Suzuki 1LM - co tam się wydarzyło?! Lider pokonany przez jedną z najsłabszych ekip w lidze!
Piotr Janczarczyk

Suzuki 1LM - co tam się wydarzyło?! Lider pokonany przez jedną z najsłabszych ekip w lidze!

  • Dodał: Piotr Janczarczyk
  • Data publikacji: 18.11.2021, 00:42

Zdecydowaną większość rezultatów można było przewidzieć. Jeśli jednak dochodziło do niespodzianek, to do takich z kategorii "jak?!". Wynik derbów Wrocławia już był sporym zaskoczeniem, a za prawdziwą sensację należy uznać przegraną Sokoła ze Zniczem. 

 

Zaczęło się właśnie od starcia dwóch wrocławskich drużyn - WKK i Śląska. Mowa oczywiście o rezerwach ekstraklasowej drużyny, bo ta rywalizowała wówczas we włoskim Trydencie na meczu wyjazdowym. I choćby dlatego podopieczni Dusana Stojkova byli skazywani na porażkę. Należy jednak podkreślić, że serbski szkoleniowiec miał tego dnia niemal wszystkich zawodników do swojej dyspozycji. Nie zawiedli Ci najważniejsi - Kacper Gordon (22 pkt) i Szymon Tomczak (26 pkt). Środkowy Śląska sprawiał ogromne problemy defensywie WKK i już w trakcie pierwszych piętnastu minut zdobył... 20 punktów i 7 zbiórek! Po przerwie udało się go nieco zatrzymać, jednak wówczas za zdobywanie punktów wzięli się inni gracze "Wojskowych". Koszykarze Śląska czwartą kwartę wygrali aż 19:6, dzięki czemu to oni schodzili w środę w lepszych nastrojach z parkietu w WKK Center.

 

Skończyło się spotkanie we Wrocławiu i nadeszła kolejna "bomba". Co więcej, chyba podwójna! Bardzo prawdopodobne było, że świetna seria Sokoła kiedyś się skończy. Ale w starciu ze Zniczem i to we własnej hali? W ramach wyjaśnienia - pruszkowianie przyjechali do Łańcuta, mając serię pięciu przegranych z rzędu. Tę jednak zakończyli poprzez bardzo cenne zwycięstwo w środowy wieczór. Nie udałoby się to, gdyby nie świetna postawa koszykarzy Znicza w czwartej kwarcie, którą przyjezdni wygrali aż 31:14. Podopieczni Michała Spychały zagrali naprawdę dobre zawody, co zaowocowało. Mimo tego Sokół niejako pozostał liderem - ma ten sam bilans, co GKS, jednak ma mniej korzystną różnicę punktową. Dla gości był to pierwszy mecz, w którym zdobyli 96 oczek, od... grudnia 2020 roku.

 

Cierpiący na słabą sytuację zdrowotną SKS znów przegrał, tym razem w Tychach. Obie ekipy dzieliło finalnie aż 18 oczek, więc chyba zdecydowanie więcej, niż można było przypuszczać. Gospodarze po raz drugi w tym sezonie przekroczyli barierę trzycyfrową. Mocno wpłynęła na to świetna skuteczność zza łuku - aż 52%. Ponadto, idealnie rzucali z linii rzutów wolnych, gdzie byli dosłownie bezbłędni. Zabójczo skutecznej ofensywy nie byli w stanie odpowiednio zatrzymać koszykarze ze Starogardu Gdańskiego, którzy mimo wszystko zanotowali całkiem dobre spotkanie. Obecny bilans SKS-u może nieco rozczarowywać, jednak poczekajmy na to, co ta ekipa pokaże, grając w pełnym zestawieniu.

 

Mecz bez większej historii miał miejsce w Warszawie. Górnik odkuł się za niedawną przegraną z Opolem i dość pewnie pokonał Dziki 78:71. Po 30 minutach rywalizacji przyjezdni prowadzili nawet 16 oczkami, jednak warszawianie skutecznie zniwelowali straty w kwarcie numer cztery. Było jednak trudno o to, by zniwelować je w pełni - najmniej zbliżyli się na pięć oczek, jednak wówczas do końca gry pozostało raptem 12 sekund. Dla Górnika była to ósma wygrana w sezonie - to oznacza pozostanie w dalszej walce o pozycję lidera. Z kolei Dziki zaliczyły czwartą przegraną z rzędu i zajmują dopiero 11. miejsce w tabeli.

 

Powody do zadowolenia mają jednak koszykarze AGH. Jeszcze miesiąc temu był bilans 0-4 i początki obaw o ewentualne utrzymanie. W końcu jednak widzimy zespół, w takiej formie, w jakiej prezentował się kibicom podczas przedsezonowych sparingów. A może nawet jeszcze lepszej? Krakowianie wygrali piąty kolejny mecz, tym razem pewnie pokonując rezerwy Startu. W środę nie byli wyjątkowo skuteczni, jednak wiele do powiedzenia mieli koszykarze rezerwowi, którzy zdobyli ponad połowę punktów całej drużyny.

 

W ślady krakowian nie poszli zawodnicy Żaka, którzy poprzez przegraną z Miastem Szkła przerwali swoją serię trzech zwycięstw. Wczoraj przyjezdni byli od nich lepsi niemal pod każdym względem. Szczególnie wyróżniał się Santiago Vaulet, który był bliski zanotowania double-double (20 pkt, 9 zb). Koszalinianom nie pomogła nawet obecność na parkiecie Darrella Harrisa. Jednak jak podkreśla sam klub - środkowy Żaka nie doszedł jeszcze do pełni zdrowia. 

 

"Nie takie Opole straszne, jak je malują" - powinni powiedzieć koszykarze Kotwicy po zwycięstwie nad podopiecznymi Kamila Sadowskiego. Co ciekawe, wszystkie mecze, które kołobrzeżanie wygrali w tym sezonie, zakończyli przynajmniej dwucyfrowym prowadzeniem. W środę stanęli jednak przed niełatwym wyzwaniem w postaci Weegree AZS Politechniki Opolskiej. Niełatwym, bo ci kilka dni temu pokonali Górnik Wałbrzych. Mimo tego "Czarodzieje z wydm" potwierdzili swoją tegoroczną jakość i w Hali Milenium pokonali gości 87:68. Należy jednak pamiętać, że dla opolan było to dopiero drugie spotkanie, w którym prowadził ich nowy trener, a tym samym na lepsze wyniki warto jeszcze poczekać.

 

Na koniec - PGE Turów vs. Decka. Wielu mówiło, że dla gospodarzy był to mecz z gatunku "jak nie teraz, to kiedy?". Więc pytam - jak nie teraz, to kiedy? Zgorzelczanie przegrali u siebie z Decką Pelplin 73:90. Gospodarze znów grali tak naprawdę sześcioma zawodnikami (trzech pozostałych zagrało mniej niż trzy minuty - przyp. red.), więc spadek jakości w czwartej kwarcie nie może dziwić. To właśnie wtedy koszykarze Decki ponownie powiększyli swoją przewagę i przypieczętowali środową wygraną. Decka ma teraz bilans 3-6 i zajmuje 14. miejsce, z kolei PGE Turów - bilans 0-9 i miejsce numer siedemnaście.

 

Wyniki 10. kolejki Suzuki 1LM:

 

WKK Wrocław - TBS Śląsk II Wrocław 70:82

Rawlplug Sokół Łańcut - Znicz Basket Pruszków 86:96

GKS Tychy - SKS Starogad Gdański 101:83

Dziki Warszawa - Górnik Trans.eu Wałbrzych 71:78

AZS AGH Kraków - AZS UMCS Start II Lublin 95:68

MKKS Żak Koszalin - Miasto Szkła Krosno 58:79

Sensation Kotwica Kołobrzeg - Weegree AZS Politechnika Opolska 87:68

PGE Turów Zgorzelec - Decka Pelplin 73:90

Piotr Janczarczyk – Poinformowani.pl

Piotr Janczarczyk

Jestem entuzjastą koszykówki i MMA. Nazywam siebie melomanem i przedstawicielem jednoosobowej subkultury. Koncertowy tłum to moje naturalne środowisko.