TAURON 1. Liga: pierwsza porażka Visły w sezonie

TAURON 1. Liga: pierwsza porażka Visły w sezonie

  • Dodał: Enwer Półtorzycki
  • Data publikacji: 02.11.2021, 00:03

Szesnaście to liczba punktów, jakie zgromadziły do tej pory liderujące zespoły z Będzina i Bielsko-Białej. Podium zamyka Avia ze stratą dwóch, a ósemkę Olimpia różniącą sześciu „oczek”. W strefie spadkowej znajdują się niezmiennie siatkarze ze Spały i Strzelców Opolskich. Siódma seria gier nie przyniosła zasadniczych przetasowań mimo tego, iż na osiem spotkań w pięciu górą byli goście.

 

Niepokonana jak do tej pory Visła Bydgoszcz przyjechała do Częstochowy, aby spokojnie podtrzymać passę. Nie spodziewała się jednak, że siatkarze spod Jasnej Góry postawią tak trudne warunki oparte na taktyce i dużej dawce ryzyka. Potwierdziły to statystki według, których gospodarze zanotowali w całym spotkaniu osiem asów serwisowych przy tylko dwóch rywali. Dodatkowo popełnili mniej błędów własnych w tym elemencie, przy równej efektywności ataku. Wspomniane ryzyko nie wystarczyło, aby podopieczni trenera Piotra Gruszki cieszyli się z maksymalnej zdobyczy punktowej. Pozytywnie zakończone sety przeplatali słabszymi, w których spychani byli do defensywy konsekwentną grą rywali zwłaszcza przy siatce. Nie przeszkodziło to jednak, aby gospodarze cieszyli się ze zwycięstwa oraz miana pierwszej w tym sezonie ekipy, która pokonała bydgoszczan.

 

Exact Systems Norwid Częstochowa – BKS Visła Proline Bydgoszcz 3:2 (30:28, 22:25, 22:25, 25:20, 15:13)

 

Cztery zwycięstwa i jedna porażka to jednakowy bilans zespołów z Siedlec i Bielsko-Białej, które w tej kolejce zmierzyły się ze sobą. Mimo podobnych statystyk to goście stawiani byli w roli zdecydowanego faworyta, gdyż swoje poprzednie mecze zamykali z trzypunktową zdobyczą. Podobnie było i tym razem. Podopieczni trenera Harryego Brokkinga dominowali w ofensywie aktywnie, wykorzystując wszystkie strefy ataku. Zanotowali tym elementem o 12% wyższą efektywność przy mniejszej ilości prób. Gospodarze mimo przewagi w skuteczności przyjęcia i punktowych blokach nie ustrzegali się błędów własnych zwłaszcza w końcówkach setów. Te luki momentalnie wykorzystywali siatkarze BBTS-u i to oni wyjechali do domu z kolejnymi trzema „oczkami”.

 

KPS Siedlce – BBTS Bielsko-Biała 0:3 (26:28, 23:25, 26:28)

 

Dwa dni po rozegraniu zaległego meczu z krakowianami, siatkarze Chrobrego Głogów podejmowali we własnej hali zespół z Będzina. Zespół wypoczęty, pewny swoich umiejętności, regularnie punktujący i zmierzający, aby wrócić na plusligowe parkiety. Określenia te nie były na wyrost. Podopieczni trenera Wojciecha Serafina dominowali na dystansie całego spotkania. Nie mieli przestojów, dzięki umiejętnemu rozkładaniu działań ofensywnych przez Kacpra Gonciarza. Uwagę zwraca również o 13% wyższa efektywność ataku przy zbieżnej skuteczności przyjęcia obu zespołów. Przewagę w tych elementach stworzył wspomniany rozgrywający i to on został wybrany MVP rywalizacji.

 

SPS Chrobry Głogów – MKS Będzin 0:3 (19:25, 17:25, 17:25)

 

Znajdujący się w strefie spadkowej młodzi siatkarze ze Szczyrku przełamania szukali w Świdniku. Ich miejsce w tabeli z jednej strony odzwierciedla doświadczenie zawodników na tym szczeblu rozgrywkowym, a z drugiej nie pokazuje prawdziwego potencjału. Potencjał ten widoczny będzie w starciach z zespołami środka tabeli, a nie jak do tej pory drużynami walczącymi o awans. Mecz z Avią był jednym z takich spotkań. Gospodarze kontrolowali wydarzenia na boisku, nie przyspieszali tempa, grali swoją siatkówkę opartą na powtarzalności. Korzystali również z błędów własnych gości, jakich podopieczni trenera Michała Bąkiewicza zanotowali aż trzydzieści dwa. Dominację świdniczan potwierdziły szczegółowe wyniki pojedynczych odsłon. Przyjezdni w żadnym z setów nie potrafili przekroczyć bariery dwudziestu punktów.

 

Polski Cukier Avia Świdnik – SMS PZPS Spała 3:0 (25:19, 25:15, 25:18)

 

Akademicy z Krakowa po wygraniu w środku tygodnia zaległego meczu ligowego podchodzili do sobotniego starcia z Krispolem, mając nadzieję na podtrzymanie zwycięskiej passy. Ich rywal również liczył na zdobycz punktową, biorąc pod uwagę dotychczasową dyspozycję i zwycięstwa notowane z drużynami w swoim zasięgu. Jak się później okazało scenariusz każdego seta wyglądał tak samo. Żadna z drużyn nie potrafiła uzyskać zdecydowanej przewagi ani tym bardziej zdominować przeciwnika w konkretnym elemencie. Decydowały więc detale, dyspozycja dnia oraz spryt w rozwiązywaniu akcji sytuacyjnych i kontrataków. Najwięcej zimnej krwi w takich sytuacjach zachowywał rozgrywający gości Piotr Lipiński. Poprowadził on wrześnian do cennego zwycięstwa bez straty seta i został wybrany MVP meczu.

 

AZS AGH Kraków – Krispol Września 0:3 (23:25, 21:25, 23:25)  

 

Stawką meczu z Olimpią było dla ZAKSY drugie zwycięstwo w bieżącej kampanii i wydostanie się z ostatniego miejsca w tabeli. Potrzebowali tych punktów, aby złapać „oddech” przed kolejnymi starciami oraz nabrać pewności siebie, co miało przełożyć się na dyspozycję meczową. Zapowiadane zaangażowanie i skuteczność pokazali w premierowej odsłonie meczu. Starali się kontrolować wydarzenia, kończąc ataki w pierwszych akacjach oraz dokładając do tego trudne i kierunkowe zagrywki. Od drugiej odsłony sytuacja uległa zmianie. To goście przejęli inicjatywę, ograniczyli ilość błędów własnych oraz poprawili dyspozycję przy siatce. Z każdą kolejną akcją byli coraz bardziej pewni siebie, działając według założonego scenariusza. Na początku setów uzyskiwali przewagę, jaką spokojnie utrzymywali do końca partii i meczu.

 

ZAKSA Strzelce Opolskie – Olimpia Sulęcin 1:3 (25:20, 16:25, 22:25, 20:25)

 

Aspirująca do ligowego podium Gwardia Wrocław prezentuje dość nierówną formę. Co prawda uległa tylko faworytom, a z czołówką potrafi punktować po tie-breakach, lecz ma również przestoje, jakie kosztują ją przegrane sety z niżej notowanymi przeciwnikami. Tym razem do Wrocławia przyjechała drużyna z Kluczborka. Drużyna waleczna, lecz nadal szukająca powtarzalności. Tak jak forma obu ekip, tak wydarzenia na parkiecie zmieniały się, co kilka piłek. Na punktową serię jednej drużyny, serią odpowiadała druga, a dobre akcje przeplatali błędami własnymi. Ostatecznie to gospodarze w każdym z setów zachowywali więcej zimnej krwi, a pojedynczymi elementami jak asy serwisowe i trójbloki budowali ostateczną przewagę.

 

Chemeko-System Gwardia Wrocław – KKS Mickiewicz Kluczbork 3:0 (25:19, 25:21, 25:22)

 

W ostatnim spotkaniu kolejki beniaminek z Warszawy udał się na mecz do Tomaszowa Mazowieckiego. Zespołu, który po ostatniej porażce z Krispolem miał tydzień, aby przygotować formę, rozwiązania taktyczne i powtarzalność w ofensywie. Goście zaś chcieli szybko zapomnieć o porażce, jakiej doznali w środku tygodnia podczas zaległego spotkania ligowego. W niedzielnym starciu faworytem byli podopieczni trenera Bartłomieja Rebzda, lecz według ekspertów o wyniku mogły rozstrzygać szczegóły. Tak też się stało. Żadna z ekip nie potrafiła wypracować zdecydowanej przewagi z wyjątkiem trzeciej odsłony, jaką wygrali gospodarze. Ograniczyli wówczas ilość błędów własnych oraz byli skuteczni w pierwszej akcji. Pozostałe odsłony niespodziewanie należały do gości. Mimo mniejszego doświadczenia potrafili oni zachować spokój w końcówkach setów. Wierzyli w swoje umiejętności, nie zwalniali ręki w kontratakach, a gdy trzeba było to powtarzali akcję, obijając uprzednio piłkę o blok rywali. W nagrodę wracają do stolicy z kompletem „oczek”.

 

Lechia Tomaszów Mazowiecki – Legia Warszawa 1:3 (26:28, 22:25, 25:16, 24:26)