PlusLiga: niespodzianka w Radomiu, Trefl pokonany
Daria Jańczyk

PlusLiga: niespodzianka w Radomiu, Trefl pokonany

  • Dodał: Kinga Filipek
  • Data publikacji: 23.10.2021, 20:00

Drużyna Cerrad Enea Czarni Radom po serii porażek mogła cieszyć się z premierowego zwycięstwa w tegorocznym sezonie PlusLigi. Podopieczni Jakuba Bednaruka w 4. kolejce rozgrywek niespodziewanie pokonali zespół Trefla Gdańsk 3:1.

 

Przed sobotnim spotkaniem siatkarze z Radomia nie zaznali jeszcze smaku zwycięstwa w sezonie 2021/2022. Radomianie mieli szansę dokonać tego przed własną publicznością, jednak drużyna Trefla Gdańsk nie należała do łatwych przeciwników. Gdańszczanie z meczu na mecz prezentują się coraz lepiej, więc to oni wydawali się faworytami tego starcia.


Po krótkiej wymianie ciosów na początku premierowej odsłony jako pierwsi na dwupunktowe prowadzenie wysunęli się gospodarze po efektownym bloku Michała Kędzierskiego - 4:2. Gdańszczanie bardzo szybko zniwelowali tę różnicę, jednak radomscy siatkarze ponownie przystąpili do ataku. Właśnie ten element działał w drużynie Jakuba Bednaruka bardzo dobrze, a swoje uderzenia na stronę rywali pewnie kierowali Berger i Rusin. Tym samym to gospodarze długo utrzymywali dwa „oczka” przewagi - 12:10. Z biegiem seta coraz więcej problemów zaczynały mieć Gdańskie Lwy. Swoich ataków nie kończył Mariusz Wlazły, który nie umiał poradzić sobie ze świetnie działającym blokiem rywali. W grze gdańszczan pojawiło się sporo nerwowości, a gdy Moritz Reichert wpadł w siatkę, Czarni prowadzili już pięcioma punktami - 18:13. Trener Winiarski próbował ratować swój zespół zmianami, ale mimo odrobienia kilku cennych „oczek” gdańszczanom nie udało się doprowadzić do remisu. Gospodarze natomiast napędzani dopingiem kibiców nie pozwolili sobie wyrwać ciężko wypracowanego zwycięstwa i zakończyli seta po mocnym uderzeniu Rafała Faryny z prawej flanki - 25:19.

 

W drugiej odsłonie mogliśmy zobaczyć zupełnie odmienionych zawodników Trefla Gdańsk. Goście świetnie rozpoczęli tę partię. Mariusz Wlazły bombardował rywali swoją zagrywką, a ręki nie zwalniał również Bartłomiej Lipiński, który pewnie kończył posłane do niego piłki. Taka gra szybko pozwoliła gdańszczanom na zbudowanie kilku punktów przewagi - 2:6. Zespół z Radomia nie radził sobie z przyjęciem mocnych serwisów rywali, a to przełożyło się na problemy w ataku. Radomianie nie kończyli swoich akcji, a goście z Gdańska pewnie wykorzystywali kontry. Gdy gdańszczanie do bardzo dobrej dyspozycji w ofensywie i obronie, dołożyli również szczelny blok, ich przewaga powiększyła się do siedmiu „oczek” - 8:15. Podopieczni Michała Winiarskiego niemal przez całą partię dyktowali warunki gry. W końcówce błędy własne i kilka nieporozumień zmniejszyły przewagę gości, jednak i to nie zmieniło losów tej odsłony, którą zakończył błąd zagrywki Sebastiana Wardy - 20:25.

 

Początek kolejnej partii był wyrównaną wymianą ciekawych akcji obu ekip. Szybko jednak na dwupunktowe prowadzenie wyszli siatkarze Czarnych Radom - 6:4. Radość gospodarzy nie trwała długo, gdyż zepsuta zagrywka Kędzierskiego oraz mocny atak Reicherta pozwoliły gdańszczanom doprowadzić do remisu. Mimo wyrównania wyniku to wciąż radomianie utrzymywali się krok przed rywalami. Różnicę robił z pewnością blok, a poprawiona jakość przyjęcia i zagrywki automatycznie przełożyła się na wynik. Tym samym, gdy Sebastian Warda zatrzymał atak Lipińskiego, gospodarze prowadzili czterema „oczkami” - 11:7. Gdańskie Lwy zaczęły przypominać siebie z pierwszej partii. W drużynie Michała Winiarskiego brakowało skuteczności w ataku, szczególnie na prawym skrzydle, oraz dokładności na linii przyjęcia. Nie pomagały też błędy własne, szczególnie w elemencie zagrywki, a radomianie jak natchnieni zdobywali kolejne punkty - 18:12. Ratunkiem dla drużyny gości okazały się zmiany. Gdy na boisku pojawił się Mateusz Mika, gdańszczanie zaczęli odrabiać straty. Przyjmujący nie tylko dodał jakości w odbiorze zagrywki, ale swoimi mocnymi serwisami utrudnił rozgrywanie akcji rywalom. Radomianie natomiast zaczęli popełniać błędy, a gdy atak Faryny został zatrzymany przez gdański blok, tablica wyników pokazała już tylko jedno „oczko” prowadzenia gospodarzy - 19:18. Końcówka prezentowała się bardzo zacięcie, a do rozstrzygnięcia seta potrzebna był gra na przewagi. Tam mogliśmy oglądać niesamowite obrony i fantastyczne ataki obu zespołów, ale ostatecznie to Czarni mogli cieszyć się ze zwycięstwa po uderzeniu Aleksandra Bergera - 31:29.

 

Czwarta partia prezentowała się najbardziej wyrównanie spośród wszystkich setów. Oba zespoły wymieniały się na prowadzeniu, popisując się udanymi akcjami. Od stanu 12:12 to jednak zespół z Gdańska przejął stery. W szeregach gości bardzo dobrze spisywał się Kewin Sasak, który zastąpił Mariusza Wlazłego. Lukas Kampa zaczął również aktywnie wykorzystywać środek, a tam nie zawodził duet Urbanowicz-Crer. Tym samym to gdańszczanie zbudowali sobie dwupunktową przewagę, którą pielęgnowali aż do wyniku 16:18. Siatkarze z Radomia uparcie gonili wynik i gdy na zagrywce pojawił się Rafał Faryna, odnotowali świetną serię i obrócili wynik na swoją korzyść. Gdańskie Lwy coraz częściej myliły się na linii zagrywki oraz w ofensywie, a to skrupulatnie wykorzystywali gospodarze. Tym samym, gdy gdańską linię przyjęcia zaskoczył Daniel Gąsior, tablica wyników pokazała 22:20 dla Czarnych Radom. Goście zdołali doprowadzić do remisu, ale i to nie zatrzymało zmotywowanych radomian, którzy po ataku Pawła Rusina mogli cieszyć się z pierwszego w sezonie zwycięstwa.

 

Cerrad Enea Czarni Radom - Trefl Gdańsk 3:1 (25:19, 20:25, 31:29, 26:24)

MVP: Paweł Rusin