Siatkówka - Puchar CEV: udany początek rozgrywek Skry i ŁKS-u
Daria Jańczyk

Siatkówka - Puchar CEV: udany początek rozgrywek Skry i ŁKS-u

  • Dodał: Kinga Filipek
  • Data publikacji: 16.11.2021, 19:50

Polskie drużyny udanie rozpoczęły swoje zmagania w Pucharze CEV. Zespół PGE Skry Bełchatów zgodnie z przewidywaniami pewnie pokonał drużynę Mladostu Brcko 3:0 w ramach meczu 1/32 rozgrywek mężczyzn. Dużo bardziej wyrównaną walkę stoczyły zawodniczki ŁKS-u Commercecon Łódź, jednak i one zwyciężyły 3:1 w pierwszym spotkaniu 1/16 finału z węgierskim Swietelsky Bekescaba.

 

Bełchatowianie do pojedynku z drużyną Mladostu Brcko stawali w roli zdecydowanych faworytów, a Slobodan Kovac postanowił dać szansę zmiennikom. Gospodarze już na samym początku premierowej odsłony odskoczyli rywalom na dwa punkty, gdy Mikołaj Sawicki popisał się zarówno w ataku, jak i na linii zagrywki. Siatkarze Skry przede wszystkim robili różnicę mocnym serwisem, a do tego dokładali dużą skuteczność z pierwszej akcji. Bardzo dobrze prezentowali się też środkowi - Mateusz Bieniek i Sebastian Adamczyk, których często wykorzystywał Mitić. Bełchatowianie z akcji na akcję powiększali swój dorobek punktowy, zupełnie dominując na boisku, a gdy Mateusz Bieniek popisał się efektowną czapą, tablica wyników pokazała już sześciopunktowe prowadzenie Żółto-Czarnych - 11:17. Skra do samego końca dyktowała warunki rywalom z Bośni i Hercegowiny, a seta zakończył udany atak Roberta Tahta.


Drugą odsłonę świetnie rozpoczęli bełchatowianie, którzy przy mocnych zagrywkach Mateusza Bieńka wyszli na pięciopunktowe prowadzenie - 5:0. Przez większą część seta to Skra dominowała na boisku, kontynuując swoją bardzo dobrą grę z pierwszej partii. Problemy Żółto-Czarnych rozpoczęły się przy stanie 14:20. Gospodarze zaczęli popełniać błędy szczególnie w polu serwisowym, które bardzo szybko wykorzystali zawodnicy Mladostu. Bośniacka drużyna poczuła szansę w końcówce i grając bardzo dobrze w obronie i ataku, zbliżyła się do rywali na jedno „oczko” - 23:24. Bełchatowianie jednak nie pozwolili sprawić gościom niespodzianki i po efektownym bloku Sebastiana Adamczyka zapisali na swoim koncie drugiego seta.


Początek ostatniej partii prezentował wymianę ciosów, jednak to Skra przy zagrywkach Mikołaja Sawickiego zbudowała sobie kilkupunktową przewagę, a gdy przyjmujący popisał się nie pierwszym w tym meczu asem, wynik wynosił 3:7. Bełchatowianie bardzo dobrze grali w przyjęciu, a w ofensywie ręki nie zwalniali Sawicki i Schulz. Podopieczni Sloboda Kovaca nie zawodzili też w bloku, a gdy czapą popisał się Schulz, przewaga Skry wynosiła już osiem „oczek” - 8:16. W tym secie Żółto-Czarni ani na moment nie stracili koncentracji i wysoką przewagę dowieźli do samego końca, pewnie wygrywając cały mecz po błędzie ustawienia rywali - 14:25. Mecz rewanżowy za porozumieniem klubów zostanie rozegrany również w Bełchatowie 18 listopada o godzinie 18:00.


Mladost Brcko - PGE Skra Bełchatów 0:3 (17:25, 23:25, 14:25)

 

Również drużyna ŁKS-u Commercecon Łódź była typowana w roli faworytek meczu z ekipą z Węgier. Premierowa odsłona meczu nie rozpoczęła się jednak najlepiej dla Łódzkich Wiewiór, gdyż to węgierska drużyna jako pierwsza wypracowała sobie pięciopunktową przewagę - 4:9. Łodzianki miały problem ze złapaniem swojego rytmu, ale gdy im się to udało, szybko obróciły wynik na swoją korzyść. Od stanu 12:11 to gospodynie utrzymywały się na prowadzeniu, ale rywalki cały czas trzymały się blisko i wykorzystując słabsze momenty łodzianek, odrabiały cenne „oczka”. Pod koniec seta stery przejęły zawodniczki ŁKS-u i prowadząc 23:18 były blisko zakończenia premierowej odsłony, wtedy natomiast ponownie w ich grze pojawiły się błędy, a przyjezdne zdołały doprowadzić do remisu. Podopieczne Michala Maska jednak zdołały odzyskać koncentrację i dopięły seta udanym atakiem na 25:23.


W drugiej partii łodzianki prezentowały zupełnie inne oblicze. Brązowe medalistki TAURON Ligi z zeszłego sezonu rozpoczęły seta z wysokiego „C” i popisując się skutecznymi atakami oraz solidną dyspozycją na zagrywce, zbudowały wysoką przewagę - 12:3. Gospodyniom wychodziło niemal wszystko, a duża różnica punktowa pozwalała im na swobodną i pewną grę. Rywalki z Węgier były bezradne wobec tak grającego ŁKS-u, a łodzianki do końca utrzymały świetną dyspozycję, wygrywając drugą odsłonę z dziesięciopunktową przewagą - 25:15.

 

Również trzecią partię lepiej rozpoczęły łodzianki, wypracowując sobie czteropunktową przewagę - 4:0. Radość Łódzkich Wiewiór nie trwała jednak długo, gdyż rywalki tym razem nie dały się zdominować i doprowadziły do remisu. Gra wyrównała się, ale wciąż to polska drużyna utrzymywała się o krok przed węgierskim klubem. Problemy w szeregach łódzkiej ekipy pojawiły się w końcówce. Podopieczne Michala Maska zaczęły grać nerwowo i popełniać błędy własne, a przyjezdne bardzo szybko wykorzystały tę sytuację, najpierw doprowadzając do remisu, a następnie udanie kończąc seta - 23:25.

 

Na początku ostatniej odsłony oba zespoły wymieniały się udanymi akcjami. Jako pierwsze kilka punktów przewagi zbudowały łodzianki, ale węgierskie rywalki szybko odrobiły straty, zbliżając się do gospodyń na jedno „oczko” - 11:10. Przy takim wyniku to ŁKS odnotował świetną serię i zaczął dyktować warunki gry. Łódzkie Wiewióry pewnie rozgrywały swoje akcje, dobrze grając w obronie i nie zwalniając ręki w ofensywie. Tym samym tablica wyników pokazała pięciopunktową przewagę drużyny z Łodzi - 16:11. Gospodynie tym razem nie dały wybić się z rytmu i utrzymując dobrą dyspozycję do samego końca, mogły cieszyć się ze zwycięstwa w całym spotkaniu. Łodzianki mecz rewanżowy rozegrają na wyjeździe 24 listopada.

 

ŁKS Commercecon Łódź - Swietelsky Bekescsaba 3:1 (25:23, 25:15, 23:25, 25:19)