Piłka nożna kobiet: VfL Wolfsburg gubi punkty, FC Barcelona gromi Alaves
© Sven Beyrich (El Loko Foto), 2019

Piłka nożna kobiet: VfL Wolfsburg gubi punkty, FC Barcelona gromi Alaves

  • Dodał: Wiktoria Kornat
  • Data publikacji: 03.10.2021, 23:00

W miniony weekend rozegrano kolejki ligowe w czołowych ligach kobiecego futbolu w Europie. We Francji komplet punktów do swojego dorobku dopisały piłkarki Olympique Lyonu. W Hiszpanii FC Barcelona, dzięki zwycięstwu nad Alaves, powiększyła przewagę nad resztą stawki. W Niemczech punkty stracił VfL Wolfsburg, natomiast w Anglii fotel lidera rozgrywek obroniły zawodniczki Arsenalu.

 

Division 1 (Francja)

W ramach piątej kolejki rozgrywek francuskiej Division 1 piłkarki Bordeaux podjęły Olympique Lyon. Pojedynek drugiej i trzeciej siły poprzedniego sezonu zwiastował wiele emocji i już od pierwszych minut na murawie Stade Sainte-Germaine działo się wiele. Faworytkami do zwycięstwa były przyjezdne, ale to gospodynie już w trzeciej minucie zdołały objąć prowadzenie. Spory błąd we własnym polu karnym popełniła stoperka wicemistrzyń kraju, Kadeisha Buchanan, która nieczysto trafiła w futbolówkę. Piłka trafiła pod nogi Ines Jaurena, a napastniczka Bordeaux uderzyła obok zaskoczonej Tiane Endler i zawodniczki Lyonu musiały odrabiać straty. Podopieczne trener Sonii Bompastor potrzebowały zaledwie trzech minut, by tego dokonać. Błyskawiczny kontratak drużyny precyzyjnym uderzeniem w prawy dolny róg bramki wykończyła Catarina Macario. Od tego momentu inicjatywę na boisku przejęły przyjezdne, które konsekwentnie dążyły do objęcia prowadzenia w tym pojedynku. Ta sztuka udała się zawodniczkom Lyonu w 26. minucie, a do siatki Bordeaux trafiła Amel Majri. Precyzyjne dogranie z rzutu wolnego dotarło do Majri, a skrzydłowa drużyny uderzyła tuż pod poprzeczkę. Pierwsza odsłona nie przyniosła już kolejnych goli. Na drugą połowę miejscowe wyszły bardzo zdeterminowane, by powalczyć o bramkę na remis. Mecz się wyrównał, ale z każdą upływającą minutą mocniej naciskały zawodniczki z Lyonu. W 73. minucie wicemistrzyniom kraju przyznano rzut karny po faulu na Signe Bruun. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze boiska podeszła środkowa defensorka zespołu, Griedge Mbock i pewnym uderzeniem po ziemi zmieniła rezultat na 1:3 dla przyjezdnych. Piłkarki Bordeaux próbowały jeszcze odwrócić losy pojedynku i w końcówce ryzykowały, decydując się na ofensywny futbol. W samej końcówce z luk w formacji defensywnej miejscowych skorzystały piłkarki Lyonu, strzelając gola numer cztery. Na listę strzelczyń wpisała się Catarina Macario i było to ostatnie trafienie jakie obejrzeliśmy w tym spotkaniu. Przyjezdne w dobrym stylu ograły Bordeaux i zanotowały kolejne ligowe zwycięstwo. 

 

Mecz mistrzyń Francji, piłkarek Paris Saint-Germain przeciwko Guingamp został odwołany i przełożony na późniejszy termin z powodu ulewnych deszczy.

 

Primera Iberdrola (Hiszpania)

W sobotnie południe katalońska Barcelona podjęła na Estadi Johan Cruyff ekipę Deportivo Alaves, która debiutuje w najwyższej klasie rozgrywkowej kobiecego piłkarstwa w Hiszpanii. Wyraźnymi faworytkami do zgarnięcia kompletu punktów w tym starciu były mistrzynie kraju, dlatego mianem niemałej sensacji można nazwać to, co wydarzyło się w 17. minucie meczu. Beniaminek z Kraju Basków objął prowadzenie po tym jak w polu karnym pojedynek główkowy z Lieke Martens wygrała Jordan Clark, a jej uderzenie zaskoczyło Catę Coll. Utrata gola podziałała na piłkarki Blaugrany jak płachta na byka, rozdrażniona Duma Katalonii ruszyła do ataków na bramkę strzeżoną przez Cristinę Cornejo. Na wyrównanie nie trzeba było długo czekać, nieco ponad dziesięć minut później do remisu doprowadziła Bruna Vilamala. Z uderzeniem Any Marii Crngorcević zza pola karnego poradziła sobie golkiperka Alaves, ale odbita piłka spadła wprost pod nogi Vilamali, której pozostało tylko skierować ją do siatki. Rozpędzona FC Barcelona zmierzała po kolejne trafienia i objęcie prowadzenia w tym meczu. Udało się to w 37. minucie z małą pomocą jednej z defensorek drużyny przyjezdnej. Jeszcze przed gwizdkiem zapraszającym obie drużyny do szatni, Blaugrana dołożyła gola numer trzy. Bruna Vilamala odzyskała futbolówkę blisko pola karnego Alaves, ta padła łupem Crngorcevic, która bez chwili zawahania zdecydowała się na uderzenie. Bez szans na skuteczną interwencję była Cristina Cornejo. Piłkarki Barcy odnalazły właściwy rytm i do szatni schodziły z dwubramkowym prowadzeniem. Po powrocie na murawę ekipa ze stolicy Katalonii jeszcze powiększyła swoją przewagę, a z bliskiej odległości gola na 4:1 zdobyła Mariona Caldentey. Worek z bramkami rozwiązał się na dobre, kolejną bramkę zdobyła skrzydłowa drużyny, Caroline Graham Hansen. Norweżka uderzyła z bardzo ostrego kąta z okolic linii pola karnego tuż nad zaskoczoną bramkarką rywalek. W 53. minucie zespołową akcję Barcelony wykończyła zbiegająca na krótki słupek Melanie Serrano. W ostatnim kwadransie spotkania gospodynie dołożyły jeszcze trzy trafienia, których autorkami były kolejno: Claudia Pina, Jana Fernandez oraz Asisat Oshoala. Po nerwowym początku i zaskakującej utracie bramki, FC Barcelona odnalazła swój rytm gry i pewnie ograła beniaminka z Alaves 9:1. O potencjale ofensywnym Dumy Katalonii może świadczyć fakt, że w tym spotkaniu każdy z dziewięciu goli był zdobywany przez inną zawodniczkę.

 

Pewne zwycięstwo odniosły wiceliderki ligi, piłkarki Realu Sociedad. Ekipa z Kraju Basków zwyciężyła na swoim obiekcie, pokonując Villareal 4:0. Bramki dla miejscowych zdobywały Uria Gabilondo, Amaiur Sarriegi i dwukrotnie Nerea Eizaguirre. Dla Baskijek to piąte z rzędu zwycięstwo w tym sezonie, Real z kompletem oczek plasuje się tuż za plecami katalońskiej Barcelony. Punkty straciły dwa stołeczne kluby – Real Madryt, trapiony kontuzjami podstawowych zawodniczek, sensacyjnie przegrał z Athletikiem Bilbao, natomiast Atletico podzieliło się punktami z CFF Madrid.

 

Frauen Bundesliga (Niemcy)

W weekend na niemieckich boiskach rozegrano czwartą kolejkę sezonu. Ciekawe spotkanie z perspektywy polskiego kibica rozegrano w piątkowy wieczór w Kolonii, gdzie miejscowe FC Koln podjęło mistrza kraju, Bayern Monachium. Barwy beniaminka ligi reprezentują dwie Polki – Adriana Achcińska oraz Weronika Zawistowska, szczególnie dla tej drugiej ten mecz miał spore znaczenie, bowiem po sezonie Zawistowska przeniesie się właśnie do Bayernu. Obie reprezentantki Polski znalazły się w wyjściowym składzie na to spotkanie, dla Achcińskiej był to debiut w barwach klubu z Kolonii. Od samego początku miejscowe dobrze się broniły i odpierały przybierające na sile naciski mistrzyń Niemiec, ale przyjezdnym udało się w końcu przełamać zasieki obronne rywalek. W 18. minucie uczyniła to Maximiliane Rall, która dobiegła do odbitej piłki i precyzyjnym uderzeniem po dalszym słupku pokonała Manon Klett. Piłkarki Bayernu Monachium objęły prowadzenie na stadionie w Kolonii i poczuły się na murawie dużo swobodniej. Cztery minuty później podopieczne trenera Jensa Scheuera podwoiły dorobek bramkowy, a na listę strzelczyń wpisała się defensorka zespołu, Saki Kumagai. Bardzo niepewną interwencję przy próbie wypiąstkowania piłki z własnego pola karnego zanotowała golkiperka gospodyń. Z tego błędu skorzystała zamykająca akcję Kumagai, z bliskiej odległości kierując futbolówkę do siatki. Liderki niemieckiej Frauen Bundesligi tempa nie zamierzały zwalniać i w 28. minucie dołożyły trafienie numer trzy. Najpierw dobrze interweniowała Klett, ale wobec dobitki Rall bramkarka FC Koln była już bezradna. Zepchnięte do defensywy miejscowe nie były w stanie przedostać się na połowę przeciwniczek i skutecznie zagrozić bramce Bayernu. Mistrzynie kraju rozgrywały świetne spotkanie, a swoją dominację zdołały przypieczętować czwartym golem tuż przed końcem pierwszej odsłony. Do szatni piłkarki z Monachium schodziły zatem z bardzo komfortowym prowadzeniem. Druga połowa przyniosła nam jeszcze dwie bramki w wykonaniu Bayernu, po jednym trafieniu na swoim koncie zapisały kolejno Glodis Viggosdottir i Viviane Asseyi. Podopieczne trenera Jensa Scheuera w pełni kontrolowały przebieg boiskowych wydarzeń, a piłkarek beniaminka niemieckiej Frauen Bundesligi nie było stać na ani jeden celny strzał na bramkę Laury Benkarth. Bayern Monachium zasłużenie ograł FC Koln 6:0 i niezmiennie prowadzi w tabeli niemieckiej ekstraklasy.

 

W sobotę kolejne ligowe spotkanie rozegrały również "Wilczyce" z Wolfsburga. Piłkarki wicemistrza kraju udały się do Freiburga na starcie z miejscowym SC Freiburg. Faworytkami były przyjezdne i już trzecia minuta meczu przyniosła podopiecznym trenera Tommy'ego Stroota otwierające trafienie. Lena Oberdorf jeszcze z własnej połowy posłała długą piłkę do Tabei Wassmuth, króta opanowała futbolówkę, zbiegła z nią do środka boiska i z linii pola karnego uderzyła po długim rogu bramki gospodyń. Zapowiadało się, że "Wilczyce", jak to mają w zwyczaju, pójdą za ciosem i pokuszą się o zdobycie kolejnych goli, jednak to miejscowe rzuciły się do odważnych ataków na bramkę strzeżoną przez Almuth Schult. Starania piłkarek Freiburga opłaciły się po dwóch kwadransach gry, a do wyrównania doprowadziła 17-letnia Mia Buchele. Seria błędów w polu karnym, które popełniły defensorki VfL Wolfsburga poskutkowała w postaci dogodnej sytuacji dla Buchele. Młoda pomocniczka Freiburga pewnie wykończyła okazję, pokonując bezradną Schult. Do przerwy rezultat nie uległ już zmianie, miejscowe były bliskie sprawienia niemałej niespodzianki. Po powrocie na murawę Freiburg udowodnił, że utytułowanego przeciwnika się nie boi i objął prowadzenie w starciu z wicemistrzyniami kraju z poprzedniego sezonu. W szeregi defensywy "Wilczyc" wkradło się trochę nerwowości, Almuth Schult wybiła futbolówkę wprost pod nogi Hasret Kayikci, a napastniczka Freiburga z tego prezentu skorzystała. Utrata gola wyraźnie rozdrażniła podopieczne trenera Stroota, które potrzebowały niespełna czterech minut, by zniwelować straty. Z rzutu rożnego dośrodkowywała Sofie Svava, a w polu karnym odnalazła się zamykająca całą akcję Dominique Janssen. Środkowa obrończyni Wolfsburga pokonała Lenę Nuding, a "Wilczyce" wróciły do gry. Mimo kilku dogodnych okazji wykreowanych przez zawodniczki obu zespołów, więcej goli w tym spotkaniu już nie padło. Z podziału punktów po końcowym gwizdku cieszyły się zawodniczki Freiburga, dla "Wilczyc" taki rezultat był niemałym rozczarowaniem. Wobec wygranej Bayernu Monachium, ekipa z Wolfsburga plasuje się na drugim miejscu, ze stratą dwóch oczek do największych rywalek z Bawarii.

 

FA WSL (Anglia)

Zdecydowanymi faworytkami do zwycięstwa w starciu Aston Villi z Arsenalem były piłkarki The Gunners. Podopieczne trenera Jonasa Eidevalla prezentują się jak dotychczas znakomicie, z kompletem punktów prowadząc w ligowej tabeli. Zapowiadało się na to, że Arsenal gładko rozprawi się z niżej notowaną ekipą The Villans, jednak pierwsza połowa nie przyniosła żadnych bramek. Długo nie  mogły piłkarki z północnego Londynu przełamać defensywy miejscowych. Dopiero w 51. min odpowiedzialność na swoje barki wzięła Kim Little. Z głębi pola dogrywała Lotte Wubben-Moy, Little przyjęła futbolówkę w okolicach linii pola karnego i błyskawicznie obróciła się w stronę bramki. Piłka po uderzeniu odbiła się jeszcze od słupka i zatrzepotała w siatce. Trener Jonas Eidevall mógł odetchnąć z ulgą. Piłkarki stołecznego klubu wyrażnie przeważały na murawie stadioniu Aston Villi, ale miały niemałe problemy ze sforsowaniem dobrze zorganizowanej defensywy rywalek. Po raz drugi w tym meczu udało się to dopiero w  80. minucie, kiedy to Tobin Heath zakręciła jedną z rywalek na prawym skrzydle, dograła w pole karne, a tam Mana Iwabuchi mocnym uderzeniem pokonała Hannah Hampton. Zdobycie upragnionych goli rozluźniło ekipę z Londynu, która odnalazła swój rytm gry i zdołała dołożyć jeszcze dwie bramki. Trzy minuty po trafieniu Iwabuchi fantastycznym strzałem z dalekiej odległości popisała się Katie McCabe. Źle w tej sytuacji futbolówkę z własnego pola karnego wybijała Hannah Hampton, piłka trafiła wprost pod nogi McCabe, a skrzydłowa Arsenalu z okolic 40. metra boiska przelobowała golkiperkę miejscowych. W samej końcówce ostateczny rezultat pojedynku na 0:4 dla Arsenalu ustaliła strzelczyni pierwszej bramki w tym meczu, Kim Little. Arsenal zasłużenie ograł Aston Villa na wyjeździe, choć zwycięstwo rodziło się w bólach. The Gunners z kompletem zwycięstw liderują w zestawieniu angielskiej FA WSL.

 

O kolejne ligowe punkty walczyły też obie drużyny z Manchesteru. „Czerwone Diablice” udały się na wyjazdowe starcie z Birmingham, natomiast „Obywatelki” na Academy Stadium podjęły West Ham United. Piłkarki United zanotowały kolejną wygraną, ogrywając rywalki 2:0. Początek meczu należał do miejscowych, które bliskie były zdobycia gola przeciwko wyżej notowanym przeciwniczkom z czerwonej części Manchesteru. W 16. minucie przed znakomitą okazją stanęła Lucy Quinn, United mogło mówić o sporym szczęściu, że w tej sytuacji bramki nie straciło. Odpowiedź przyjezdnych była znakomita, gdyż niespełna dziesięć minut to „Czerwone Diablice” zdołały znaleźć drogę do siatki Birmingham. Po indywidualnym rajdzie lewą flanką Hannah Blundell piłka trafiła do Leah Galton, a tej pozostało tylko dostawić stopę, pakując futbolówkę do bramki gospodyń. Zawodniczki United dominowały na murawie i prezentowały ciekawy dla oka futbol. W 80. minucie zespołowa akcja przyniosła trafienie numer dwa. Katie Zelem zagrała prostopadłe podanie do Ony Batlle, a ta natychmiast odnalazła w polu karnym Ellę Toone, która sfinalizowała ofensywną akcję drużyny. Ekipa Manchesteru United uporała się z Birmingham i dopisała do swojego dorobku kolejny komplet punktów. Tak dobrych nastrojów nie miały natomiast piłkarki z niebieskiej części Manchesteru. Zmagająca się z plagą kontuzji podstawowych zawodniczek drużyna The Citizens musiały uznać wyższość West Hamu United, który zwyciężył 2:0.

 

Wyniki:

FC Koln – Bayern Monachium 0:6 (0:4)

Bordeaux – Olympique Lyonnais 1:4 (1:2)

Chelsea – Brighton 3:1 (2:0)

Freiburg – VfL Wolfsburg 2:2 (1:1)

Aston Villa – Arsenal 0:4 (0:0)

FC Barcelona – Alaves 9:1 (3:1)

Birmingham – Manchester United 0:2 (0:1)

Wiktoria Kornat – Poinformowani.pl

Wiktoria Kornat

Miłośniczka sportu, w szczególności piłki nożnej w kobiecym wydaniu.