PlusLiga: świetna gra Resovii i zwycięstwo nad Projektem
Kinga Filipek/Poinformowani.pl

PlusLiga: świetna gra Resovii i zwycięstwo nad Projektem

  • Dodał: Kinga Filipek
  • Data publikacji: 13.11.2021, 16:30

W hicie 7. kolejki PlusLigi Asseco Resovia Rzeszów pokonała we własnej hali drużynę Projektu Warszawa 3:0. Mecz prezentował się bardzo zacięcie, jednak z każdym setem to Resovia nabierała rozpędu i po bardzo dobrej grze cieszyła się z wywalczonych trzech punktów.

 

Faworytów sobotniego spotkania można było szukać w drużynie ze stolicy, która przed meczem plasowała się na trzecim stopniu ligowego podium. Warszawianie do tej pory odnotowali tylko dwie porażki, przegrywając z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle i PGE Skrą Bełchatów. W gorszej sytuacji znajdowała się ekipa z Rzeszowa, gdyż podopieczni Alberto Giulianiego prezentują chwiejną formę i przed 7. kolejką z bilansem trzech zwycięstw i trzech przegranych zajmowali siódmą pozycję w tabeli.


Goście z Warszawy świetnie rozpoczęli spotkanie i po trzech punktowych atakach Bartosza Kwolka prowadzili 3:0. Dobrą passę Stołecznych przerwał Sam Deroo, a skuteczne zagrywki Jakuba Kochanowskiego pozwoliły gospodarzom doprowadzić do remisu. Przez chwilę mogliśmy oglądać efektowne wymiany obu zespołów, jednak bardzo dobra dyspozycja Kwolka w polu serwisowym oraz skuteczne uderzenia Dusana Petkovicia na prawym skrzydle ponownie dały gościom trzypunktową przewagę - 7:10. Po przerwie na żądanie trenera Giulianego rzeszowianie odpowiedzieli przyjezdnym świetną serią i wykorzystując problemy Igora Grobelnego w przyjęciu, doprowadzili do wyrównania. Obie drużyny prezentowały bardzo wysoki poziom w elementach bloku i obrony, ale również nie zwalniały ręki w ofensywie. Z akcji na akcję coraz więcej problemów zarówno w przyjęciu, jak i ataku w drużynie z Warszawy miał Igor Grobelny, co skrupulatnie wykorzystywali gospodarze, kierując na przyjmującego swoje zagrywki. Z kolei w drużynie Resovii bardzo dobry poziom w ofensywie i bloku utrzymywał Klemen Cebulj, który dokładał do dorobku drużyny kolejne „oczka”. Taka gra pozwoliła gospodarzom wyjść na trzypunktowe prowadzenie - 20:17. Warszawianie nie złożyli broni i byli blisko wyrównania wyniku, jednak ich problemy w przyjęciu i nieskończone ataki przeważyły szalę zwycięstwa na korzyść gospodarzy, dla których dwudziesty piąty punkt zdobył Sam Deroo.

 

W drugiej odsłonie rzeszowianie już na samym początku zbudowali sobie dwa punkty przewagi i długo utrzymywali ten wynik, grając bardzo dobrze w obronie i pewnie wykorzystując kontry. W ekipie gospodarzy oprócz świetnie grającego Cebulja, swoją skuteczność poprawili też Maciej Muzaj i Sam Deroo, pewnie kończąc posłane do nich piłki. Z akcji na akcję warszawianie mieli coraz większe problemy z obroną mocnych uderzeń rywali i również sami zaczęli popełniać błędy. Tym samym, gdy Dusan Petković zaatakował w aut, tablica wyników pokazała cztery punkty przewagi Asseco Resovii - 11:7. Gospodarze kontynuowali swoją bardzo dobrą grę, ale również nie ustrzegli się pomyłek. Swoje szanse bardzo szybko wykorzystali natomiast przyjezdni i najpierw zbliżyli się do rywali na jedno „oczko”, a gdy Piotr Nowakowski popisał się efektownym blokiem, wreszcie doprowadzili do remisu - 16:16. Od tego momentu rozgrywka rozpoczęła się na nowo. Oba zespoły nie zwalniały tempa i grając punkt za punkt, wymieniały się zarówno widowiskowymi akcjami, jak i błędami w polu serwisowym. Jednak gdy z mocną zagrywką Deroo nie poradził sobie Janikowski, a Cebulj pewnie wykorzystał przechodzącą piłkę, to Resovia powróciła do dwupunktowego prowadzenia - 21:19. Stołeczni zdołali zniwelować tę różnicę i mogliśmy oglądać zaciętą końcówkę, lecz w decydujących piłkach więcej zimnej krwi zachowali  gospodarze, a blok Macieja Muzaja zakończył drugą odsłonę zwycięstwem rzeszowian.

 

Zmotywowani korzystnym wynikiem gospodarze świetnie rozpoczęli trzeciego seta. Rzeszowianie bardzo dobrze grali blokiem, a gdy Jan Kozamernik dwa razy z rzędu skutecznie zaatakował ze środka, tablica wyników pokazała 5:1 dla Asseco Resovii. W zespole z Podkarpacia przede wszystkim widać było swobodę i pewność gry, co przekładało się na kolejne udane akcje. Natomiast siatkarze z Warszawy popełniali bardzo dużo błędów na linii zagrywki i własnymi pomyłkami pomagali rywalom w powiększaniu dorobku punktowego. Rzeszowianie również nie grali bezbłędnie, ale dobra jakość przyjęcia pozwalała im na dużą swobodę w ofensywie, a tam w ważnych piłkach nie zawodzili Cebulj i Muzaj. Wciąż świetnie działał też rzeszowski blok i to Resovia cały czas utrzymywała bezpieczną przewagę - 18:14. Druga część seta należała w zupełności do gospodarzy, a Stołeczni byli coraz bardziej bezradni wobec dobrej dyspozycji podopiecznych trenera Giulianiego. Tym samym po ataku Macieja Muzaja z prawej strony to rzeszowianie mogli cieszyć się z bardzo ważnego zwycięstwa za trzy punkty.

 

Asseco Resovia Rzeszów - Projekt Warszawa 3:0 (25:21, 26:24, 25:20)

MVP: Maciej Muzaj