PlusLiga: przełomowe zwycięstwo GKS-u z Radomiem
PLS

PlusLiga: przełomowe zwycięstwo GKS-u z Radomiem

  • Dodał: Kinga Filipek
  • Data publikacji: 12.11.2021, 19:50

Siódmą kolejkę plusligowych rozgrywek zainaugurowało spotkanie GKS-u Katowice i Cerrad Enea Czarnych Radom. W piątkowym meczu nie zabrakło zaciętej walki i wyrównanej gry, jednak po czterech emocjonujących setach to podopieczni Grzegorza Słabego cieszyli się z długo wyczekiwanego zwycięstwa, ogrywając rywali z Radomia 3:1.

 

Dla drużyny z Katowic piątkowe spotkanie było walką o powrót do dobrej dyspozycji po perypetiach zdrowotnych zawodników. Mecz z Radomiem zapowiadał się jednak bardzo wyrównanie, gdyż oba zespoły po sześciu kolejkach miały na swoim koncie po dwa zwycięstw i w ligowej tabeli znajdowały się obok siebie, zajmując kolejno 12. i 11. miejsca.


Na początku spotkania dobra gra blokiem pozwoliła siatkarzom z Radomia objąć dwupunktowe prowadzenie - 1:3. Radość gości nie trwała jednak długo, gdyż katowiczanie bardzo szybko doprowadzili do remisu i przez chwilę mogliśmy oglądać wymianę ciosów obu zespołów. Wynik odmienił się, gdy w drużynie z Katowic w polu serwisowym pojawił się Micah Ma’a. Trudne zagrywki rozgrywającego sprawiły sporo problemów radomianom, a po kolejnym asie serwisowym Amerykanina to gospodarze prowadzili 11:7. Po czasie wziętym przez Jakuba Bednaruka goście odnotowali bardzo dobrą serię i zbliżyli się do rywali na jedno „oczko”, jednak katowiczanie nie pozwolili przyjezdnym doprowadzić do remisu i utrzymując dobrą skuteczność w ofensywie, ponownie odskoczyli na kilka punktów. Gospodarze przede wszystkim dobrze radzili sobie w przyjęciu i robili różnicę mocnym serwisem, z którym nie mogli poradzić sobie Czarni. Przy dobrej jakości przyjęcia grą zespołu z Katowic również świetnie zarządzał Micah Ma’a, a Tomas Rousseaux nie zwalniał ręki na lewym ataku i po kolejnym punktowym uderzeniu przyjmującego tablica wyników pokazała 19:16. Radomianie jeszcze próbowali odmienić losy tego seta, ale końcówka należała w zupełności do podopiecznych Grzegorza Słabego. Tym samym premierową odsłonę efektownym blokiem na Farynie zakończył Tomas Rousseaux - 25:17.


Podrażnieni porażką radomianie fenomenalnie rozpoczęli kolejną odsłonę i przy mocnych zagrywkach Rafała Faryny wypracowali sobie pięciopunktową przewagę - 1:6. Oprócz odrzucających serwisów drużyna gości świetnie prezentowała się w obronie, a dobra gra Michaela Parkinsona na środku przynosiła im kolejne punkty zarówno blokiem, jak i atakiem. Radomianie prezentowali zupełnie odmienioną grę w porównaniu do pierwszego seta, a z kolei katowiczanie z każdą akcją mieli coraz więcej problemów. W szeregach gospodarzy przede wszystkim osłabła zagrywka i jakość przyjęcia, a to przełożyło się na niską skuteczność w ofensywie. Radomianie natomiast koncertowo spisywali się w polu serwisowym, a Aleksander Berger pewnie kończył posłane do niego piłki - 8:16. Mimo wysokiej przewagi drużyny z Radomia gospodarze nie tracili nadziei i dzięki bardzo dobrej podwójnej zmianie w wykonaniu Jakuba Nowosielskiego i Damiana Domagały odrobili kilka cennych „oczek” - 13:17. Podopieczni trenera Bednaruka jednak nie dali wyprowadzić się z dobrego rytmu i bardzo szybko powrócili do skutecznej gry. Bartosz Firszt nie zwalniał ręki na lewym skrzydle, a mocne uderzenie Faryny z prawej flanki zakończyło drugą odsłonę na korzyść gości z Radomia - 18:25.

 

Początek trzeciej partii należał do zawodników Czarnych Radom, którzy popisując się świetną grą w bloku i obronie prowadzili 3:0. Katowiczanie jednak bardzo szybko odpowiedzieli na atak rywali i doprowadzili do remisu po asie serwisowym Jakuba Szymańskiego. Oba zespoły od początku seta prezentowały wysoki poziom gry, a kibice mogli delektować się bardzo ciekawymi i emocjonującymi wymianami. W zespole Grzegorza Słabego najlepiej spisywał się duet przyjmujących - Rousseaux i Szymański, którzy pewnie zdobywali kolejne punkty. Dzięki dobrej grze w ofensywie to „Gieksa” dwukrotnie odskoczyła rywalom na dwa punkty - 7:5, 11:9. Radomianie jednak za każdym razem zdołali zniwelować przewagę rywali, a dzięki świetnie grającym Parkinsonowi i Bergerowi w końcu odwrócili wynik na swoją korzyść. Gdy w drużynie Czarnych na zagrywce pojawił się Jose Ademar Santata, goście odnotowali fenomenalną serię i po punktowym bloku Bergera prowadzili 18:14. Gospodarze jednak nie złożyli broni, a mocne serwisy Micah Ma’a i świetna dyspozycja Jakuba Szymańskiego w ofensywie pozwoliła im odrobić straty i doprowadzić do remisu - 22:22. W końcówce seta nie zabrakło fantastycznych wymian i ogromu emocji. Oba zespoły świetnie grały w obronie i nie zwalniały ręki w ataku, jednak więcej zimnej krwi zachowali gospodarze, którzy cieszyli się ze zwycięstwa po punktowym bloku Szymańskiego.

 

Kolejnego seta ponownie lepiej rozpoczęli radomianie, którzy po świetnym ataku Santany prowadzili 5:1. W szeregach drużyny z Katowic różnicę ponownie zrobiły serwisy Micah Ma’a. Gospodarze przy świetnych zagrywkach rozgrywającego odnotowali fenomenalną serię, a po kolejnych mocnych atakach Szymańskiego z lewej flanki doprowadzili do remisu. Od tego momentu mogliśmy oglądać grę punkt za punkt, lecz gdy blokiem popisał się Szymański, a Gąsior nie trafił swoim atakiem w boisko, to „Gieksa” wyszła na dwupunktowe prowadzenie - 11:9. Radomianie potrafili zniwelować tę różnicę, a nawet obrócić wynik na swoją korzyść po ataku Parkinsona ze środka, jednak po czasie wziętym przez Grzegorza Słabego ponownie dominować zaczęli gospodarze. Drużyna Czarnych zaczęła popełniać błędy w ofensywie, a katowiczanie świetnie czytali grę rywali i bardzo dobrze ustawiali blok, ponownie odskakując na kilka punktów - 15:12. Katowiczanie napędzani dopingiem kibiców jak natchnieni rozgrywali swoje akcje, robiąc różnicę mocnym serwisem i świetną dyspozycją bloku i obrony. Zespół z Radomia do końca walczył o odwrócenie losów tego spotkania, jednak błąd serwisowy Bartosza Firszta zakończył cały mecz i to gospodarze cieszyli się z bardzo długo wyczekiwanego triumfu - 25:21.


GKS Katowice - Cerrad Enea Czarni Radom 3:1 (25:17, 18:25, 29:27, 25:21)

MVP: Jakub Szymański