Piłka nożna kobiet: ważne zwycięstwa mistrzyń i wicemistrzyń kraju

Piłka nożna kobiet: ważne zwycięstwa mistrzyń i wicemistrzyń kraju

  • Dodał: Wiktoria Kornat
  • Data publikacji: 03.10.2021, 14:00

W siódmej kolejce szczególnie interesująco zapowiadały się dwa spotkania. W pierwszym z nich mistrzynie kraju z Sosnowca podjęły czwartą siłę ostatniej kampanii, zespół Medyka Konin. Do Łęcznej udały się natomiast wicemistrzynie Polski, zawodniczki TME UKS SMS-u Łódź. Piłkarki GKS-u Katowice skromnie ograły beniaminka z Tarnowa, 1:0.

 

W poprzedniej kolejce sosnowiczanki stoczyły zacięty bój z SMS-em Łódź i z trudnego terenu wywiozły jedno oczko, a „Medyczki” ograły pewnie beniaminka z Bielska-Białej. W sobotnim spotkaniu na korzyść ekipy z Wielkopolski przemawiała historia pojedynków bezpośrednich obu drużyn - Czarne Sosnowiec z Medykiem Konin nie wygrały na własnym stadionie od ponad 15 lat. Gospodynie od samego początku były jednak stroną przeważającą, mocno naciskając konińskiego Medyka. W pierwszym kwadransie podopieczne trenera Łukasza Wojtali nie zdołały wykreować sobie ani jednej dogodnej okazji do zdobycia otwierającego trafienia, ale niezmiennie dłużej utrzymywały się przy futbolówce, dyktując warunki gry. Z tej przewagi w posiadaniu piłki niewiele dobrego dla miejscowych wynikało i wyglądało na to, że Czarne mocno odczuwają absencję swojej najskuteczniejszej piłkarki, Martyny Wiankowskiej. Pierwszą groźną szansę przyniosła szesnasta minuta meczu, kiedy to w polu karnym główkowała Nadia Stanović, ale z uderzeniem pomocniczki sosnowiczanek poradziła sobie Oliwia Szymczak. „Medyczki” nie miały zbyt wiele argumentów, a do interwencji Annę Szymańską zmusiły dopiero w 20. minucie. Na strzał z dystansu zdecydowała się Łotyszka, Karlina Miksone, ale golkiperka mistrzyń Polski zdołała zbić piłkę na rzut rożny. W 23.minucie Czarne zdobyły upragnione trafienie. Całą sytuację zapoczątkował błąd w wyprowadzeniu piłki z własnego pola karnego piłkarek Medyka, to wykorzystała Kinga Kozak, która zagrała precyzyjne podanie prostopadłe do Nikol Kaletki. Napastniczka gospodyń zmieściła piłkę między słupkiem a interweniującą Szymczak. Mecz zacząć się układać po myśli sosnowiczanek, które jednobramkowym prowadzeniem się nie zadowoliły i sześć minut później zdobyły gola numer dwa. Lewym skrzydłem w pole karne drużyny z Konina przedarła się Agnieszka Jędrzejewicz i dokładnie wycofała w okolice jedenastego metra, a tam Nicol Zając dopełniła formalności. Tuż przed końcem pierwszej odsłony Czarnym przyznano rzut karny po faulu na Kaletce, do futbolówki podeszła sama poszkodowana i pewnym uderzeniem w prawy dolny róg bramki nie dała żadnych szans Szymczak. „Medyczki” były bezradne wobec rozpędzonych mistrzyń kraju i do szatni schodziły z trzema bramkami straty. Druga odsłona nie przyniosła już kolejnych trafień, a spotkanie zakończyło się pewnym zwycięstwem Czarnych Sosnowiec. Podopieczne trenera Łukasza Wojtali przełamały złą passę i pokonały Medyk Konin na własnym obiekcie po raz pierwszy od 2006 roku.

 

W poprzedniej kolejce piłkarki Górnika Łęczna łatwo uporały się z drugim debiutantem, zespołem Tarnovii Tarnów, wbijając rywalkom aż pięć goli. W sobotę na stadionie miejskim w Łęcznej rozegrano starcie bardzo ważne w kontekście układu czołówki tabeli kobiecej Ekstraligi. „Górniczki” stanęły przed szansą, by strącić z fotelu lidera TME UKS SMS Łódź. Przed meczem sporo mówiło się o problemach ze skutecznością piłkarek SMS-u, które w starciach z największymi rywalami strzelały bramki tylko z rzutów karnych, natomiast „Górniczki” w trzech meczał wbiły przeciwniczkom aż 14 goli. W sobotę role się jednak odwróciły, ponieważ przyjezdne zagrały koncertowe spotkanie i umiejętnie wypunktowały rywalki. Drużyna trenera Marka Chojnackiego ograła Górnik 5:0 i wciąż pozostaje niepokonana w trwającej kampanii. Początek spotkania stał pod znakiem walki głównie w środku pola, mało było okazji wykreowanych przez jedną, jak i drugą stronę. Dopiero 25. minuta przyniosła pierwsze trafienie w tym pojedynku. Bezpośrednio z rzutu wolnego na bramkę Anny Palińskiej uderzała Wiktoria Zieniewicz, doświadczona golkiperka Górnika popełniła spory błąd w  ustawieniu i to SMS objął prowadzenie. „Górniczki” próbowały jeszcze zniwelować straty w pierwszej odsłonie, ale łodzianki nie dały się zaskoczyć i do szatni schodziły z dobrym wynikiem. Druga połowa znakomicie rozpoczęła się dla przyjezdnych, które potrzebowały tylko trzech minut, by podwoić dorobek bramkowy. W zamieszaniu w polu karnym ekipy z Lubelszczyzny najprzytomniej zareagowała Ernestina Abambila i to właśnie skrzydłowa SMS-u wpakowała futbolówkę do siatki. Wicemistrzynie kraju poczuły się na murawie stadionu w Łęcznej dużo pewniej, a ta swoboda w grze przyniosła kolejne trafienia. W 57. minucie pięknej urody bramkę na swoim koncie zapisała Dominika Kopińska. Zawodniczka z Łodzi uderzyła wprost w okienko, Anna Palińska nie miała szans na skuteczną interwencję. W końcówce meczu łodzianki dołożyły jeszcze dwa gole, autorstwa kolejno Dominiki Gąsieniec i Nadii Kreyzman. Piłkarki TME UKS SMS-u Łódź ograły na wyjeździe bezbarwny Górnik Łęczna 5:0 i obroniły pozycję lidera tabeli kobiecej Ekstraligi.

 

Piłkarki GKS-u Katowice podjęły beniaminka ligi, Tarnovię Tarnów. Faworytkami do zwycięstwa były miejscowe i swoją wyższość zdołały udowodnić, jednak była to wygrana różnicą zaledwie jednego trafienia. W pierwszych minutach spotkania niewiele się działo, GieKSa budowała swoje akcje ofensywne, brakowało dobrego wykończenia. Przyjezdne nie pozostawały jednak dłużne swoim rywalkom i wyprowadzały groźne kontrataki, dobrze w bramce katowiczanek spisywała się Weronika Klimek. Pierwsza i jak się okazało jedyna bramka w tym meczu padła w 41. minucie, wtedy to w polu karnym faulowana była Klaudia Maciążka, a „jedenastkę” na gola zamieniła kapitan zespołu, Marelna Hajduk. Druga odsłona przyniosła kilka dogodnych szans miejscowych na podwyższenie rezultatu, ale za każdym razem ekipie z Katowic brakowało nieco szczęścia. Ostatecznie starcie GieKSy z beniaminkiem z Tarnowa zakończyło się skromnym, ale zasłużonym zwycięstwem katowiczanek.

 

W Gdańsku piłkarki miejscowego AP Lotosu podjęły młody zespół Śląska Wrocław. Dla obu drużyn była to walka o pełną pulę i przedłużenie serii wygranych spotkań. Od pierwszych minut to ekipa z Dolnego Śląska chętniej przejmowała inicjatywę na murawie, zaznaczając stopniowo swoją dominację. Nieustanne naciski podopiecznych trenera Piotra Jagiełły przyniosły spodziewane efekty w 16. minucie, kiedy to do siatki gdańszczanek trafiła Karolina Iwaśko. Druga odsłona stała pod znakami odważnych ataków miejscowych. W 69. minucie kibiców zgromadzonych na trybunach gdańskiego stadionu ucieszyła Jagoda Szewczuk, doprowadzając do wyrównania. Cztery minuty później odpowiedzialność za zdobywanie goli na swoje barki wzięła Joanna Wróblewska, ponownie wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie. Było to trafienie na wagę trzech punktów, które pojechały do Wrocławia.

 

W spotkaniu wieńczącym siódmą serię gier akademiczki z Krakowa podjęły Olimpię Szczecin. Ekipa z Pomorza wciąż czeka jeszcze na pierwsze punkty w tym sezonie. Kibice zgromadzeni na trybunach krakowskiego stadionu obejrzeli bardzo zacięte i wyrównane spotkanie, a do przerwy na tablicy wyników widniał bezbramkowy remis. Ostatecznie w tym meczu padły dwie bramki, pierwszą z nich w 63. minucie strzeliła Anna Zapała, wprowadzając AZS na prowadzenie. Nieco ponad dziesięć minut później przyjezdne doprowadziły do wyrównania za sprawą trafienia Weroniki Szymaszek. Olimpijki ze Szczecina zdobyły pierwszy punkt w tym sezonie, jednak niezmiennie plasują się na danym dnie ligowej tabeli. 

 

Wyniki 7. kolejki Ekstraligi kobiet:

Czarni Sosnowiec – Medyk Konin 3:0 (3:0)

GKS Katowice – Tarnovia Tarnów 1:0 (1:0)

Górnik Łęczna – TME UKS SMS Łódź 0:5 (0:1)

AP Lotos Gdańsk – Śląsk Wrocław 1:2 (0:1)

AZS UJ Kraków – Olimpia Szczecin 1:1 (0:0)

Wiktoria Kornat – Poinformowani.pl

Wiktoria Kornat

Miłośniczka sportu, w szczególności piłki nożnej w kobiecym wydaniu.