Tenis - WTA Finals: Świątek przegrywa po walce z Sabalenką
PPP

Tenis - WTA Finals: Świątek przegrywa po walce z Sabalenką

  • Dodał: Marcin Weiss
  • Data publikacji: 14.11.2021, 05:03

Iga Świątek (9. WTA) przegrała drugie spotkanie podczas rozgrywanego w Guadalajarze turnieju WTA Finals i utraciła szanse na awans z fazy grupowej. Polka po trzysetowej walce uległa Arynie Sabalence (2. WTA) 6:2, 2:6, 5:7 i pozostało jej ostatnie starcie z Paulą Badosą Gibert (10. WTA), która kilka godzin wcześniej pokonała Marię Sakkari (6. WTA) 7:6(4), 6:4.

 

Przed meczem obie zawodniczki znajdowały się w bardzo trudnej sytuacji, gdyż przegrały swoje pierwsze spotkania w turnieju. Iga nie poradziła sobie z Marią Sakkari, przegrywając 2:6, 4:6, natomiast Aryna uległa Badosie 4:6, 0:6. Dzisiejsze starcie, które miało być pierwszym pojedynkiem obu tenisistek, było więc kluczowe w kwestii ewentualnego awansu z fazy grupowej.

 

Polka świetnie rozpoczęła mecz od gema wygranego na czysto, a następnie walczyła przy podaniu rywalki, przegrywając po grze na przewagi. W trzecim gemie Iga znalazła się w trudnej sytuacji, przegrywając już 0:30, ale zdołała się wybronić i utrzymać serwis. Kolejne dwa gemy przebiegły bez większej historii i Świątek prowadziła 3:2. Z kolei w szóstym gemie doczekaliśmy się pierwszego przełamania, kiedy Sabalenka nie wygrała nawet jednej piłki przy własnym podaniu, popełniając przy okazji dwa podwójne błędy serwisowe. Następnie Polka potwierdziła przełamanie i prowadziła w pierwszym secie już 5:2. Świątek nie zamierzała zwalniać tempa i agresywną grą wypracowała sobie piłkę setową już przy podaniu Białorusinki, którą wykorzystała i zamknęła seta.

 

Druga partia rozpoczęła się dokładnie tak samo, jak pierwsza, czyli od wygranego podania przez Igę do zera. Wydawać się mogło, że Polka czuje się na korcie coraz pewniej, aż nagle od stanu 30:0 w trzecim gemie przegrała trzy kolejne proste piłki i rywalka miała pierwszą szansę na przełamanie. Na szczęście nasza zawodniczka zdołała wygrać trzy następne wymiany i utrzymać podanie na 2:1. Niestety już w następnym gemie serwisowym Białorusinka miała dwa kolejne break-pointy, a przy drugim z nich podwójny błąd serwisowy popełniła Iga, przez co rywalka prowadziła w drugim secie 3:2. Niestety od tego momentu Świątek zaczęła popełniać coraz więcej niewymuszonych błędów, a Sabalenka wyraźnie nakręciła się i zaczęła dominować na korcie. To pozwoliło turniejowej jedynce przełamać Igę po raz drugi, a następnie zamknąć seta przy własnym podaniu, pomimo trzech break-pointów ze strony Polki.

 

Dobry ostatni gem poprzedniego seta dał naszej tenisistce pozytywnego kopa, ponieważ pierwszy gem ponownie został wygrany do zera, a Iga w tych czterech wymianach zaprezentowała kilka świetnych uderzeń. Chwilę później Polka walczyła na przewagi przy podaniu rywalki, ale wtedy ponownie pojawiły się proste błędy w grze raszynianki. Te spowodowały utratę szansy na przełamanie przeciwniczki, a chwilę później również przegraną przy własnym podaniu, co stawiało Świątek w bardzo trudnej pozycji. Szczęśliwie dla Polki już w następnym gemie chwilę słabości miała Aryna, który popełniła aż trzy podwójne błędy serwisowe i oddała przewagę przełamania. Następnie Iga utrzymała własne podanie i objęła prowadzenie w decydującym secie 3:2. W kolejnych czterech gemach walki nie zabrakło, ale serwujące zdołały utrzymać swoje podania, a status quo został zachowany i Polka prowadziła 5:4. Niestety w decydujących momentach lepiej zaprezentowała się Białorusinka. Sabalenka najpierw wytrzymała presje przy własnym podaniu, a chwilę później wykorzystała szansę na przełamanie i objęła prowadzenie 6:5. W ostatnim gemie Aryna nie pozostawiła wątpliwości i zakończyła spotkanie, wygrywając seta 7:5. Porażka oznacza dla Igi Świątek utratę szansy na wyjście z grupy.

 

Aryna Sabalenka [1] (BLR) - Iga Świątek [5] (POL) 2:6, 6:2, 7:5

Marcin Weiss – Poinformowani.pl

Marcin Weiss

Zarywam noce dla amerykańskiej ligi NBA, ale moje sportowe zainteresowania wykraczają daleko poza koszykówkę. Skoki, żużel, tenis, snooker — zwyczajnie wszystko.