PGNiG Superliga: Wisła lepsza od Górnika, niespodzianka w Piotrkowie

PGNiG Superliga: Wisła lepsza od Górnika, niespodzianka w Piotrkowie

  • Dodał: Seweryn Czernek
  • Data publikacji: 22.11.2021, 20:46

Spotkania 10. kolejki PGNiG Superligi mężczyzn przyniosły w zdecydowanej większości zwycięstwa faworytów. W najciekawszym pojedynku Wisła Płock pokonała u siebie Górnika Zabrze, a kolejne wygrane zanotowały również Vive Kielce i Azoty Puławy. Najciekawszy rezultat przyniosło starcie w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie Piotrkowianin pokonał wyżej notowanych rywali z Kalisza.

 

Kolejną kolejkę rozgrywek rozpoczęło spotkanie w Płocku, gdzie niepokonana w dalszym ciągu Wisła podejmowała u siebie Górnika Zabrze. Dobrze grający przyjezdni liczyli na sprawienie niespodzianki i ogranie rywali, ale Ci za wszelką cenę chcieli zachować czyste konto. Pierwsza połowa tego pojedynku była bardzo wyrównana, a każdorazowa przewaga którejś z drużyn szybko była niwelowana. Ostatecznie na prowadzeniu zamknęli ją zabrzanie, zdobywając trzy bramki z rzędu w końcowych fragmentach i schodząc do szatni z wynikiem 13:14. Obraz pojedynku zmienił się jednak od razu po powrocie na boisko, kiedy serią siedmiu trafień z rzędu popisali się gospodarze. Dało im to wysoką i bezpieczną przewagę oraz przystopowało przeciwników, którzy nie potrafili już ich dogonić. Tym samym płocczanie zanotowali kolejny tryumf, pokonując Górnika 27:21 i pozostając w dalszym ciągu bez porażki.

 

ORLEN Wisła Płock - Górnik Zabrze 27:21 (13:14)

 

Na wyjazdowe zwycięstwo liczyli szczypiorniści z Kwidzyna, którzy rywalizowali z balansującą na granicy spadku Stalą Mielec. Choć w początkowych fragmentach delikatną przewagę utrzymywali gospodarze, rywale z czasem wyrównali wynik i sami wysforowali się na prowadzenie. Zawodnicy MMTS-u nie zdołali jednak wypracować sobie większej przewagi, zamykając pierwszą część meczu wynikiem 11:12. Niedługo po powrocie na boisko na prowadzenie wrócili mielczanie, odskakując na dwa trafienia. Również tym razem ich radość nie trwała długo, bowiem kwidzynianie szybko doprowadzili do wyrównania. Po chwili właśnie przyjezdni wrócili na czoło, by po wyrównanej grze w końcówce zamknąć spotkanie dwoma bramkami z rzędu i zwycięstwem 27:29.

 

Handball Stal Mielec - MMTS Kwidzyn 27:29 (11:12)

 

W roli faworytów na własnej hali zaprezentowali się zawodnicy Azotów-Puławy, którym przyszło walczyć z Wybrzeżem Gdańsk. Od początku spotkania gospodarze prezentowali dobrą i skuteczną grę, szybko budując sobie przewagę i dokładając rywalom kolejne trafienia. Gdańszczanie nie byli w stanie dotrzymać kroku prowadzącym, by po pierwszej części przegrywać z nimi 16:11. Obraz pojedynku nie zmienił się także po powrocie na boisko, choć przyjezdni zdołali zbliżyć się do puławian na trzy bramki. Druga część tej połowy ponownie należała już do zawodników Azotów, którzy coraz bardziej powiększali różnicę na swoją korzyść, by zamknąć spotkanie z dziesięcioma trafieniami z przodu. Miejscowi mogli cieszyć się w pewnego tryumfu 35:25, który pozwolił im utrzymać się na ligowym podium.

 

Azoty-Puławy - Torus Wybrzeże Gdańsk 35:25 (16:11)

 

Kolejny pojedynek przyniósł wyjazdowe starcie liderów rozgrywek z Kielc, którzy mierzyli się z Unią Tarnów. Faworyci już na otwarcie zanotowali serię czterech trafień, odskakując rywalom. W późniejszych fragmentach prowadzący utrzymywali swoją przewagę, pozwalając miejscowym zbliżyć się najbliżej na dwa trafienia, by na przerwę schodzić z wynikiem 13:18. Początek drugiej połowy był bardzo równy, a tarnowianie za wszelką cenę starali się wyrównać wynik. Sztuka ta im się jednak nie udała, bowiem krajowi hegemoni z czasem ponownie odskoczyli na pięć bramek, nie dając gospodarzom zbyt wielu szans. Finalnie zawodnicy Vive pokonali Unię 25:30, zachowując czyste konto i fotel lidera.

 

Grupa Azoty Unia Tarnów - Łomża Vive Kielce 25:30 (13:18)

 

Jako faworyci do ligowego outsidera ze Szczecina udawali się utrzymujący kontakt z czołówką zawodnicy Gwardii Opole. Spotkanie rozpoczęła wyrównana gra z obu stron, po której na 3-bramkowe prowadzenie wysforowali się gospodarze. Choć szczypiorniści Pogoni starali się utrzymywać swoją przewagę, przyjezdni stopniowo odrabiali straty, by zamknąć pierwszą część remisem 13:13. Po powrocie na boisko na czoło wyszli opolanie, którzy początkowo dali się dogonić, ale notując serię czterech trafień ponownie odskoczyli. Miejscowi nie potrafili już trzymać się ekipy Gwardii, która dokładała na swoje konto kolejne trafienia i coraz bardziej odstawała od rywali. Finalnie przyjezdni pokonali szczecinian 23:31.

 

Sanda Spa Pogoń Szczecin - Gwardia Opole 23:31 (13:13)

 

Na wyjazdowe zwycięstwo liczyli też z pewnością szczypiorniści z Kalisza, którzy rywalizowali z niżej notowanym Piotrkowianinem. Spotkanie to od pierwszych minut było bardzo wyrównane, a żadna z drużyn nie potrafiła zbudować sobie przewagi. Udało się to wreszcie gospodarzom, którzy po solidnych końcowych fragmentach odskoczyli na cztery bramki, zamykając pierwszą połowę na prowadzeniu 15:11. Choć po powrocie na boisko piotrkowianie utrzymywali się z przodu, rywale stopniowo skracali do nich dystans. Z czasem na tablicy wyników pojawił się remis, który utrzymywał się już do końca meczu. Choć mogło to zwiastować decydujący konkurs rzutów karnych, miejscowi w decydujących fragmentach zanotowali rozstrzygające trafienie, które pozwoliło im pokonać MKS 30:29.

 

Piotrkowianin Piotrków Trybunalski - Energa MKS Kalisz 30:29 (15:11)

Seweryn Czernek

O igrzyskach piszę od niedawna, ale z igrzyskami jestem już od wielu lat. Dziennikarz z wykształcenia i pasji. Fanatyk wielu dyscyplin, a w Poinformowanych zajmuję się siatkówką, biathlonem, biegami narciarskimi, tenisem oraz podnoszeniem ciężarów.