na swoim koncie zapisały obrończynie mistrzowskiego tytułu, piłkarki FC Barcelony. W Anglii triumfowały dwie ekipy z Londynu – Arsenal wysoko ograł Manchester City, a Chelsea nie dała szans Manchesterowi United.

 

Division 1 (Francja)

W piątkowy wieczór spotkanie w ramach czwartej kolejki sezonu w lidze francuskiej rozegrały piłkarki Lyonu. Wicemistrzynie kraju podjęły ekipę Guingamp, która w minionej serii gier niespodziewanie ograła wyżej notowane Montpellier. Faworytkami do zwycięstwa w tym starciu były gospodynie i swoją dominację zdołały udowodnić. Zawodniczki z Lyonu błyskawicznie zaczęły układać sobie to spotkanie, gdyż nie minęły nawet trzy minuty, a podopieczne trener Sonii Bompastor już prowadziły. Z prawego skrzydła w pole karne dogrywała Ellie Carpenter, a piłka trafiła do Melvine Malard, która z bliskiej odległości pokonała Cindy Perrault. Miejscowe w pełni kontrolowały przebieg boiskowych wydarzeń i wyraźnie zmierzały do podwyższenia prowadzenia. Do przerwy rezultat nie uległ jednak zmianie, Lyon prowadził różnicą zaledwie jednego trafienia. Po kwadransie oba zespoły wróciły na murawę, a wicemistrzynie Francji dopięły swego. W 47. minucie na 2:0 rezultat zmieniła Kadeisha Buchanan. Stoperka Lyonu popisała się znakomitym uderzeniem z woleja zza pola karnego, a golkiperka Guingamp tylko odprowadziła wzrokiem futbolówkę zmierzającą do siatki. Gospodynie nie zwalniały tempa, mimo dwubramkowego prowadzenia, to Lyon był stroną, której bardziej zależało na zdobyciu kolejnych goli. Podopieczne trener Sonii Bompastor zdołały zadać rywalkom jeszcze dwa ciosy. W 72. minucie Emily Laurent z łatwością ograła rywalkę, wbiegła w pole karne i uderzyła po długim rogu, a w samej końcówce spotkania swojego pierwszego gola w barwach Lyonu zdobyła holenderska pomocniczka, Danielle van de Donk. Wicemistrzynie kraju nie pozostawiły złudzeń Guingamp i pewnie ograły rywalki 4:0, notując kolejne z rzędu zwycięstwo w tym sezonie francuskiej Division 1.

 

W niedzielę na kibiców czekały derby stolicy – Paris Saint-Germain podjęło ekipę Paris FC. Niespodzianki nie było, PSG pewnie ograło rywalki zza miedzy 4:0. Wynik w 18. minucie otworzyła Marie-Antoinette Katoto, pokonując Chiamakę Nnadozie z bliskiej odległości. Osiem minut później Katoto zanotowała na swoim koncie dublet. Pojedynek biegowy na lewym skrzydle wygrała Ramona Bachmann, wyczekała moment i dograła do wbiegającej w pole karne Katoto, a ta precyzyjnie wykończyła akcję ofensywną zespołu. Po przerwie piłkarki PSG dołożyły jeszcze dwa trafienia i w dobrym stylu ograły Paris FC w derbach stolicy Francji.

 

Primera Iberdrola (Hiszpania)

Kolejną serię gier rozegrano również na hiszpańskich boiskach. W sobotę mistrzynie kraju, piłkarki FC Barcelony podjęły na własnym obiekcie ekipę Valencii. Przyjezdne startu sezonu nie mogą zaliczyć do udanych, zaledwie jeden punkt i przedostatnie miejsce w tabeli zwiastują, że przed zespołem z Walencji bardzo trudny sezon. Katalońska Barcelona nową kampanię Primera Iberdrola rozpoczęła natomiast od dwóch przekonywujących zwycięstw, ogrywając kolejno Granadilla Tenerife i Real Betis. Nie inaczej było w sobotę, na Estadi Johan Cruyff Blaugrana nie pozostawiła złudzeń rywalkom i dopisała do swojego dorobku kolejny komplet punktów w trwającym sezonie. Mimo przewagi w posiadaniu piłki i ilości kreowanych szans bramkowych, Duma Katalonii dość długo nie mogła znaleźć sposobu na pokonanie golkiperki Valencii. Po raz pierwszy udało się to w 23. minucie, a na listę strzelczyń wpisała się Asisat Oshoala. Napastniczka miejscowych wykorzystała błąd bramkarki przyjezdnych, która zbyt długo zwlekała z wybiciem futbolówki z własnego pola karnego. Trafienie Oshoali zapoczątkowało festiwal strzelecki piłkarek FC Barcelony, które w odstępie pięciu minut czterokrotnie znajdywały drogę do siatki Valencii. Błysk indywidualnego geniuszu zaprezentowała kapitan Blaugrany, Alexia Putellas, kompletując hattrick w niespełna cztery minuty. Putellas trafiła najpierw w 26. minucie, precyzyjnie uderzając po ziemi obok interweniującej Enith. Chwilę później ekipa z Walencji wznowiła grę od środka boiska, piłkę przejęły Katalonki, a Putellas dostrzegła to, że golkiperka rywalek jest wysunięta i uderzeniem z okolic 40. metra przelobowała bezradną Enith. Trzeciego gola kapitan Dumy Katalonii zdobyła w 31. minucie, tym razem po strzale głową. Znakomity fragment gry gospodynie przypieczętowały niecałe 60 sekund później, a do siatki Valencii trafiła Mariona Caldentey. Podopieczne trenera Jonatana Giraldeza miały jeszcze kilka dogodnych szans, by podwyższyć rezultat spotkania, ale na wysokości zadania stawała Enith. Pierwsza odsłona zakończyła się zatem wynikiem 5:0 dla miejscowych. Wydawało się, że w drugiej połowie Barcelona nieco zwolni tempa, jednak ekipa ze stolicy Katalonii już w pierwszej minucie po gwizdku dołożyła szóstego gola. Precyzyjnie z głębi pola w pole karne dogrywała Patri Guijarro, a dublet ustrzeliła Asisat Oshoala. W dalszej fazie meczu piłkarki Blaugrany wciąż dominowały na murawie Estadi Johan Cruyff, a szkoleniowiec mistrzyń kraju dał szansę gry zawodniczkom rezerwowym. W 71. minucie kolejną bramkę dla Dumy Katalonii zdobyła właśnie jedna ze zmienniczek – holenderska skrzydłowa, Lieke Martens. Ostateczny rezultat pojedynku na 8:0 dla gospodyń w samej końcówce ustaliła Caroline Graham Hansen, która popisała się indywidualnym rajdem i zmieściła piłkę tuż pod poprzeczką bramki strzeżonej przez Enith. FC Barcelona odniosła kolejne ligowe zwycięstwo i z kompletem zwycięstw prowadzi w tabeli hiszpańskiej Primera Iberdrola.

 

Trzecie ligowe zwycięstwo na swoim koncie zapisały również obecne wiceliderki hiszpańskiej ekstraklasy, piłkarki Atletico Madryt. Zawodniczki stołecznego klubu ograły Huelvę na wyjeździe 3:0, a na listę strzelczyń wpisywały się Ludmila, Maitane Lopez i Mayra Ramirez. Kolejne punkty stracił natomiast Real Madryt, tylko remisując z Granadilla Tenerife. Sytuacja „Królewskich” nie wygląda dobrze, dwie porażki i remis na start sezonu daje piłkarkom z Madrytu dopiero czternastą lokatę w ligowej tabeli. W sobotnim meczu dość długo zapowiadało się na to, że zawodniczki Realu nie wywiozą z Teneryfy nawet jednego oczka, ale remis przyjezdnym w 85. minucie zapewniła jedna z defensorek miejscowych, kierując futbolówkę do własnej bramki.

 

FA WSL (Anglia)

W poprzedniej kolejce piłkarki Manchesteru City dość niespodziewanie musiały uznać wyższość Tottenhamu. Na nic zdało się szybkie otwarcie wyniku przez Obywatelki, gdyż druga odsłona należała już w pełni do przyjezdnych, które z trudnego terenu zdołały wywieźć komplet punktów. W niedzielę na ekipę The Citizens czekało wymagające starcie, spotkanie z rozpędzonym Arsenalem, który w poprzedniej serii gier ograł Reading 4:0. Od samego początku tego starcia w poczynaniach przyjezdnych sporo było nerwowości i niedokładności. W dziesiątej minucie ekipa The Gunners wykorzystała pomyłkę środkowej defensorki Manchesteru City, Alanny Kennedy. Australijka zbyt lekko zgrywała futbolówkę do własnej bramkarki, a to wykorzystała Beth Mead, popisując się przytomnością umysłu, odegrała piłkę do Vivianne Miedemy. Najlepsza snajperka w historii klubu z Londynu z zimną krwią wykorzystała błąd rywalek i wyprowadziła Arsenal na prowadzenie. Niespełna  kwadrans później było już 2:0 dla miejscowych, a tym razem na listę strzelczyń wpisała się kapitan drużyny, Kim Little. Pomocniczka gospodyń, mimo że była faulowana, utrzymała się na nogach i silnym uderzeniem z okolic jedenastego metra boiska pokonała Karima Benameur. W pierwszej odsłonie nic więcej już się nie wydarzyło, to miejscowe dyktowały warunki gry i do szatni schodziły z zasłużonym prowadzeniem. Początek drugiej połowy stał pod znakiem nacisków Obywatelek, ale to miejscowe dołożyły trafienie numer trzy. Katie McCabe uporała się z dwoma defensorkami ekipy The Citizens i huknęła z woleja wprost pod poprzeczkę bramki Benameur. Przyjezdne nie miały pomysłu na to, jak sforsować szczelną defensywę rywalek, a Arsenal nie zamierzał zwalniać tempa. W 77. minucie w polu karnym faulowana była Kim Little, arbiter główna spotkania wskazała na „wapno”. Do piłki podeszła sama poszkodowana i zmieniła rezultat meczu na 4:0 dla zespołu z północnego Londynu. W samej końcówce ostateczny wynik na 5:0 ustaliła Leah Williamson, która zrobiła użytek z precyzyjnego dośrodkowania Lotte Wubben-Moy z prawego skrzydła. Więcej goli w tym spotkaniu już nie padło. Na Meadow Park Arsenal ograł Manchester City, wbijając rywalkom pięć bramek. Dzięki zwycięstwu ekipa The Gunners utrzymała pozycję lidera w tabeli angielskiej FA WSL.

 

Równie interesująco zapowiadał się pojedynek Manchesteru United z londyńską Chelsea. „Czerwone Diablice” w ostatniej kolejce ograły beniaminka z Leicester, a The Blues nie pozostawiły żadnych złudzeń Evertonowi, wbijając rywalkom cztery bramki. Zapowiadało się na to, że obejrzymy bardzo wyrównane starcie, jednak piłkarki z niebieskiej części Londynu szybko rozpoczęły strzelanie na stadionie w Manchesterze. Na Leigh Sports Village przyjezdne otworzyły wynik już w drugiej minucie, a na listę strzelczyń wpisała się Fran Kirby, dla której było to już 50 trafienie w angielskiej ekstraklasie. W tej sytuacji miejscowe popełniły duży błąd w rozegraniu piłki od własnej bramki, w okolicy pola karnego futbolówkę straciła Hannah Blundell, ta została błyskawicznie przejęta przez Guro Reiten. Skrzydłowa londynek zagrała do Sam Kerr, a ta wyłożyła do Kirby, której pozostało już tylko dopełnić formalności. „Czerwone Diablice” wyglądały na drużynę kompletnie pogubioną w obronie, zupełnie nie radzącą sobie z wysokim pressingiem londyńskiej Chelsea. W 24. Minucie na indywidualny rajd lewym skrzydłem zdecydowała się Pernille Harder, która przejęła futbolówkę w okolicy linii środkowej boiska i popędziła z nią na bramkę strzeżoną przez Mary Earps. Duńska pomocniczka nie dała się dogonić żadnej z dwóch przeciwniczek i podcięła piłkę nad interweniującą golkiperką United. Podopieczne trener Emmy Hayes nie zamierzały poprzestać na dwubramkowym prowadzeniu i jeszcze przed przerwą trafiły na 3:0. W 41. minucie miała miejsce niemalże bliźniacza sytuacja do pierwszego gola. Ponownie ogromny błąd defensywy United, strata piłki Katie Zelem blisko własnej bramki, a futbolówka padła łupem Fran Kirby. Angielka dograła do Sam Kerr, której pozostało już tylko skierować piłkę do siatki. Po powrocie na murawę piłkarki Manchesteru United z małą pomocą stoperki Chelsea - Millie Bright - zdołały nieco zniwelować straty, ale ponownie popełniły błędy w defensywie. Najpierw w rolach głównych ponownie wystąpił duet Kirby-Kerr, a do siatki rywalek trafiła ta druga. W końcówce po jednym trafieniu dołożyły jeszcze rezerwowe – Drew Spence i Jessie Fleming i ostatecznie licznik goli zatrzymał się na szóstce. Londyńska Chelsea wysoko pokonała Manchester United na wyjeździe, ogrywając „Czerwone Diablice” 6:1.

 

Wyniki:

Olympique Lyonnais – Guingamp 4:0 (1:0)

Paris Saint-Germain – Paris FC 4:0 (3:0)

FC Barcelona – Valencia 8:0 (5:0)

Granadilla Tenerife – Real Madryt 1:1 (1:0)

Huelva - Atletico Madryt 0:3 (0:3)

Manchester United – Chelsea 1:6 (0:3)

Arsenal – Manchester City 5:0 (2:0)

Wiktoria Kornat – Poinformowani.pl

Wiktoria Kornat

Miłośniczka sportu, w szczególności piłki nożnej w kobiecym wydaniu.