NBA: Trwają mecze przedsezonowe. Co słychać w najlepszej lidze świata?
Wikimedia commons

NBA: Trwają mecze przedsezonowe. Co słychać w najlepszej lidze świata?

  • Dodał: Michał Rejterowski
  • Data publikacji: 09.10.2021, 15:05

Okres przygotowawczy jest na ostatniej prostej. Kibice, a przede wszystkim trenerzy, mają szansę zobaczyć na parkiecie odmienione składy.

 

Choć mecze przedsezonowe w NBA należy traktować z przymrużeniem oka, można wyłapać różne spostrzeżenia o tym jak będą funkcjonowały poszczególne ekipy. Jest to okazja dla trenerów na przetestowanie kombinacji składów oraz różnych elementów gry.

 

Lakers po raz kolejny wymienili większość składu w okresie wakacyjnym, stąd narodziło się przez ten czas wiele pytań. Sporym wzmocnieniem może okazać się ściągnięcie Malika Monka. 23-latek ma odgrywać główną rolę w drugim składzie. To będzie jego piąty sezon, dotychczas w każdym zaliczał progres punktowy w stosunku do poprzedniego roku. Jeziorowcy liczą że podtrzyma tę passę. Monk potrafi wykreować sobie pozycję do rzutu, czego nie można powiedzieć o innych nowych strzelcach klubu. Bazemore, Nunn czy Ellington potrzebują solidnych rozgrywających i w pierwszym i drugim składzie. Z tego powodu został też zatrudniony Rajon Rondo. Po ponad rocznych tułaczkach, weteran powraca do klubu z którym zdobył swój drugi pierścień. W kwestii organizacji gry, Rondo to geniusz, lecz prawdziwe efekty jego pracy zobaczymy w Playoffs. Kolejny powrót po roku to Dwight Howard. Była gwiazda ligi zna już dobrze swoją rolę. Dziś przeciwko Warriors zanotował świetną linię na poziomie 23/12/3 w niespełna 24 minuty. Przechodzimy do najgłośniejszego transferu ekipy z Los Angeles w tym sezonie: Russell Westbrook. Mr triple-double zadebiutował ubiegłej nocy przeciwko Warriors. W ciągu 17 minut zdobył 2 punkty, zebrał 7 piłek oraz rozdał 4 asysty. Oczywiście nie można wyciągać żadnych daleko idących wniosków po jednym meczu przedsezonowym, jednak trzeba przyznać, iż ściągnięcie Russa wiąże się ze sporym ryzykiem. Dla Lakers każdy wynik inny niż mistrzostwo jest porażką, a 33-letni Westbrook jest znany z tego, że w fazie Playoffs zwyczajnie traci głowę. Jest maszynką do nabijania statystyk ale głównie w sezonie regularnym. Zawodnik posiada duże ograniczenie w postaci rzutu, co jest skrzętnie wykorzystywane przez przeciwników w meczach o wysoką stawkę. Jednak były MVP ma także mnóstwo zalet. Jest bardzo atletyczny, waleczny, a gdy znajdzie miejsce aby się rozpędzić, rywale często są bezradni. Lakers będą starać się skupić na jego zaletach. Sam gracz wypowiada się bardzo ciepło o zawodnikach z drużyny i wykazuje gotowość do współpracy, nawet kosztem zejścia na dalszy plan w niektórych aspektach gry. Może być to kluczowe, gdyż nie braknie głosów, że w składzie jest zbyt wiele zawodników dla których naturalne jest posiadanie piłki w rękach przez większość czasu.

 

Dużo ruchów kadrowych wykonano także w Chicago. Sprowadzono m.in. DeMara Derozana, Alexa Caruso oraz Lonzo Balla. W marcu dołączył także Nikola Vucević. Są to ogromne zmiany, a mecze przedsezonowe zdecydowanie zwiastują że będzie na co popatrzeć. Wszechstronność ofensywna zespołu jest ogromna. Dziś znów z uśmiechami na ustach pokonali rywali. Szeroki wachlarz zagrywek musi robić wrażenie. Po kilku latach brania gry na siebie, Zach LaVine może złapać w końcu oddech. Sporym minusem zespołu jest defensywa. Na próżno szukać wybitnych stoperów w składzie. Bulls nadrabiają energią. Głównym celem rywali będzie spowolnić grę drużyny z Chicago, jednak nie będzie to łatwe zadanie. Do statusu pretendenta do mistrzowskiego tytułu jeszcze daleko, lecz oglądanie Byków w walce o wysokie cele będzie miłą odmianą dla kibiców. Póki co, zespół rozegrał dwa mecze przedsezonowe, oba wygrali przewagą 36 punktów.

 

Problemów z obroną nie mają za to Miami Heat. Finaliści z 2020 roku, sięgnęli w lecie m.in. po Kyle’a Lowry oraz PJ Tuckera. Zespół podpisał także kilka istotnych przedłużeń kontraktów. Ekipa z South Beach nawet w meczach przedsezonowych wykazuje się wysokim zaangażowaniem. Po ostatnim upokorzeniu 0:4 przeciwko Bucks, będą robili wszystko aby udowodnić swoją wartość. Młody strzelec Tyler Herro znów wygląda jakby mocno przepracował całe lato, dziś zdobył 26 punktów. Dwa oczka więcej zdobył Max Strus. Heat imponują szeroką kadrą. Jedno jest pewne, każdy rywal będzie się krzywił, gdy zobaczy w kalendarzu że następny mecz rozgrywają w Miami.

 

Wiele było plotek o tym jak na różne sposoby zespół Mavericks planuje pozbyć się Kristapsa Porzingisa. Łotysz tymczasem wyzdrowiał, plotki ucichły i w meczach przedsezonowych wygląda całkiem nieźle. Najważniejsza jest tu współpraca z Luką Doncicem. Dziś panowie byli aktywni i chętnie dzielili się piłką. Mavs w ładnym stylu ograli Clippers 122:114, a para Europejczyków zaliczyła solidne statystyki (Doncic 14/8/9, Porzingis 15/5/4) w ograniczonym czasie gry.

 

Ekipą miłą do oglądania pozostają New York Knicks. Zespół sprawił w zeszłym roku sporą niespodziankę wygrywając 41 spotkań i awansując do Playoffs pierwszy raz od 2013 roku. Teraz dodali rozgrywającego Kembe Walkera oraz strzelca Evana Foruniera. Trener Tom Thibodeu nawet w meczach przedsezonowych, rekordowo długo trzyma na parkiecie swoich zawodników. W efekcie Knicks rozbili Pacers już po trzech kwartach. Drużyna z Nowego Jorku celuje w poprawienie zeszłorocznego wyniku i mają wszelkie argumenty aby to osiągnąć.

 

Numer 1 draftu będzie musiał poczekać na debiut. Cade Cunningham zmaga się aktualnie z kontuzją stawu skokowego. Tymczasem zachwyca numer 2 – Jalen Green. Zawodnik gra na pozycji rzucającego obrońcy w Houston Rockets. Wykazuje się dużym atletyzmem oraz dobrze ułożoną ręką. To czego najbardziej potrzebuje to ogrania oraz opanowania. W Rockets trwa przebudowa i najbliższy sezon ma przebiec w charakterze rozwoju dla świetnie zapowiadającego się 19-latka.

 

Brooklyn Nets wymieniani są jako główni kandydaci do mistrzowskiego tytułu. Ostatnim razem przeszkodziły kontuzje wywołane przyśpieszonym sezonem. Teraz ma być inaczej. Nowe twarze w Nets to Patty Mills, LaMarcus Aldridge oraz Paul Millsap. Podopieczni Steve’a Nasha na papierze mają wszystko. Jednak pozostaje jedna bolączka. Kyrie Irving w dalszym ciągu odmawia zaszczepienia się przeciwko COVID-19. Oznacza to spore komplikacje dla klubu w kwestii zarówno treningów jak i rozgrywania meczów. Trener ma negatywne podejście do posiadania zawodnika z którego może korzystać w mocno okrojony sposób. Sam zainteresowany grozi zakończeniem kariery jeśli klub go wymieni. Sprawa stoi w miejscu, a Irving wydaje się być nie do przekonania. Co ciekawe, bez 29-letniego rozgrywającego, zespół nadal pozostawałby pretendentem do tytułu.

 

Mistrzowie NBA – Milwaukee Bucks – nie poczynili wielkich ruchów na rynku transferowym. Mike Budenholzer jest pewny swojej drużyny. Mecze przedsezonowe poświęca głównie na rozwój głębokich rezerw. Póki co, nie ujrzeliśmy nikogo z mistrzowskiej pierwszej piątki.

 

Jubileuszowy 75 sezon NBA rozpoczyna się już 18 października!