PlusLiga: przetrzebiony GKS nie sprawił niespodzianki
Foto: Wikipedia

PlusLiga: przetrzebiony GKS nie sprawił niespodzianki

  • Dodał: Radosław Kępys
  • Data publikacji: 31.10.2021, 21:53

Osłabiony brakami GKS Katowice nie mógł skutecznie postawić się Indykpolowi AZS Olsztyn. To był bardzo jednostronny mecz zakończony wynikiem 3:0 (25:16, 25:17, 25:20).

 

Były w tej kolejce na pewno bardziej medialne mecze PlusLigi, ale spotkanie GKS-u Katowice z Indykpolem AZS Olsztyn wywołało najwięcej kontrowersji. Wszystko dlatego, że gospodarze mieli na ten mecz dostępnych ledwie 8 zawodników, a więc na ławce mógł zasiąść… tylko jeden zawodnik. Kilku siatkarzy ma przerwę w związku ze stwierdzonym zakażeniem koronawirusem, a Thomas Rousseaux wskutek październikowego pobicia w Krakowie dopiero dochodzi do siebie i jeszcze zajmie mu to sporo czasu. Wszystkie okoliczności sprawiały, że olsztynianie do stolicy Śląska przyjeżdżali jako faworyci, szczególnie po dwóch wygranych z rzędu – nad Ślepskiem Suwałki i Aluronem CMC Wartą Zawiercie.

 

Olsztynianie zaczęli ten mecz zgodnie z planem – od dwóch bloków na skrzydłach. Po ataku Andringi w siatkę katowiczanie odrobili jednak straty i było 3:3. Trzy punkty z rzędu zdobyli w tym momencie olsztynianie, ale ich dobrą serię przerwał atakiem Damian Domagała. Ze skrzydła mocnymi atakami próbował punktować Damian Kohut, ale po jednej z akcji napotkał blok Mateusza Poręby, który dał prowadzenie 11:7. To jednak rosło z każdą piłką, bo w grze gospodarzy pojawiły się też błędy w ataku. Asy Toreya DeFalco jeszcze podwyższyły prowadzenie gości na 19:10. Pod koniec seta straty nieco próbował zniwelować Jakub Nowosielski, ale partia i tak zakończyła się pewnym zwycięstwem gości 25:16.

 

GKS bardzo dobrze zaczął drugiego seta – po jednym z bloków Damiana Domagały na Robbercie Andrindze gospodarze prowadzili nawet 4:3. Głównym motorem napędowym GKS-u Katowice w niedzielnym meczu był Jakub Szymański – po jego ataku gospodarze wyszli nawet na prowadzenie 8:6. Niestety dla gospodarzy, od tego momentu kompletnie zacięły się wszystkie możliwe opcje ofensywne i dopiero po 9 punktach z rzędu dla rywali gospodarze wrócili do punktowania, a wtedy na tablicy wyników było już 15:8. Od tego momentu olsztynianie znowu pewnie szli ku zwycięstwu w secie. Trener Marco Bonitta wprowadził na boisko m.in. Meisama Salehiego i Szymona Jakubiszaka. Drugi set zakończył się trochę niższą porażką GKS-u – 25:17. Przewaga Indykpolu była jednak niepodważalna.

 

Dwa pierwsze punkty w trzeciej partii zdobyli goście. Tu przewaga jednak utrzymała się tylko do stanu 5:3, bo po chwili dzięki technicznemu błędowi przy ofensywnej akcji olsztynian sędzia odgwizdał przewinienie i zrobił się remis. Stan bliski równowagi utrzymywał się dość długo, nawet z chwilową inicjatywą po stronie GKS-u. Indykpol znowu przejął inicjatywę, gdy na zagrywce stanął Karol Butryn – były zawodnik gospodarzy. Po jego zagrywce goście prowadzili 12:10. To był najważniejszy moment tego seta, bo od tego momentu katowiczanie nie złapali już kontaktu z rywalem. Przewaga nie była już jednak tak wysoka jak w pierwszych dwóch setach, bo w pewnym momencie została zniwelowana do trzech punktów. Przed końcem Indykpol wzmocnił jeszcze zagrywkę za pomocą Taylora Averilla i to dało przewagę, która w efekcie przyniosła wygraną 25:20.

 

GKS Katowice – Indykpol AZS Olsztyn 0:3 (16:25, 17:25, 20:25)

Radosław Kępys – Poinformowani.pl

Radosław Kępys

Mam 30 lat. W październiku 2017 roku uzyskałem dyplom magistra Politologii na Wydziale Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Wcześniej od 2015 roku pisałem dla igrzyska24.pl. Odpowiedzialny za biathlon, kajakarstwo, pływanie, siatkówkę i siatkówkę plażową, ale w tym czasie pisałem informacje z bardzo wielu sportów - od lekkiej atletyki po narciarstwo alpejskie. Sport to moja pasja od najmłodszych lat i na zawsze taką pozostanie. Poza nim uwielbiam dobrą literaturę, dobrą muzykę i dobre jedzenie. Interesuje się też historią najnowszą i polityką.