PlusLiga: premierowe zwycięstwo Trefla Gdańsk
PI0TR SUMARA/PLS

PlusLiga: premierowe zwycięstwo Trefla Gdańsk

  • Dodał: Kinga Filipek
  • Data publikacji: 17.10.2021, 19:12

Trefl Gdańsk w meczu 3. kolejki PlusLigi podejmował drużynę Cuprum Lubin. Po bardzo emocjonującej pierwszej odsłonie to Gdańskie Lwy przejęły stery na boisku i pokonały zespół z Lubina 3:0. Dla podopiecznych Michała Winiarskiego było to pierwsze zwycięstwo w tym sezonie.

 

Dla obu drużyn sobotni mecz był walką o cenne punkty. Zarówno Trefl Gdańsk, jak i Cuprum Lubin nie najlepiej rozpoczęli ligowy sezon. Oba zespoły mimo zaciętej walki musiały dwukrotnie uznać wyższość rywali, tym samym stawką niedzielnego starcia było premierowe zwycięstwo.


Od samego początku w Ergo Arenie nie brakowało długich i efektownych wymian, które cieszyły oczy kibiców. Jednak jako pierwsi na prowadzenie wyszli gospodarze, którzy grali bardzo dobrze w obronie, a dokładność w przyjęciu szybko przekładali na zdobywane punkty. Tym samym, gdy kolejnym udanym atakiem popisał się Bartłomiej Lipiński, Gdańskie Lwy prowadziły już czterema "oczkami" - 8:4. Natomiast zespół z Lubina miał problem z odnalezieniem się w ofensywie. Zawodnicy Pawła Ruska nie tylko często przestrzelali swoje ataki lub nadziewali się na blok rywali, ale też ich agresywne kiwki były odgwizdywane przez sędziów. Gospodarze z kolei wciąż konsekwentnie zdobywali kolejne "oczka" i utrzymywali czteropunktową przewagę - 16:12. Różnicę dla drużyny Cuprum zrobił jednak Remigiusz Kapica. Gdy atakujący z Lubina popisał się bardzo dobrą serią zarówno na zagrywce, jak i w ataku lubinianie zdołali doprowadzić do remisu. Od stanu 18:18 mogliśmy oglądać naprawdę wyrównaną i zaciętą walkę. Obie drużyny wymieniały się efektownymi akcjami, lecz miały też spore problemy w przyjęciu. Jednak kiedy Bartłomiej Lipiński skończył atak z lewej flanki, a Moritz Reichart popisał się asem serwisowym, to gospodarze mogli cieszyć się ze zwycięstwa w pierwszej odsłonie.


W drugim secie bardzo długo mogliśmy oglądać grę punkt za punkt. Obie drużyny nie zachwycały dokładnym przyjęciem, ale umiejętnie wykorzystywały sytuacyjne piłki. Po długiej wymianie ciosów przy zagrywkach Lukasa Kampy to gospodarze obrócili wynik na swoją korzyść i gdy Pablo Crer zatrzymał atak Wojciecha Ferensa, prowadzili 10:7. Lubinianie z każdą kolejną akcją mieli coraz większy problem na linii przyjęcia, a gdańszczanie nie zwalniali ręki zarówno na zagrywce, jak i na lewym skrzydle, gdzie wysoki poziom prezentował Lipiński, a swoje "trzy grosze" dokładał również Reichart. W szeregach Gdańska pochwalić należy też Macieja Olenderka, który wyciągał bardzo trudne piłki i był filarem obrony. Przewaga Gdańskich Lwów rosła z każdą akcją, a gdy posłaną do niego piłkę wykorzystał Mordyl, tablica wyników pokazała 17:11 dla podopiecznych Michała Winiarskiego. Rozpędzeni gospodarze do samego końca wieli prym na boisku, a siatkarze z Lubina nie byli w stanie odpowiedzieć tak grającym rywalom. Tym samym seta zakończył niesamowicie skuteczny dziś lider gdańskiej ekipy - Bartłomiej Lipiński.

 

W kolejnej partii to Gdańskie Lwy od początku utrzymywały się na prowadzeniu. Lubinianie natomiast popełniali coraz więcej błędów własnych, a po zepsutej zagrywce Ferensa wynik wynosił 7:4 dla gospodarzy. W drużynie Cuprum brakowało skuteczności w ofensywie, dobrego przyjęcia i szczelnego bloku, a gdańszczanie z każdą akcją grali coraz pewniej i powiększali swoją przewagę. Mocne zagrywki Kampy i Reicherta bombardowały linię przyjęcia rywali, a ataki Lipińskiego były dziś zupełnie poza zasięgiem lubinian. Gdy przyjmujący z Gdańska do swojego dorobku dołożył również efektowną czapę na Remigiuszu Kapicy, tablica wyników pokazała siedmiopunktową przewagę gospodarzy - 15:8. W zespole Pawła Ruska widać było już rezygnację, a gdańszczanie robili, co chcieli, pewnie zmierzając po zwycięstwo w meczu. Tym samym ostatni punkt dla gdańskiej drużyny zdobył Mariusz Wlazły i podopieczni Michała Winiarskiego mogli cieszyć się z premierowego zwycięstwa - 25:15.


Trefl Gdańsk - Cuprum Lubin 3:0 (25:23, 25:15, 25:15)

MVP: Lukas Kampa