1. Liga kobiet: premierowe zwycięstwo akademiczek ze Stężycy
PI0TR SUMARA

1. Liga kobiet: premierowe zwycięstwo akademiczek ze Stężycy

  • Dodał: Enwer Półtorzycki
  • Data publikacji: 17.10.2021, 20:52

Czwarta seria gier na pierwszoligowych parkietach stała pod znakiem stabilizacji. Faworyci nie mieli wahań formy, a to pozwoliło ukształtować tabele wobec aktualnie prezentowanych dyspozycji. Jedną wyraźną niespodziankę wśród siedmiu rozegranych spotkań sprawiły zawodniczki ze Stężycy, notując pierwszy komplet punktów.

 

Początek tej serii gier miał miejsce pod Jasną Górą, gdzie tamtejsza Częstochowianka podejmowała poznańskiego Energetyka. Zapowiedź tego spotkania skupiała w sobie kilka podtekstów. Po pierwsze w obecnej kampanii obie ekipy grają w kratkę, a ich bezpośrednie starcie miało pokazać aktualne potencjały. Po drugie w zeszłym sezonie żadna z ekip nie potrafiła zdobyć dubletu na rywalach, a po trzecie było to starcie sióstr Darii i Dagmary Dąbrowskich. Więcej powodów do radości miała jednak pierwsza z nich. Przyjmująca z Częstochowy zdobyła 20 „oczek” i została wybrana MVP całej rywalizacji. Rywalizacji, która nie była jednostronna, a trzymała w napięciu do ostatniej piłki. Na zwycięski set gospodyń od razu odpowiadały przyjezdne. Nie były to partie zacięte, lecz rozstrzygane zdecydowanie na jedną bądź drugą stronę. Ostatecznie przewagę częstochowiankom dała o 7% wyższa skuteczność ofensywy przy niższej ilości ataków.

 

Częstochowianka Częstochowa – Enea Energetyk Poznań 3:2 (25:21, 19:25, 25:14, 17:25, 15:9)

 

Niepokonane jak dotąd tarnowianki przyjechały na mecz ligowy do stolicy Podlasia. Do beniaminka, który ma zupełnie inne cele na ten sezon, a to sprawia, że będzie walczył z każdą drużyną, o każdą akcję i każdy punkt. Szeroki skład przyjezdnych daje natomiast trenerowi możliwość rotacji, gdyby wyjściowa szóstka zbytnio lekko podeszła do rywalizacji. Nic takiego nie miało jednak miejsca. Faworytki od początku narzuciły rywalkom swój styl gry, powielając schemat szybkiego wyjścia na prowadzenie i spokojnego utrzymywania go do końca meczu.

 

KS BAS Białystok – Roleski Grupa Azoty PWSZ Tarnów 0:3 (12:25, 19:25, 13:25)

 

Kroku tarnowiankom stale dotrzymują zawodniczki mieleckiej Stali. Zachowują one analogiczny bilans setowy i punktowy, wywierając w ten sposób presję na bezpośrednich rywalkach do awansu. W momencie, gdy Grupa Azoty grała w Białymstoku, mielczanki podejmowały na własnym terenie drużynę SMS Szczyrk. Drużynę, która zachwycała w ubiegłym sezonie, a obecnie dopiero zaczyna budować swoją dyspozycję, opierając ją na zaledwie dwóch zawodniczkach z poprzedniej kampanii. Te dysproporcje zdecydowały o wyniku starcia z faworytkami. Gospodynie utrzymywały koncentrację, a po uzyskaniu przewagi mogły w warunkach meczowych przetestować nowe rozwiązania taktyczne. Dominowały w każdym elemencie, przez co ani przez chwilę ich pozytywy wynik nie był zagrożony.

 

ITA TOOLS Stal Mielec – SMS PZPS Szczyrk 3:0 (25:22, 25:19, 25:18)

 

Siedem punktów w trzech meczach sprawiło, że siatkarki z Nowego Dworu Mazowieckiego poczuły się pewne siebie i odważne. Poczuły, że mogą rywalizować z najlepszymi, a miejsce na koniec sezonu jest sprawą otwartą. W piątej serii gier liczyły na kolejne punkty, gdyż mierzyły się z niżej notowaną ekipą ze Stężycy. Ekipą, która nie wygrała jeszcze meczu, a średnia wieku zawodniczek nie przekracza osiemnastu lat. Spotkanie nie skończyło się jednak w trzech setach. Akademiczki od samego początku postawiły twarde warunki. Ambitną walkę poparły skutecznością w pierwszej akcji oraz szybkim poruszaniem się przy siatce. Słabsze momenty miały w drugim i trzecim secie, lecz dwie ostanie odsłony to już ich ewidentna dominacja. Przyjezdne z każdą piłką traciły pewność siebie, nawet wygrane partie nie przychodziły z łatwością. Mecz zakończył się podziałem punktów, lecz to młode siatkarki z Pomorza czują większą satysfakcję, gdyż notują na swoim koncie premierową wygraną.

 

GKS „Wieżyca 2011” Politechnika Gdańska Stężyca – LOS Nowy Dwór Mazowiecki 3:2 (26:24, 22:25, 19:25, 25:14, 15:11).

 

O pierwsze zwycięstwo w lidze walczył również Libero Aleksandrów Łódzki. Beniaminek, który mimo dobrej gry nie potrafił przełożyć jej na zdobycze punktowe. W tej kolejce także było o to trudno, gdyż na jego drodze stanęły sosnowiczanki. Siatkarki Płomienia w poprzedniej kolejce zdobyły komplet „oczek” i zaczęły stopniowo piąć się w górę tabeli. Sobotnie starcie zaczęło się zgodnie z planem. Przyjezdne szybko uzyskały przewagę, jaką następnie spokojnie powiększały. Tego spokoju zabrakło w końcówce drugiej odsłony. Prowadziły już 24:18, by ostatecznie przez serię błędów wygrać ją na przewagi 28:26. Po gospodyniach widać było, iż dużo energii i kontrakcji kosztowała je pogoń z poprzedniej odsłony. Odbiło się to na ich dyspozycji w trzecim secie, który od początku do końca kontrolowały podopieczne trenera Krzysztofa Zabielnego.

 

Libero VIP Biesiadowo Aleksandrów Łódzki – Asotra Płomień Sosnowiec 0:3 (22:25, 26:28, 18:25)  

 

W ślad za koleżankami ze Stężycy poszły w tej kolekcje krośnianki, na których ciążyła presja wyniku i braku zwycięstwa. Wiedziały, że nie mogą zostać dłużej bez zdobyczy punktowej, gdyż ciężko będzie później odrobić straty. Podejmowały, więc na swoim terenie wyżej notowaną drużynę z Wieliczki i od początku postawiły przyjezdnym trudne warunki. Mocno i kierunkowo zagrywały, a przede wszystkim dominowały przy siatce. To pozwalało im realizować taktykę i naturalnie powiększać przewagę. Jedynie trzecia odsłona wymknęła się spod kontroli. Wówczas to przyjezdne na początku uzyskały kilka punktów przewagi, by w kolejnych akcjach utrzymywać różnicę, grając punkt za punkt.

 

Karpaty Krosno Glass – KPU w Krośnie – WTS Solna Wieliczka 3:1 (25:22, 25:19, 16:25, 25:19)

 

W ostatnim sobotnim spotkaniu aspirujące do ligowego podium siatkarki z Jarosławia, mierzyły się we własnej hali z warszawskimi akademiczkami. Obie ekipy przed tym meczem miały taką samą ilość punktów, lecz to gospodynie stawiano w roli faworyta ze względu na większe doświadczenia na tym poziomie rozgrywkowym. Przewidywania sprawdziły się w 100%. Podopieczne trenera Piotra Pajdy kontrolowały spotkanie, zmuszając rywalki do błędów zwłaszcza w przyjęciu przez trudne i taktyczne zagrywki. To potęgowało z kolei grę z piłek sytuacyjnych, które dawały możliwości wyprowadzania kontrataków. Dominacja jarosławianek była na tyle duża, że nie pozwoliły rywalkom przekroczyć w żadnym z setów bariery dwudziestu „oczek”.

 

SAN-Pajda Jarosław – AZS AWF Warszawa 3:0 (25:19, 25:16, 25:15)