PlusLiga: Skra znów z problemami, ale z kolejnym zwycięstwem

PlusLiga: Skra znów z problemami, ale z kolejnym zwycięstwem

  • Dodał: Kinga Filipek
  • Data publikacji: 16.10.2021, 23:24

Na zakończenie sobotnich zmagań w PlusLidze PGE Skra Bełchatów podejmowała drużynę Stali Nysa. Ekipa z Bełchatowa mimo świetnego początku nie potrafiła utrzymać takiego poziomu przez całe spotkanie, a Stal Nysa pewnie wykorzystała swoje okazje, doprowadzając do tie-breaka. W decydującej odsłonie nie brakowało zaciętej walki, ale ostatecznie lepsi okazali się  gospodarze, zwyciężając cały mecz 3:2.


Drużyna Skry nie bez problemów rozpoczęła plusligowy sezon. Bełchatowianie mimo dwóch zwycięstw na swoim koncie, w każdym z meczów prezentowali niestabilną grę. Z kolei drużyna Stali Nysa jeszcze nie poznała smaku zwycięstwa w tym sezonie i z pewnością chciała zaskoczyć rywali, pokazując potencjał swojej drużyny.


Premierową odsłonę świetnie rozpoczął Mateusz Bieniek, który na dzień dobry popisał się asem serwisowym. Bardzo dobra seria zagrywek środkowego i świetna gra bełchatowian w bloku pozwoliła gospodarzom od początku dyktować warunki w tym meczu - 6:0. Siatkarze Stali nie mogli złapać dobrego rytmu zarówno na linii zagrywki, gdzie często zdarzało się im popełniać błędy, jak i w ofensywie. Natomiast gospodarze jak natchnieni zdobywali kolejne punkty, prezentując wysoką skuteczność w bloku i bardzo dobry poziom przyjęcia. Tym samym po efektownym zatrzymaniu Kwasowskiego przez Atanasijevicia tablica wyników pokazała osiem punktów przewagi Żółto-Czarnych - 13:5. Nysianie z biegiem seta trochę zniwelowali liczbę błędów własnych i cierpliwie zdobywali cenne punkty. Jednak to gospodarze cały czas wiedli prym na boisku, robiąc różnicę zagrywką i blokiem, którym zdobyli aż siedem punktów. Tym samym kolejny as serwisowy Bieńka dał Skrze pierwszą z wielu piłek setowych, a błąd zagrywki Stahla zakończył partię na korzyść bełchatowskiego zespołu - 25:17.

 

Drugiego seta lepiej rozpoczęli goście z Nysy, którzy po świetnej serii Wasima Ben Tary na zagrywce oraz skutecznych atakach Bartosza Bućko prowadzili 7:4. Bełchatowianie już nie byli tak skuteczni w bloku oraz mieli spore problemy w ofensywie. Z kolei zespół Nysy bardzo dobrze prezentował się w obronie, a skuteczne ataki Bućko i Ben Tary powiększały dorobek gości - 10:15. Gospodarze zdołali poprawić swoją grę, a gdy Milad Ebadipour zaskoczył rywali swoją zagrywką, byli blisko doprowadzenia do remisu. Wtedy jednak ponownie pojawiły się błędy własne, a problemy w przyjęciu i brak szczelnych bloków pozwolił rywalom na swobodną grę. Marcin Komenda świetnie zarządzał grą swojej drużyny, a koledzy pewnie wykorzystywali otrzymywane od niego piłki. Tym samym po kolejnym mocnym ataku Bućko z lewej flanki goście prowadzili już 23:18, a autowe uderzenie Atanasijevicia dało im zwycięstwo w drugiej partii.

 

Początek kolejnej odsłony prezentował wymianę ciosów obu zespołów. Gra bardzo długo toczyła się punkt za punkt, jednak gdy swoje okazje w ataku wykorzystał Mateusz Bieniek, to Skra wyszła na dwupunktowe prowadzenie. Gospodarze dzięki świetnym zagrywkom Ebadipoura jeszcze poprawili ten wynik, a gdy swój atak zepsuł Bućko, ich przewaga wynosiła pięć „oczek” - 13:8. Nysianie również nie zwalniali ręki zarówno w elemencie serwisu, jak i w ofensywie i zdołali obrobić kilka cennych punktów. Jednakże to podopieczni Slobodana Kovaca wciąż utrzymywali się na prowadzeniu, a po mocnym uderzeniu Bieńka ze środka wynik wynosił 19:16. To jednak nie zatrzymało zespołu z Nysy, a gdy Mitchell Stahl zaskoczył swoim serwisem Mikołaja Sawickiego, goście mogli cieszyć się z remisu. Końcówka prezentowała się bardzo zacięcie, jednak więcej zimnej krwi zachowali gospodarze, którzy po błędzie Kamila Kwasowskiego mogli cieszyć się ze zwycięstwa - 25:23.

 

Mateusz Bieniek po raz kolejny rozpoczął seta korzystnie dla swojego zespołu. Środkowy Skry nie zwalniał ręki na linii zagrywki i dał gospodarzom dwupunktowe prowadzenie - 3:1. Zespół Nysy bardzo szybko potrafił odrobić tę niewielką stratę i po obu stronach mogliśmy oglądać wymianę efektownych akcji. Jednak gdy na zagrywce w szeregach gości pojawił się Marcin Komenda, to gospodarze zaczęli mieć problemy. Bełchatowianie nie mieli dokładnego przyjęcia, a nieprecyzyjne ataki natychmiast zostawały zatrzymywane przez szczelny blok rywali i tablica wyników pokazała pięciopunktowe prowadzenie Nysy - 11:6. Będów nie ustrzegli się również goście, a bełchatowianie wykorzystując niedociągnięcia przeciwników potrafili zmniejszyć różnicę punktową do dwóch „oczek”. Nysianie jednak nie pozwolili gospodarzom na wyrównanie wyniku i robiąc różnicę mocną zagrywką oraz skutecznymi atakami, których brakowało zespołowi Skry ponownie odskoczyli na kilka punktów - 13:18. Tej przewagi gracze z Bełchatowa nie byli w stanie już odrobić. Podopieczni trenera Stelmacha naciskali zagrywką, a gospodarze popełniali za dużo błędów własnych. Tym samym seta zakończył zepsuty serwis Sawickiego i o losach tego meczu miał zadecydować tie-break.

 

Decydującą partię świetnie rozpoczęli gospodarze. Fenomenalna seria zagrywek Mikołaja Sawickiego dała drużynie Skry wysokie prowadzenie od samego początku - 7:2. Podopieczni Krzysztofa stopniowo starali się odrabiać straty, ale to bełchatowianie wciąż utrzymywali się na prowadzeniu. Różnicę sprawiły jednak zagrywki Mitchella Stahla, a gdy Amerykanin dwukrotnie popisał się asem serwisowym, nysianie byli blisko doprowadzenia do wyrównania - 11:10. Końcówka prezentowała się bardzo zacięcie, a atak Ben Tary dał gościom upragniony remis. Obie drużyny walczyły do samego końca, jednak to PGE Skra okazała się lepsza w decydujących piłkach, a cały mecz zakończył nie kto inny jak Mateusz Bieniek efektownym asem serwisowym - 20:18.

 

PGE Skra Bełchatów - Stal Nysa 3:2 (25:17, 19:25, 25:23, 25:21, 20:18)

MVP: Mateusz Bieniek